Dokonania i zaniechania byłej minister zdrowia
Obejmując fotel ministra zdrowia w 2007 r., Ewa Kopacz zapowiadała kompleksową reformę ochrony zdrowia w Polsce. Czy po czterech latach urzędowania na Miodowej naprawdę ma się czym pochwalić?
Kilka zwycięstw...
Dzięki umowie podpisanej w czerwcu 2008 r., Lotnicze Pogotowie Ratunkowe dysponuje teraz nowoczesnymi śmigłowcami przygotowanymi do lotów także nocą. Obecnie w Polsce jest już 100 całodobowych lądowisk przyszpitalnych i innych miejsc w pobliżu szpitali, dostosowanych do startów i lądowań śmigłowców ratunkowych. Dobrą i potrzebną dla rozwoju systemu ratunkowego w Polsce decyzją było również powołanie kilkunastu centrów urazowych, których celem jest ratowanie ofiar wypadków z wielonarządowymi obrażeniami. Kwestią do uregulowania pozostaje jednak ich finansowanie.
Do sukcesów ekipy Ewy Kopacz należy zaliczyć też to, że w końcu podjęto w Polsce próbę prowadzenia polityki lekowej. Przyjęty przez resort zdrowia twardy (przez wielu krytykowany) system negocjacji cen leków refundowanych sukcesywnie przynosi ich obniżkę, co pozwala wprowadzać na listy nowe cząsteczki oraz finansować nowe programy terapeutyczne. Powiększa się także liczba terapii chorób rzadkich, które są refundowane. O ile w 2009 r. przeznaczono na ten cel 46 mln zł, o tyle w 2010 r. kwota ta zwiększyła się prawie trzykrotnie — do 136 mln zł.
Lista osiągnięć wymieniana przez samą Ewę Kopacz jest znacznie dłuższa. Za swój sukces uważa ona przyjęcie pakietu sześciu ustaw (m.in. umożliwiają one przekształcanie szpitali w spółki oraz szybsze dochodzenie roszczeń przez pacjenta, wprowadzają sztywne ceny na leki refundowane oraz likwidują staż podyplomowy), jak również stworzenie (a właściwie opisanie) koszyka świadczeń gwarantowanych. Warto jednak pamiętać, że koszyk nadal jest niedoprecyzowany — co zarzuca minister Naczelna Rada Lekarska, która złożyła w tej sprawie wniosek do Trybunału Konstytucyjnego.
... i kilka porażek
Niestety, odchodząca minister zdrowia nie wywiązała się ani z obietnicy podziału NFZ na kilka konkurujących ze sobą funduszy, ani „wpuszczenia” na rynek innych instytucji ubezpieczeniowych. Mimo podjętych zmian, wciąż wiele kontrowersji wzbudza algorytm podziału pieniędzy z kasy NFZ na leczenie na poszczególne regiony.
Wciąż nie utworzono systemu dobrowolnych ubezpieczeń dodatkowych. Nie rozwiązano też problemu informatyzacji ochrony zdrowia. Prace nad wdrożeniem e-recepty, możliwością zapisywania się na wizyty przez Internet oraz wprowadzeniem elektronicznych kart (kont) dla pacjentów, gdzie byłyby dane o historii choroby, przyjmowanych lekach, hospitalizacjach itp., ciągle jeszcze są w powijakach. Sankcjonująca takie działania ustawa o systemie informacji w ochronie zdrowia zacznie obowiązywać dopiero od 2012 r.
Warto też dodać, że przyjęty pakiet ustaw zdrowotnych to dopiero pierwszy krok, bo wciąż nie ma do nich wszystkich rozporządzeń wykonawczych, a jak wiadomo, diabeł tkwi w szczegółach. To budzi niepokój środowiska, bo do końca nie jest jasne, jak ta rzeczywistość „po Ewie Kopacz” będzie wyglądała. Szczególnie w zakresie polityki lekowej — ustawa refundacyjna budzi największe kontrowersje, eksperci coraz częściej mówią o potrzebie jej nowelizacji, a przecież jeszcze nie zaczęła obowiązywać.
W kolejce do uchwalenia czeka sześć kolejnych ustaw zdrowotnych: o dodatkowych dobrowolnych ubezpieczeniach zdrowotnych, badaniach klinicznych, zdrowiu publicznym, o jakości w ochronie zdrowia, o umiejętnościach lekarskich oraz utworzeniu Agencji Taryfikacji. To na podstawie jej ustaleń wyceniane byłyby świadczenia medyczne. Z kolei system kontroli jakości ma premiować te lecznice, które będą wykonywały świadczenia na odpowiednim poziomie, określanym na podstawie wskaźnika efektywności.
Podobno projekty tych ustaw są gotowe, a niektóre przeszły nawet etap konsultacji społecznych. Warto jednak wspomnieć, że wersje ustawy o ubezpieczeniach dodatkowych przygotowano już trzy. Wszystkie miały wady prawne.
Źródło: Puls Medycyny
Podpis: Agnieszka Katrynicz, Ewa Szarkowska