Minister zdrowia nie rozumie lekarzy

Anna Gwozdowska
opublikowano: 07-06-2006, 00:00

Coraz bardziej zmęczony minister zdrowia podbija stawkę i proponuje już o 5,4 mld zł więcej na finansowanie ochrony zdrowia w 2007 r. Najprawdopodobniej nie uspokoi to strajkujących lekarzy, dlatego przełomowe może się dopiero okazać wystąpienie ministra w czasie zapowiadanej na początek czerwca debaty sejmowej. Kiedy 2 czerwca oddawaliśmy do druku to wydanie Pulsu Medycyny, w całym kraju strajkowało 86 szpitali.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna
Zbigniew Religa coraz częściej przyznaje, że przestaje rozumieć lekarzy. Liczy już na to, że przynajmniej uda mu się nie dopuścić do rozszerzenia strajków. "Zrobiłem maksimum tego, co mogłem. Pieniędzy na natychmiastowe podwyżki w budżecie nie ma" - powiedział 1 czerwca po spotkaniu ze związkowcami Z. Religa. Za to pieniądze na 30-procentowe podwyżki wynagrodzeń od 1 października tego roku są pewne. 800 mln zł na ten cel ma pochodzić z rezerwy NFZ, a w przyszłym roku system ochrony zdrowia zasili dodatkowo 5,4 mld zł.
Związki zawodowe domagają się jednak od ministra gwarancji. Dlatego wynegocjowany przez trójstronny zespół branżowy projekt ustawy, przewidujący wydzielenie w kontraktach z NFZ środków na fundusz płac, 6 czerwca ma zostać przyjęty przez Radę Ministrów i skierowany na szybką ścieżkę legislacyjną. Ustawa będzie obejmować tylko publiczne ZOZ-y i pracowników zatrudnionych na etatach.

Podwyżki tak, ustawa nie

Ustawa w takim kształcie może zostać zaskarżona do Trybunału Konstytucyjnego, ostrzega jednak Andrzej Włodarczyk, przewodniczący Okręgowej Rady Lekarskiej w Warszawie. "Projekt nie jest idealny, ale daje gwarancję podwyżek" - odpowiada na krytykę Z. Religa. Minister zadeklarował także, że rząd pracuje nad ustawą, która od 1 stycznia 2007 r. ma rozszerzyć zasięg podwyżek na niepubliczne ZOZ-y i pracowników kontraktowych. Z. Religa przyznał także, iż rozważano możliwość zwiększenia wyceny świadczeń zamiast wprowadzania krytykowanej ustawy. Według Krzysztofa Bukiela, przewodniczącego Zarządu Krajowego OZZL, prezes NFZ dysponuje już kalkulacjami, z których wynika, że aby podwyższyć wynagrodzenia o 30 proc., trzeba zwiększyć wycenę świadczeń średnio o 17 proc. "Gdybyśmy jednak oparli się tylko na zwiększeniu wyceny punktu, nie byłoby gwarancji podwyżki, bo pracownicy musieliby ją każdorazowo wynegocjować z pracodawcami - tłumaczył Z. Religa. - Związkowcy chcą tego uniknąć, dlatego domagają się gwarancji ustawowej".
Wielu dyrektorów szpitali uważa jednak, że wzrost ceny świadczeń to najlepszy sposób na podwyżki. "Wolę wzrost wyceny niż takie celowane pieniądze z ustawy, bo mógłbym sam zdecydować, co z nimi zrobić" - uważa Janusz Solarz, dyrektor Szpitala Wojewódzkiego nr 2 w Rzeszowie. Jego zdaniem, zwiększenie wyceny świadczeń w kontraktach na 2006 r. zapobiegłoby fali strajków. "Od początku żądaliśmy zwiększenia wyceny punktu w kontraktach na ten rok. Bezskutecznie, a niezadowolenie z niskich zarobków przekroczyło masę krytyczną. Pamiętam, że już ministra Balickiego przestrzegałem, że ten wulkan już dymi" - tłumaczy J. Solarz.

Debata w Sejmie

J. Solarz uważa, że rozlewająca się po kraju fala strajków przyspieszyła rozmowy o zmianach w ochronie zdrowia. "Bo na początku strajki na Podkarpaciu traktowano jako problem właściwie lokalny" - przekonuje J. Solarz. Ostatnio także przedstawiciele OZZL zaczęli otwarcie domagać się rozmów na temat reform w ochronie zdrowia. Minister wykluczył jakiekolwiek negocjacje, przynajmniej do czasu, kiedy przedstawi swój program w Sejmie. Przełożona z 10 maja debata sejmowa o ochronie zdrowia odbędzie się najprawdopodobniej 9 czerwca. Przed ministrem zdrowia stoi poważne wyzwanie, bo wielu posłów już teraz jest do debaty nastawionych sceptycznie.
"Nie spodziewam się, aby minister zdrowia wystąpił z konkretnym harmonogramem rozpisanym na kolejne dni, miesiące czy lata - mówi Ewa Kopacz (Platforma Obywatelska), przewodnicząca sejmowej Komisji Zdrowia. - Pomysły ministra powinny wreszcie przybrać formę prawną". Jej zdaniem, strajki to skutek, a nie przyczyna napiętej sytuacji w ochronie zdrowia. "To także skutek ośmiu miesięcy udawania, że się coś robi" - uważa E. Kopacz. Posłanka planuje w czasie debaty swoje wystąpienie. Będzie mówić o trzech ustawach, które przygotowuje jej klub: o ratownictwie, o prawach pacjenta i o ustroju ochrony zdrowia. Minister zdrowia może zresztą liczyć na przychylność, choć warunkową, PO w sprawach dotyczących wprowadzenia sieci szpitali, dodatkowych ubezpieczeń zdrowotnych i finansowania kosztów leczenia po wypadkach komunikacyjnych z obowiązkowych ubezpieczeń OC."Nie chcę, aby debata przerodziła się w kłótnię polityczną, dlatego jeśli nawet pozwolimy sobie na krytykę rządu, to przedstawimy konkretne rozwiązania" - zadeklarowała E. Kopacz.

Plany Zbigniewa Religi
-od 1 stycznia 2007 r. 5 mld 400 mln zł więcej na finansowanie opieki zdrowotnej;
-800 mln zł na 30-procentowe podwyżki wynagrodzeń od października 2006 r.;
-nowelizacja ustawy o podwyżkach, dzięki której od 1 stycznia 2007 r. podwyżki obejmą także pracowników kontraktowych i niepubliczne ZOZ-y;
-stworzenie koszyka świadczeń gwarantowanych (połowa 2007 r.);
-ustawa o dobrowolnych dodatkowych ubezpieczeniach zdrowotnych (2007 r.);
-sieć szpitali (listopad 2006 r.);
-wprowadzenie finansowania leczenia osób po wypadkach komunikacyjnych z obowiązkowych ubezpieczeń OC (2007 r.);
-wprowadzenie systemu informacji w ochronie zdrowia (najwcześniej w 2007 r.);
-ubezpieczenia pielęgnacyjne (decyzja o ich wprowadzeniu do końca 2007 r.).

Źródło: Puls Medycyny

Podpis: Anna Gwozdowska

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.