Dr Internet konsultuje o każdej porze dnia i nocy
Dr Internet konsultuje o każdej porze dnia i nocy
- Monika Wysocka
Aż 90 proc. Polaków szuka porady medycznej w Internecie, próbując zdiagnozować swoje dolegliwości lub wynaleźć odpowiednią metodę leczenia. Lekarze również czerpią z Internetu wiele korzyści — to doskonałe źródło wiedzy, wymiany doświadczeń. Oprócz oczywistych korzyści płynących z Internetu, takich jak dyskrecja i pełna dyspozycyjność, niejednokrotnie pojawiają się jednak wątpliwości związane z jakością dostępnych informacji.
Nierzadko lekarz gotów jest stwierdzić, że dr Google to przekleństwo — niezweryfikowane informacje zawarte na niezliczonych stronach internetowych są upowszechniane wśród osób bez przygotowania medycznego. Pacjenci przychodzą do lekarza z gotową diagnozą i zamiast opowiedzieć o swoich objawach, wymieniają listę leków, które chcieliby dostać.
Pacjent wie lepiej
Internet oferuje w dziedzinie medycyny dużo złej wiedzy, co w niektórych przypadkach może być wręcz groźne. Lekarze skarżą się, że często tak wyedukowanemu pacjentowi trudno jest to wytłumaczyć, ponieważ on wszystko wie lepiej. Zdaniem niektórych medyków, Internet sprawił, że doszło wręcz do utraty szacunku dla ekspertów.

„Coraz częściej doświadczamy sytuacji, kiedy pacjent nawet podczas pierwszej wizyty przekazuje wiedzę medyczną, którą zdobył przeszukując strony internetowe.
Zachowanie takie powszechnie nazywane jest konsultacją u dr. Google’a. Dotyczy to nie tylko osób młodych, ale też starszych, którzy materiały otrzymują albo od członków rodziny, albo coraz częściej znajdują samodzielnie” — mówi dr hab. n. med. Marcin Grabowski z I Katedry i Kliniki Kardiologii Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego.
Uzyskana informacja może dotyczyć potencjalnego rozpoznania w przypadku występowania jakichś objawów, sugerowanej diagnostyki, opisu i ryzyka planowanych zabiegów. Przeglądając różnego rodzaju listy dyskusyjne pacjent może także znaleźć opisy doświadczeń pacjentów leczonych w danym ośrodku czy nawet przez konkretnego lekarza.
„Na podstawie praktyki mogę przedstawić kilka możliwych scenariuszy rozwoju sytuacji. Pierwszy przykład to pacjent, u którego rozważa się wskazania do wykonania zabiegu, np. wszczepienia stymulatora serca. Na wizytę kwalifikującą pacjent przychodzi z gotowymi, wydrukowanymi z Internetu materiałami. Jest to zazwyczaj opis przebiegu procedury, możliwe niedogodności i powikłania, zmiany jakości życia po wykonanym zabiegu. Materiały takie często zamieszczone są na stronach internetowych ośrodków wykonujących dane procedury. Takie przygotowanie zazwyczaj ułatwia rozmowę z pacjentem o korzyściach i ryzyku związanych z zabiegiem. Przykład drugi to próba weryfikacji przez pacjenta zaproponowanego podczas wizyty postępowania i leczenia, dokonana po jego powrocie do domu. Wówczas podczas kolejnej wizyty możemy spotkać się z konkretnymi pytaniami pacjenta, popartymi nierzadko fachowymi sformułowaniami, cytatami z piśmiennictwa czy znajomością doświadczeń innych pacjentów, opisujących je w Internecie” — przekazuje swoje doświadczenia dr Grabowski.
Trudne sytuacje zdarzają się w przypadku najciężej chorych pacjentów, którzy sami lub z pomocą rodziny poszukują informacji na temat innowacyjnych technik leczenia danego schorzenia. Taka wiedza jest często prezentowana w postaci opisów pionierskich procedur czy eksperymentalnych metod leczenia. Może również dotyczyć drogich, wyszukanych, limitowanych metod leczenia. „Pracując w polskich ośrodkach i mając dostęp jedynie do wybranych procedur, możemy spotkać się z pewną presją pacjentów, którzy uzyskali konkretną wiedzę w tym zakresie i chcą z niej skorzystać. Zazwyczaj jednak pacjenci tacy od strony klinicznej nie kwalifikują się do danego postępowania. To wymaga odpowiedniego, nie zawsze łatwego umotywowania” — zwierza się kardiolog.
