Dochodowe leczenie cudzoziemców
Ustawa o ZOZ-ach pozwala zawierać dodatkowe umowy z ubezpieczycielami zagranicznymi. Ale na takie komercyjne kontrakty mogą liczyć tylko dobre placówki.
Przede wszystkim, zgodnie z przepisami unijnymi, polski świadczeniodawca może liczyć na zwrot kosztów leczenia cudzoziemca tylko wtedy, gdy zostało ono udzielone zgodnie z przysługującym mu zakresem świadczeń zdrowotnych. Szpital musi pamiętać, że pełny zakres przysługuje tylko osobom zamieszkałym na stałe na terytorium Polski, ale uprawnionym do opieki zdrowotnej na podstawie ustawodawstwa innego państwa członkowskiego, choćby emerytowi, który nabył prawo do świadczeń emerytalnych na przykład w Belgii. Cudzoziemcy, którzy przebywają w Polsce czasowo (np. turyści, pracownicy wysłani przez pracodawcę zagranicznego, studenci itp.) mają prawo tylko do świadczeń niezbędnych ze wskazań medycznych, jednak pod pewnym warunkiem. To lekarz decyduje o tym, że nie można przesunąć leczenia do planowanego powrotu tej osoby do swojego państwa bez narażenia jej na straty zdrowotne.
Za pomoc udzieloną na tych zasadach cudzoziemcowi płaci Narodowy Fundusz Zdrowia według zakontraktowanych na dany rok stawek. Nie może zaoferować więcej, ponieważ zgodnie z regulacjami unijnymi, rozliczając się potem za to świadczenie z państwem członkowskim, z którego ta osoba pochodzi, może żądać jedynie zapłaty według cen obowiązujących w Polsce.
Z uzyskanych przez nas danych wynika, że od momentu wejścia Polski do UE, za świadczenia udzielone obywatelom innych krajów polscy świadczeniodawcy otrzymali dotąd od NFZ 5,6 mln zł. Zdecydowanie najczęściej z pomocy polskiej służby zdrowia korzystali Niemcy. Wartość udzielonych im w tym okresie świadczeń wyniosła prawie 4 mln zł.
Obiecujące kontrakty
Jarosław Pinkas, wicedyrektor ds. klinicznych Instytutu Kardiologii w Warszawie, twierdzi, że nie ma żadnych przeszkód prawnych, by polski szpital leczył pacjentów z zagranicy. ?Jeśli NFZ nie chce wykupić więcej świadczeń, a szpital ma niewykorzystany potencjał, to nic nie stoi na przeszkodzie, by podpisał umowę na przykład z zagraniczym ubezpieczycielem na wykonywanie planowych zabiegów cudzoziemcom według komercyjnego cennika? - mówi J. Pinkas. Przyznaje jednak, że na taki ruch mogą zdecydować się jedynie placówki, które zapewniają wysoką jakość leczenia.
Instytut Kardiologii prowadzi już rozmowy w sprawie planowych operacji i zabiegów z kardiochirurgii i kardiologii interwencyjnej z zagranicznymi kontrahentami, m.in. z Wielkiej Brytanii, Danii i krajów arabskich. ?Jesteśmy daleko zaawansowani w rozmowach? - twierdzi J. Pinkas. Jego zdaniem, pozwoli to na wykorzystanie pełnego potencjału Instytutu: ludzi, sprzętu i wolnych łóżek. ?Instytut będzie miał też więcej pieniędzy, co korzystnie odczują także polscy pacjenci. Musimy pozyskiwać nowych pacjentów, żeby zbilansować koszty i przychody. Ich obecność w żaden sposób nie wpłynie na wydłużenie się kolejki do świadczeń dla polskich pacjentów. Jeśli fundusz nie chce mieć takich kolejek, wystarczy, że wykupi u nas więcej świadczeń? - wyjaśnia J. Pinkas.
Resort akceptuje
Ministerstwo Zdrowia potwierdza, że publiczny szpital może zawrzeć dodatkową umowę na udzielanie świadczeń zdrowotnych z ubezpieczycielem zagranicznym.
?Publiczny szpital może zawrzeć taką umowę, może to zrobić nawet z innym ubezpieczycielem krajowym. Ustawa o ZOZ-ach na to pozwala? - powiedział nam minister zdrowia Marek Balicki. Zapłata za udzielone świadczenia odbywa się wówczas według stawek uzgodnionych w umowie zawartej z tym ubezpieczycielem.
Źródło: Puls Medycyny
Podpis: Ewa Szarkowska