Polacy oszczędzają 
głównie na dentystach

opublikowano: 23-11-2011, 00:00

Jesteśmy coraz zdrowsi. Palimy mniej papierosów i mniej się stresujemy. Prawie połowa z nas ponosi jakieś wydatki na zdrowie z własnej kieszeni, ale kiedy brakuje nam pieniędzy, coraz częściej rezygnujemy z wizyty u lekarza lub dentysty, a także z zakupu leków.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna
Zdrowie, jakość życia, wydatki na zdrowie i korzystanie z opieki zdrowotnej były jednymi z parametrów ocenianych w badaniu Diagnoza Społeczna 2011. Ankietą zostało objętych ponad 12 300 gospodarstw domowych, z czego ogromna część była odwiedzana przez ankieterów w poprzednich edycjach tego badania. Obecną ankietę przeprowadzono w marcu 2011 r.

„Polacy są coraz zdrowsi. Obserwujemy istotny systematyczny spadek nasilenia 15 typowych symptomów somatycznych” — twierdzi prof. Janusz Czapiński, współautor raportu. Najbardziej obniżyły się: częstość bólów w klatce piersiowej lub sercu, parcie na pęcherz i silne bóle głowy. Jednak do aktywności fizycznej przyznaje się tylko jedna trzecia Polaków. Najwięcej osób jeździ na rowerze (21,4 proc.). W grupie mężczyzn na drugim miejscu jest gra w piłkę nożną, kobiety wolą aerobik.

Polacy rzucają palenie lub w ogóle nie zaczynają palić. „Procent palaczy systematycznie spada od 1995 r., nieco zmniejsza się też liczba wypalanych dziennie papierosów” — uważa prof. Czapiński. Z badania wynika, że coraz mniej się też stresujemy. Ogólny poziom stresu w 2011 r. był najniższy od 2000 r.

Częściej leczymy się prywatnie

Ponad 91 proc. ankietowanych gospodarstw domowych w ciągu ostatniego roku korzystało z placówek służby zdrowia opłacanych przez NFZ, ale też prawie połowa korzystała z usług placówek, w których trzeba płacić z własnej kieszeni. Dwa lata temu robiło tak 38,6 proc. ankietowanych. Z odpłatnych usług medycznych najczęściej korzystają osoby pracujące na własny rachunek (ponad 70 proc.), małżeństwa z jednym dzieckiem lub dwójką dzieci (ok. 60 proc.), mieszkańcy największych miast (60 proc.). Najrzadziej płacą z własnej kieszeni za usługi zdrowotne renciści, emeryci, gospodarstwa jednoosobowe nierodzinne lub z niskim dochodem, mieszkańcy woj. warmińsko-mazurskiego.

W porównaniu z poprzednimi latami znacząco wzrósł odsetek osób korzystających z placówek ochrony zdrowia opłaconych przez pracodawcę. O ile w roku 2000 w ramach tzw. abonamentu leczyło się 4,9 proc., to w roku 2011 już ponad 6,3 proc. Najczęściej z takiej możliwości korzystają gospodarstwa domowe pracowników, małżeństwa z dziećmi, przede wszystkim osoby mieszkające w największych miastach (w ciągu 2 lat wzrost o 5 proc.). Największą popularnością abonamenty cieszą się w woj. mazowieckim (13 proc.), głównie za sprawą mieszkańców Warszawy.

Najwięcej płacimy 
za badania ambulatoryjne

Z badania Diagnoza Społeczna 2011 wynika, że Polaków najwięcej kosztuje leczenie i badania ambulatoryjne — 500 zł, w dalszej kolejności jest zakup leków — 375 zł. Tak zwane dowody wdzięczności, czyli „łapówki”, dzięki którym próbowano pozyskać lepszą lub szybszą usługę zdrowotną to średnio 311 zł. Przeciętna opłata w szpitalu publicznym nie przekracza 300 zł, a wysokość szczerego dowodu wdzięczności wręczanego za już uzyskaną opiekę wynosi średnio 142 zł.

„W porównaniu z wcześniejszym okresem wzrosły realnie jedynie wydatki na opłaty w szpitalu publicznym. Inne, np. na prezenty czy usługi ambulatoryjne, choć nominalnie wzrosły, to realnie pozostały na poziomie sprzed 2 i 4 lat. Spadły zarówno realnie, jak i nominalnie koszty zakupu leków” — podkreślają współautorzy raportu prof. Janusz Czapiński i prof. Tomasz Panek.

Najwięcej na opiekę zdrowotną wydają mieszkańcy największych miast, najmniej osoby z małych miast i na wsi. Za usługi ambulatoryjne świadczone prywatnie najwięcej gotowi są zapłacić mieszkańcy Mazowsza, najmniej — Warmii i Mazur. W wydatkach na leki przoduje woj. śląskie, a najbardziej oszczędne jest woj. warmińsko-mazurskie. Na leczenie i badania ambulatoryjne najwięcej wydawały osoby pracujące na własny rachunek, a na leki — renciści.

Rezygnujemy z usług protetyka

Z powodu braku środków finansowych polskie gospodarstwa nadal najczęściej nie kupują leków i nie leczą zębów, mimo że istnieją takie potrzeby. Zdarza się, choć rzadko (0,8 proc.), że z powodu braku pieniędzy dochodzi do rezygnacji z pobytu w szpitalu. 14 proc. przyznaje, że nie korzysta z usług lekarza., a 7,5 proc. — z badań medycznych. „Nie pytaliśmy, czy w takiej sytuacji w ogóle rezygnowano z usług medycznych, czy jedynie z usług wymagających płacenia z własnej kieszeni. Część pacjentów z tej grupy mogła przecież otrzymać świadczenia opłacane ze środków publicznych. Interesowała nas bowiem skala barier, jakie napotykają gospodarstwa, które odczuwają jakieś subiektywne potrzeby zdrowotne i zaspokoiłyby je, gdyby miały na to prywatne środki w sektorze opłacanym prywatnie” — wyjaśniają autorzy raportu.
W porównaniu do roku 2009 o 2 proc. spadła skala rezygnacji z zakupu leków, wykonania protez zębowych i z sanatorium. W tych samych granicach wzrosła za to skala rezygnacji z wizyt u lekarza. Najrzadziej z powodów finansowych z wszelkich rodzajów usług zdrowotnych rezygnują pracujący na własny rachunek, najczęściej — renciści i osoby utrzymujące się ze źródeł niezarobkowych. Rzadko rezygnują także małżeństwa z mniejszą liczbą dzieci. Ze szpitala najczęściej rezygnują mieszkańcy woj. łódzkiego i małopolskiego, z wizyt u lekarza — osoby z woj. świętokrzyskiego.

Źródło: Puls Medycyny

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.