Diagnostyka laboratoryjna: własna czy w ramach outsourcingu?
Laboratoria Samodzielnego Publicznego Szpitala Klinicznego nr 1 w Lublinie to łakomy kąsek. Obsypane certyfikatami najwyższej jakości, reprezentują europejski poziom. Personel jest świetnie wykształcony. "Przynosimy szpitalowi spory dochód - mówią dr Janusz Piskórz, kierownik Diagnostyki Laboratoryjnej oraz dr Elżbieta Puacz, kierownik Diagnostyki Mikrobiologicznej SPSK nr 1 - Nie znamy powodów, dla których dyrekcja chce nas sprywatyzować".
Henryk Grela, przedstawiciel izby diagnostów na Lubelszczyźnie, uważa, że dobrze zarządzane laboratorium w strukturach ZOZ-u nie generuje strat, o czym, jak twierdzi, dobrze wiedzą duże, prywatne firmy reprezentujące producentów sprzętu diagnostycznego i odczynników. "Ceny usług konsorcjów przystępujących do przetargów nie odzwierciedlają rzeczywistych kosztów procedur diagnostycznych. Mają na celu eliminowanie z rynku diagnostów polskich, a następnie stawianie swoich wymogów cenowych - uważa H. Grela. - Z tych względów oszczędności na diagnostyce przez wyłączenie jej ze struktur szpitala są tylko pozorne".
Opinie
Za
Prof. Janusz Solski, konsultant wojewódzki z zakresu diagnostyki laboratoryjnej podkreśla, że dobre mogą być zarówno laboratoria prywatne, jak i państwowe. Jest pewien, że jeżeli zostaną zachowane standardy procedur, badania będą dobrej jakości także w ośrodkach prywatnych, bo czuwają nad tym kontrole zewnątrzlaboratoryjne. Nie każde laboratorium z nich korzysta, bo są płatne. "Laboratoria prywatne korzystają, ponieważ właściciele mają pieniądze. Niepokój o obniżenie jakości jest więc bezzasadny - mówi J. Solski. - Nie wyobrażam sobie również, aby po sprywatyzowaniu przerwać monitoring zakażeń wewnątrzszpitalnych".
Uszczelnienie systemu. "Każda dyrekcja oddająca laboratorium obserwuje spadek liczby badań, bo eliminowane są zlecenia dla pacjentów z gabinetów prywatnych kierowanych przez lekarzy szpitalnych" - podkreśla J. Solski. Potwierdza to Piotr Kościelecki, dyrektor ds. sprzedaży i marketingu Synevo Polska, z którego usług na zasadzie outsourcingu korzystają m. in. warszawski Szpital Bielański oraz Dziecięcy Szpital Kliniczny w Lublinie. "W pierwszych miesiącach po sprywatyzowaniu obserwujemy 10-15-procentowy spadek liczby badań - mówi P. Kościelecki. - Szpital ma wgląd w system. Wiadomo kto, z jakiego oddziału, komu robił jakie badania". Jak twierdzi P. Kościelecki, Dziecięcy Szpital Kliniczny w Lublinie obniżył koszty związane z badaniami diagnostyki laboratoryjnej o około 35 proc. przy jednoczesnym zwiększeniu o ok. 34 proc. liczby wykonywanych badań.
Przeciw
Prof. dr hab. Anna Przondo-Mordarska, konsultant krajowy w dziedzinie mikrobiologii przewiduje, że efektem prywatyzacji diagnostyki będzie nacisk na lekarzy, aby ograniczali ilość badań mikrobiologicznych. Utrudnione będą także powtórzenia badań w razie wątpliwości, zaprzestanie się wykonywania badań sanitarnych w przypadku zakażeń wewnątrzoddziałowych i dochodzeń epidemiologicznych, obniżona zostanie jakość badań z powodu zmiany stosowanych podłoży i odczynników w celu zmniejszenia kosztów.
Dr med. Paweł Grzesiowski, kierownik Zakładu Profilaktyki Zakażeń i Zakażeń Szpitalnych Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego, koordynator Krajowej Grupy Roboczej ds. Zakażeń Szpitalnych uważa, że outsourcing diagnostyki mikrobiologicznej w wielołóżkowych szpitalach jest wysoce ryzykowny i niewskazany w świetle narastającej lekooporności drobnoustrojów oraz rosnącego znaczenia terapii celowanej. Następstwem mogą być zmniejszenie liczby badań mikrobiologicznych i wzrost kosztów związanych z zakupem antybiotyków, większe ryzyko powikłań u pacjentów, zagrożenia prawne w sytuacji roszczeń pacjentów i wzrost odszkodowań, ewentualnie składki OC.
Źródło: Puls Medycyny
Podpis: Ewa Stępień, Lublin