Daleko od idylli
Sama diagnoza brzmi przy tym dużo łagodniej niż jej uzasadnienie. Bo dowiadujemy się od profesora, że pacjent, nad którym się pochyla, czyli środowisko lekarskie, jest do szczętu strawiony takimi chorobami, jak korupcja, samouwielbienie, ślepe poczucie solidarności zawodowej, dwulicowość i nieuctwo. Na kilku stronach tekstu same wady, żadnych przymiotów!
Podważać opinii profesora nie ma nawet sensu. To przecież jego indywidualne zdanie. Można natomiast dyskutować z argumentacją, skoro ta odwołuje się do dostępnej dla wszystkich rzeczywistości.
Ryzykowne jest np. uzasadnianie tezy o ,nie skłaniającym do zaufania poziomie profesjonalnym lekarzy\" popularnością organizacji typu Primum non Nocere. Zgodnie z taką logiką, najgorszych w świecie medyków miałyby Stany Zjednoczone, bo w kraju tym z lekarskich pomyłek żyją w luksusie dziesiątki tysięcy prawników. Boli autora brak rugowania z zawodu ludzi pracujących poniżej pewnego standardu profesjonalnego i moralnego. Przykładami mają być ,natychmiast wyrzucany z uczelni\" naukowiec żyjący z plagiatów i pilot-alkoholik, ,który nigdy nie usiądzie za sterami samolotu\". Ponieważ lubię podniebne podróże, chciałbym, by w kwestii pilotów profesor się nie mylił. Co zaś się tyczy ,uczonych\" żyjących z pracy kolegów, to sam się z takimi zetknąłem. Żadnemu włos z pełnej cudzych pomysłów głowy nie spadł.
Wcale nie twierdzę, że proces ,samooczyszczania\" przebiega w moim środowisku z wzorową sprawnością. Przytoczony przez profesora Szawarskiego, nieznany mi bliżej przykład lekarza, który zakatował własną żonę na śmierć i nadal może leczyć, nie jest, jako mechanizm, odosobniony. Nie tak dawno np. dowiedziałem się, że udzielający się w hospicjum onkolog pobierał opłaty za wizyty w domach pacjentów, co nie przeszkodziło izbie lekarskiej wyróżnić go m. in. za społeczną pracę na rzecz chorych na nowotwory. Włos jeży się na głowie! Ale mam też coraz więcej przykładów, gdy organy samorządu działają z taką surowością, jakiej oczekiwałbym w pierwszym rzędzie jako pacjent, nie lekarz. Gwoli sprawiedliwości, należałoby także postawić pytanie, co by było, gdyby środowisko lekarskie, wzorem niemal wszystkich innych środowisk zawodowych, nie posiadało własnego aparatu sprawiedliwości? Czy mielibyśmy wówczas co krytykować i zmieniać?
Prawdziwy obraz każdej ponadstutysięcznej społeczności nigdy nie będzie idylliczny. Profesja lekarska nie jest oczywiście wyjątkiem. Odmalowywanie wykonujących ten zawód en block wyłącznie w czarnych kolorach także nie licuje z rzeczywistością. Zaś na miejscu pacjenta, którego doświadczenia z lekarzami są jednoznacznie negatywne, spróbowałbym ich zmienić!
Źródło: Puls Medycyny
Podpis: lek. Sławomir Badurek