Dyrektorzy do MZ i NFZ: nie będziemy kredytować Funduszu

opublikowano: 28-09-2023, 13:27

Nie wiemy, czego możemy się spodziewać w ostatnim kwartale. Ze względu na okres przedwyborczy rozmowy z MZ i NFZ utknęły w martwym punkcie - wybrzmiało na konferencji prasowej Ogólnopolskiego Związku Pracodawców Szpitali Powiatowych.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna
Fot. OZSP

28 września w Pile odbyła się konferencja prasowa Ogólnopolskiego Związku Pracodawców Szpitali Powiatowych - organizacji zrzeszającej ok. 180 szpitali. Dyrektorzy od dawna twierdzą, że sytuacja finansowa szpitali powiatowych jest zła i że mimo rozmów z MZ oraz NFZ, dotychczasowe narzędzia wsparcia nie rozwiązują problemu.

Szpitale w informacyjnej próżni

Podczas konferencji prezes OZPS Waldemar Malinowski zaznaczył, że cieniem na sytuacji finansowej szpitali kładą się m.in. koszty wynagrodzeń dla personelu medycznego, które wzrosły w 2022 r.

– Cały czas podkreślamy to w rozmowach z prezesem NFZ i ministrem zdrowia, cały czas pozostaje to kwestią sporną, ponieważ sprawa w naszym mniemaniu nie jest załatwiona. Wiele szpitali powiatowych dostało zbyt mało środków, o czym dobitnie świadczy fakt wprowadzenia we wrześniu ubiegłego roku produktu 16 proc. Produkt ten zniknął od lipca, a przecież w tym roku mamy kolejne podwyżki. Mamy też pewne pretensje do tego, że podwyżki są finansowane przez nadwykonania, które realizują szpitale wraz z załogami. Rentowność tych procedur nie wzrosła. Mamy o wiele więcej procedur do wykonania przy zachowaniu takiej samej rentowności świadczeń - zauważył prezes Malinowski.

Przyznał, że na dziś OZSP nie może ocenić, czy wszystkie szpitale powiatowe zrealizują ryczałt, tak by otrzymać środki w takiej samej wysokości w przyszłym roku.

– Nie wiemy, czego możemy się spodziewać w ostatnim kwartale. Ze względu na okres przedwyborczy rozmowy z MZ i NFZ utknęły w martwym punkcie. Widzimy duże zróżnicowanie w finansowaniu świadczeń w poszczególnych województwach. Mamy centralę NFZ, a są województwa, gdzie jeszcze nie są sfinansowane niektóre zakresy świadczeń nielimitowanych, choć to obowiązek Funduszu - stwierdził Malinowski.

Jak dodał, podczas jednej z rozmów z przedstawicielami MZ poinformowano, że do systemu trafi dla szpitali dodatkowe 3 mld zł, z czego 2 mld mają zostać przeznaczone na sfinansowanie świadczeń nielimitowanych.

– Nie jest to coś, co nas zadowala. Dopłata do tych świadczeń to obowiązek NFZ, powinny zostać uwzględnione w planowanym budżecie Funduszu, tym bardziej że MZ stale podkreśla, że spłacamy dług zdrowotny zaciągnięty w czasie pandemii COVID-19. Nie jesteśmy gotowi na to, by kredytować NFZ.

Szpitale pod kreską, MZ zrzuca z siebie odpowiedzialność

Jak podkreślali dyrektorzy, wiele szpitali powiatowych jest “pod kreską”.

– Jeszcze do niedawna dług szpitali szacowano na 15-20 mld zł. Dziś kwota ta urosła do wysokości ponad 30 mld zł. Dziś to szpitale finansują NFZ. Musimy się martwić, jak przeżyć z dnia na dzień. Dla mnie to jest cud, że szpitale powiatowe nadal funkcjonują - wskazał Andrzej Płonka, prezes zarządu ZPP.

Dodał przy tym, że narracja byłego ministra zdrowia, według której zła sytuacja finansowa szpitali była konsekwencją nieudolności menadżerskiej dyrektorów, nie rozwiązała problemu, a jedynie pogłębiła konflikt pomiędzy środowiskiem a resortem. Płonka zaznaczył przy tym, że ze względu na braki kadrowe dyrektorzy muszą ostro konkurować wynagrodzeniami o lekarzy. Resort przerzuca więc pośrednio odpowiedzialność za braki kadrowe na szpitale - mimo że to MZ odpowiada za kształcenie kadr i powinno dbać o odpowiednią liczbę profesjonalistów medycznych w systemie. Płonka dodał, że rozwiązaniem problemu niedofinansowania szpitali byłaby adekwatna wycena świadczeń.

– Dziś wyceny są po prostu fatalne. (...) Propozycja rozwiązania leży na stole Ministerstwa od lat. Chcemy oprzeć cały system zdrowia o samorządy powiatowe, to one powinny być centrum bezpieczeństwa zdrowotnego dla powiatu lub grupy powiatów. Należałoby w ten system zaangażować POZ. Nie może być tak, że lekarz rodzinny po 8 godzinach kończy pracę i idzie do domu, a reszta pracuje całą dobę - podkreślił.

PRZECZYTAJ TAKŻE: MZ spotkało się z dyrektorami szpitali: sytuacja finansowa lecznic jest zróżnicowana, nie wszędzie jest kolorowo

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.