Frakcjonowanie osocza: przetarg nadal nierozstrzygnięty
Trwa proceduralna wojna nerwów i nie ma szans, by polskie osocze szybko zostało wysłane do frakcjonowania w laboratorium Baxtera. Ponieważ zapasy surowca rosną od kilku miesięcy, stacje krwiodawstwa same postanowiły rozwiązać problem nadwyżek osocza. 90 tys. litrów osocza sprzedadzą firmie Octapharma.
Tylko z certyfikatem
"Jednym z najważniejszych wstępnych warunków, jakie postawiliśmy w negocjacjach, było uzyskanie certyfikatu Plasma Master File na koszt oferenta. Od dwóch lat jesteśmy w UE, a polskie osocze nie było zarejestrowane w centralnym rejestrze surowca w Londynie" - mówi Ryszard Kozłowski.
Kupnem polskiego osocza na tych warunkach były zainteresowane trzy firmy: Biotest, ZLB Behring i Octapharma. 9 maja złożyły oferty cenowe. Najkorzystniejszą cenę zaproponowała Octapharma: 78 euro za litr osocza z krwi pełnej. "Cena ta jest porównywalna do tych, jakie uzyskują służby krwi Niemiec, Austrii czy Szwajcarii. Nie jesteśmy ani o jedno euro gorsi" - zapewnia R. Kozłowski.
Nowy kontrakt
31 maja konsorcjum podpisało kontrakt z Octapharmą, który ma obowiązywać trzy lata. "Na ten rok uzyskaliśmy gwarancję sprzedaży 90 tys. litrów osocza. Surowiec, który ma gwarancję ważności jeszcze przez kilka miesięcy, zostanie odebrany przez frakcjonatora do połowy czerwca. W lipcu i sierpniu przedstawiciele Octapharmy przeprowadzą dodatkowe audyty, by w ciągu kilku miesięcy polskie osocze mogło zostać zarejestrowane w centralnym rejestrze surowca w European Medicines Agency w Londynie, a produkty z niego uzyskane mogły być rejestrowane w całej Unii Europejskiej" - mówi R. Kozłowski. Umowa przewiduje, że w kolejnych latach Polska mogłaby sprzedać Octapharmie co roku ok. 90 tys. litrów osocza. Ministerstwo Zdrowia zdecydowało, że prawie 7 mln euro, które dzięki kontraktowi stacje uzyskają w tym roku, mają wydać na zakupy inwestycyjne i przeprowadzenie zaległych remontów. Część kwoty ma stanowić źródło finansowania ewentualnego ustawowego wzrostu wynagrodzeń w stacjach krwiodawstwa.
Baxter poczeka
Podobnymi sukcesami nie może się natomiast pochwalić Zakład Zamówień Publicznych przy Ministrze Zdrowia. Z powodów proceduralnych przedłuża się rozstrzygnięcie przetargu na frakcjonowanie polskiego osocza w ramach programu samowystarczalności. Powodem jest proceduralna "wojna" między Baxterem a innym uczestnikiem przetargu - firmą ZLB Behring. "Nasza konkurencja ciągle zaskarża wyniki przetargu, w wyniku czego Baxter musi przechodzić niekończące się postępowania sądowe i arbitrażowe. Dzisiaj dowiedziałem się, że konkurenci, po oddaleniu ich ostatniej skargi w arbitrażu, zdecydowali się po raz kolejny iść do sądu. Głównym powodem ich wszystkich skarg jest zbyt niska - ich zdaniem - cena" - powiedział Pulsowi Medycyny 31 maja Luigi Negri, dyrektor regionalny na Polskę i Rosję w firmie Baxter.
Przypomnijmy, że Baxter zobowiązał się frakcjonować 100 tys. litrów osocza za kwotę 37,8 mln zł, podczas gdy ZLB Behring zaoferował dużo wyższą cenę - 13,5 mln euro. "Niska cena, którą zaoferowaliśmy, wynika z tego, że mamy wolne moce przerobowe. Staramy się obniżać ceny poniżej poziomu europejskiego, bo zależy nam na obecności na polskim rynku, jest on dla nas strategiczny" - zapewnia L. Negri.
Źródło: Puls Medycyny
Podpis: Beata Lisowska