Łatwiejszy dostęp do opieki zdrowotnej
Oczywiście Internet to nie samo zło. Są strony, na których można uzyskać wiarygodne informacje medyczne. Coraz częściej powstają serwisy eksperckie, tworzone przez ministerstwa zdrowia. Te informacje są wiarygodne i najczęściej napisane w przystępny sposób.
Warto też zauważyć, że Internet w jakimś sensie poprawia dostęp do opieki zdrowotnej. Niektóre portale proponują internetowe umawianie na wizyty lekarskie. Ten system, rozpowszechniony w polskim prywatnym sektorze medycznym, jest ogromnym ułatwieniem dla pacjentów. Pojawiają się usługi internetowe polegające na wskazywaniu pacjentowi potencjalnych miejsc leczenia lub konkretnych lekarzy, kompetentnych w zakresie określonego problemu zdrowotnego. Z punktu widzenia lekarza, internetowe „konsultacje” medyczne mogą być zarówno wsparciem merytorycznej rozmowy z pacjentem, ale również pewną formą jego pozyskania.
Nieoceniona pomoc w kształceniu permanentnym
Internet to także znakomite narzędzie ułatwiające zdobywanie medycznej wiedzy przez lekarzy. Korzystanie ze zweryfikowanych informacji w znacznym stopniu wpływa na podwyższenie poziomu kształcenia młodych specjalistów, a także wzbogaca wiedzę bardziej doświadczonych lekarzy. W krajach Europy Zachodniej lekarze klinicyści korzystają w codziennej praktyce zawodowej z zamieszczanych w Internecie wytycznych dotyczących metod i schematów terapii, szczególnie w przypadku rzadziej spotykanych jednostek chorobowych.
„Dostępne w sieci filmy z operacji umożliwiają praktyczną naukę zabiegów z użyciem nowatorskich technik chirurgicznych. Obok multimediów, prawdziwą kopalnią wiedzy na temat nowoczesnej ochrony zdrowia i leczenia chorób są publikacje medyczne online, m.in. artykuły medyczne, prace oryginalne i poglądowe zamieszczane na platformach edukacyjnych. Dzięki nim można szybko zapoznać się z najnowszym postępowaniami terapeutycznymi, które zostały zweryfikowane i wdrożone przez wiodące ośrodki na świecie” — zauważa dr n med. Paweł Szychta z Kliniki Chirurgii Onkologicznej i Chorób Piersi Instytutu Centrum Zdrowia Matki Polki w Łodzi.
Poszukując rzetelnych, wiarygodnych informacji należy kierować się wyborem stron afiliowanych przez towarzystwa naukowe, organizacje społeczne, a także koncerny medyczne. Funkcjonują organizacje akredytujące strony skierowane do pacjentów i lekarzy, weryfikujące dany portal i udzielające swojego certyfikatu. „Jako przykład takiej rzetelnej wiedzy medycznej w Internecie można podać uruchomioną w 2012 roku Multimedialną Platformę Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego. Obecnie prezentuje ona kursy dla lekarzy specjalizujących się w kardiologii, ale trwają prace nad jej rozbudową o moduły materiałów edukacyjnych dla pacjenta” — mówi dr Grabowski, który jest sekretarzem Zarządu Głównego PTK.
Liczne korzyści z telemedycyny
Dzięki technologii informatycznej jest możliwa wirtualna konsultacja pomiędzy lekarzami lub przesyłanie wyników badań obrazowych i laboratoryjnych między ośrodkami.
„Telemedycyna zapewnia dotarcie właściwej opieki specjalistycznej do odległych i mało dostępnych obszarów świata oraz zmniejsza koszty leczenia w kraju, czasem pozwalając na postawienie diagnozy na odległość. Rozwój telemedycyny umożliwił przeprowadzanie teleoperacji, tzn. operacji wykonywanych bezpośrednio przez robota medycznego sterowanego zdalnie przez chirurga. Poza możliwością leczenia i konsultacji na odległość, Internet stwarza również warunki do szkolenia lekarzy z odległych ośrodków medycznych. Sieć w tym przypadku umożliwia łączenie szpitali w celu podnoszenia poziomu opieki medycznej w zakresie profilaktyki, diagnostyki i terapii” — podkreśla Agnieszka Klepacka, kierownik Działu Współpracy Naukowej i Badawczej ICZMP.
We współczesnej medycynie prowadzenie i koordynowanie wieloośrodkowych badań klinicznych i prac badawczo-rozwojowych byłoby niemożliwe bez powszechnego dostępu do Internetu. Lekarze zajmujący się prowadzeniem badań naukowych mają dostęp do szerokiej gamy informacji w formacie cyfrowym, dzięki którym weryfikacja celu naukowego, dobór literatury, znalezienie i opracowanie odpowiednich technik badawczych jest szybsze i znacznie bardziej precyzyjne. „Należy tutaj wspomnieć o bazach danych, np. PubMed, które jako podstawowe narzędzia codziennej pracy naukowej umożliwiają dostęp do większości publikacji naukowych wydawanych przez czasopisma z całego świata” — mówi Agnieszka Klepacka.
