Cisza nad wnioskiem o podział Instytutu
Krakowski i gliwicki oddział Centrum Onkologii musiały podzielić się z zadłużoną centralą w Warszawie swoją nadwyżką finansową — pieniędzmi, które latami odkładały na inwestycje. Gliwice przekazały 75 mln zł, Kraków — 10 mln zł. Dla wielu był to dobitny sygnał, iż oddziały powinny zyskać samodzielność.
Płynące w tej sprawie wnioski z „terenu” wreszcie zostały usłyszane. 26 czerwca br. Rada Naukowa Centrum Onkologii podjęła uchwałę w sprawie jego podziału na trzy niezależne onkologiczne instytuty badawcze: Narodowy Instytut Onkologii im. M. Skłodowskiej-Curie z siedzibą w Warszawie, Śląski Instytutu Onkologii w Gliwicach i Małopolski Instytutu Onkologii z siedzibą w Krakowie. Uchwała została pozytywnie zaopiniowana przez związki zawodowe oraz dyrektora naczelnego CO-I.
„(...) Uchwała została przesłana do ministra zdrowia 30 lipca 2012 r. Zgodnie z zapisami ustawy o jednostkach badawczych, dalsze decyzje i kroki administracyjne w tej sprawie podejmuje minister zdrowia” — poinformował nas oficjalnie prof. Krzysztof Warzocha, dyrektor Centrum Onkologii — Instytutu im. M. Skłodowskiej--Curie w Warszawie.
Co dalej z tym wnioskiem, nie wiemy. Agnieszka Gołąbek, rzecznik prasowy Ministerstwa Zdrowia, przekazała nam bowiem, że: „Ministerstwu nie jest znany projekt oddzielenia oddziałów Centrum Onkologii w Krakowie i Gliwicach od centrali w Warszawie. Ewentualne decyzje wymagają przeprowadzenia procedur wynikających z litery prawa”. I to wszystko, co resort zdrowia miał do powiedzenia na ten temat.
Nie warto pracować
Tymczasem pracownicy oddziałów CO-I w Gliwicach i Krakowie oczekują na konkretne działania. Trudno opisać ich odczucia na wieść, iż mają wypracowanymi przez siebie pieniędzmi podzielić się z zadłużoną centralą. Głośno mówią, że w takim układzie nie ma sensu dobrze pracować i nie opłaca się oszczędzać.
Profesor Warzocha, kierujący CO-I dopiero od ośmiu miesięcy i borykający się z długami, których nie jest winien, tłumaczy, iż ta uderzająca w oddziały decyzja była niezbędna: „(...) Dyrektor naczelny nie miał innego wyjścia zgodnego z prawem niż konsolidowanie majątku obrotowego CO-I, co pozwoliło na spłatę przez instytut wszystkich zobowiązań wymagalnych. Ta decyzja była ważnym, ale nie jedynym elementem planu naprawczego, który zakłada ponadto restrukturyzację wewnętrznego funkcjonowania klinik, oddziałów i zakładów naukowych w Warszawie”.
Pieniądze nie zostały zmarnowane
Dyrektor Warzocha podkreśla, że pierwsze efekty realizacji planu oddłużania Centrum Onkologii w Warszawie już są widoczne. W porównaniu z I półroczem ubiegłego roku, w pierwszych sześciu miesiącach 2012 r. przychody w poszczególnych miejscach udzielania świadczeń wzrosły o około 30 proc. (dzięki większej efektywności pracy i zwiększeniu liczby udzielanych świadczeń). Zmiany w zasadach funkcjonowania przychodni ułatwiły pacjentom dostęp do usług medycznych i tym samym spowodowały — jak podaje prof. Warzocha — „lawinowy wzrost udzielanych świadczeń na poziomie 20000 miesięcznie. Lipiec i sierpień 2012 r. były pierwszymi miesiącami w kilkudziesięcioletniej historii CO-I, kiedy wszystkie zobowiązania regulowane były w terminie płatności, poziom wykonania kontraktu przekraczał 100 proc. i został wypracowywany niewielki zysk z bieżącej działalności statutowej”.
Prof. Bogusław Maciejewski (dyrektor oddziału w Gliwicach) i prof. Marian Reinfuss (dyrektor oddziału w Krakowie) nie chcieli rozmawiać z „Pulsem Medycyny” ani na temat dzielenia się pieniędzmi z Warszawą, ani o ewentualnym podziale Centrum Onkologii, prosząc o kierowanie tych pytań do dyrekcji CO-I i ministra zdrowia.
Źródło: Puls Medycyny
Podpis: Jolanta Grzelak-Hodor