„Internet okazuje się nieodłącznym narzędziem również mojej pracy z zakresu chirurgii plastycznej, w każdym z jej trzech aspektów: klinicznym, edukacyjnym i naukowym. Dzięki niemu mam możliwość zawsze i wszędzie pozyskania do mojej codziennej pracy z pacjentami aktualnych informacji medycznych, zgodnych z najnowszymi doświadczeniami chirurgów plastycznych z całego świata. Internet stanowi dla mnie często pierwsze źródło wiedzy z zakresu nowoczesnych technik chirurgicznych w przypadku rzadko spotykanych i skomplikowanych schorzeń. W edukacji podyplomowej skutecznym źródłem wiedzy są dla mnie natomiast najnowsze pozycje książek w postaci e-booków, udostępnianych przez znanych wydawców. W szczególności jednak Internet jest dla mnie niezbędnym narzędziem na każdym etapie pracy naukowej, począwszy od pierwszych przemyśleń związanych z potencjalnym problemem badawczym, a kończąc na zestawieniu uzyskanych wyników z wcześniejszymi publikacjami” — wylicza dr Paweł Szychta.
Internet jest nieocenionym, niekiedy wręcz niezbędnym narzędziem pozyskiwania informacji medycznych, zarówno przez lekarzy klinicystów, naukowców, jak i pacjentów. Jednakże tylko jednym z wielu narzędzi. Klasyczna metoda nauki zawodu lekarza poprzez bezpośredni przekaz wiedzy od bardziej doświadczonych specjalistów nadal stanowi najdokładniejszy sposób zdobywania kwalifikacji zawodowych.
Podobnie tradycyjny, bezpośredni kontakt pacjenta z lekarzem pozwala uzyskać choremu rzetelną, bardziej precyzyjną i spersonalizowaną wiedzę. Jednak postępowi wprowadzonemu przez globalną sieć trudno się przeciwstawiać i lekarze też coraz sprawniej potrafią wykorzystać Internet do pozyskiwania nowych pacjentów i komunikowania się z nimi. Tak czy inaczej, zarówno przeciwnicy, jak i zwolennicy dr. Googla podkreślają, że nic nie zastąpi kontaktu w realu: zbadania pacjenta, obejrzenia zdjęć, wysłuchania.
Aż 90 proc. Polaków szuka porady medycznej w Internecie, próbując zdiagnozować swoje dolegliwości lub wynaleźć odpowiednią metodę leczenia. Lekarze również czerpią z Internetu wiele korzyści — to doskonałe źródło wiedzy, wymiany doświadczeń. Oprócz oczywistych korzyści płynących z Internetu, takich jak dyskrecja i pełna dyspozycyjność, niejednokrotnie pojawiają się jednak wątpliwości związane z jakością dostępnych informacji.
Nierzadko lekarz gotów jest stwierdzić, że dr Google to przekleństwo — niezweryfikowane informacje zawarte na niezliczonych stronach internetowych są upowszechniane wśród osób bez przygotowania medycznego. Pacjenci przychodzą do lekarza z gotową diagnozą i zamiast opowiedzieć o swoich objawach, wymieniają listę leków, które chcieliby dostać. Pacjent wie lepiejInternet oferuje w dziedzinie medycyny dużo złej wiedzy, co w niektórych przypadkach może być wręcz groźne. Lekarze skarżą się, że często tak wyedukowanemu pacjentowi trudno jest to wytłumaczyć, ponieważ on wszystko wie lepiej. Zdaniem niektórych medyków, Internet sprawił, że doszło wręcz do utraty szacunku dla ekspertów.
Dostęp do tego i wielu innych artykułów otrzymasz posiadając subskrypcję Pulsu Medycyny
- E-wydanie „Pulsu Medycyny” i „Pulsu Farmacji”
- Nieograniczony dostęp do kilku tysięcy archiwalnych artykułów
- Powiadomienia i newslettery o najważniejszych informacjach
- Papierowe wydanie „Pulsu Medycyny” (co dwa tygodnie) i dodatku „Pulsu Farmacji” (raz w miesiącu)
- E-wydanie „Pulsu Medycyny” i „Pulsu Farmacji”
- Nieograniczony dostęp do kilku tysięcy archiwalnych artykułów
- Powiadomienia i newslettery o najważniejszych informacjach