Ceny urzędowe na leki szpitalne

Ewa Szarkowska
opublikowano: 14-09-2005, 00:00

Minister zdrowia wierzy, że wprowadzenie cen urzędowych zmniejszy wydatki szpitali. Zdaniem dyrektorów, wykaz produktów, dla których ustalono urzędowe ceny hurtowe jest zbyt ograniczony, by zmiany przyniosły oczekiwany skutek.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna
1 września ministrowie zdrowia i finansów podpisali rozporządzenie w sprawie wykazu leków stosowanych w szpitalu, objętych urzędowymi cenami hurtowymi. Lista obejmuje 118 produktów leczniczych zawierających 14 substancji aktywnych, które - zdaniem resortu zdrowia - stanowią istotny udział w wydatkach na leki w szpitalach - ok. 20 proc. Ministerstwo Zdrowia podkreśla, że ceny uwzględnione w wykazie są o ok. 19 proc. niższe od obecnie występującej średniej krajowej, a w przypadku erytropoetyny - o ok. 30 proc. niższe.
Resort zapowiada, że wykaz będzie rozszerzony w następnych etapach o kolejne grupy leków. Ministerstwo oszacowało, że wejście w życie obecnych rozporządzeń może obniżyć wydatki na leki szpitalne o ok. 100 mln zł.
Zdaniem Krzysztofa Tronczyńskiego, dyrektora ds. medycznych Szpitala Czerniakowskiego w Warszawie i prezesa Izby Lecznictwa Polskiego, wprowadzenie cen urzędowych nie będzie żadną wielką rewolucją, ponieważ wykaz jest zbyt skromny. "Zupełnie niezrozumiałe jest objęcie rozporządzeniem tylko 14 cząsteczek aktywnych. Albo się robi coś raz, a porządnie, albo nie robi się wcale - mówi K. Tronczyński. - W wykazie nie zostały też ujęte płyny infuzyjne, które co prawda są stosunkowo tanie, ale zużywa się ich ogromne ilości".
K. Tronczyński kwestionuje też tezę, że ustalenie maksymalnych cen urzędowych dla produktów leczniczych stosowanych w lecznictwie zamkniętym wpłynie na zmniejszenie wydatków szpitali na leki. "Dobra gospodarka lekiem w szpitalu bardziej zależy od tego, co robi sam szpital, czy dobrze działa w nim komitet terapeutyczny, czy funkcjonują wewnętrzne tzw. receptariusze, jak prowadzone są postępowania przetargowe - podkreśla K. Tronczyński. - To są, moim zdaniem, rzeczy szalenie istotne dla racjonalizacji wydatków na leki".

Bez zbędnych zapasów
Komentuje Jerzy Romanowski, dyrektor SPSK nr 2 Pomorskiej Akademii Medycznej w Szczecinie:
Rzeczywiście pojawiło się więcej pieniędzy na leki onkologiczne. Dotyczy to jednak tylko programów terapeutycznych, gdzie wzrost jest odczuwalny. Z drugiej jednak strony szpital nie otrzymał żadnych dodatkowych pieniędzy na chemioterapię, a zapotrzebowanie i wykonanie tych świadczeń ciągle rośnie.
Największym problem SPSK-2 są leki immunosupresyjne. Od tego roku leczenie immunosupresyjne finansowane i rozliczane jest przez NFZ, a nie Ministerstwo Zdrowia, co rodzi kolejne konsekwencje. Szpital miał podpisaną umowę z NFZ na immunosupresyjne leczenie pacjentów na 6 miesięcy, kolejne umowy obejmowały tylko lipiec i sierpień. Obecnie umowa zostanie podpisana tylko na wrzesień i wszystko wskazuje na to, że jej kwota będzie o wiele mniejsza niż wynika z potrzeb. Taki sposób finansowania powoduje, że szpital nie może być pewny środków, jakimi będzie dysponował chociażby w skali roku i prawidłowo planować kosztów związanych z leczeniem pacjentów po przeszczepach. Katastrofalny w skutkach jest również wzrost cen leków immunosupresyjnych. Wszystkie te okoliczności powodują, że po 7 miesiącach szpital wydał na te leki blisko 700 tys. zł więcej niż planował. Przy rocznym budżecie na leki, ogółem wynoszącym 12 mln zł, stanowi to przekroczenie o blisko 6 proc.
Szpitale mają również problemy z realizacją przetargów na leki. Firmy farmaceutyczne oraz dostawcy hurtowi leków nie są zainteresowani umowami dłuższymi niż na rok czy półtora. Nie chcą gwarantować stałych cen w tak długim okresie. Często ceny leków uzyskane w przetargach są wyższe niż na wolnym rynku i jest to zrozumiałe, gdyż dostawcy wkalkulowują w cenę ?ryzyko" nieterminowych spłat zobowiązań.
Ukrytym składnikiem wzrostu kosztów leków są również odsetki, jakie szpitale płacą za nieterminowe spłaty. Do niedawna umowy były podpisywane z terminami płatność na 90, a nawet 120 dni. Obecne przepisy zmuszają nas do 30-dniowych terminów płatności. Szpitale, które zbyt długo zwlekają z regulowaniem płatności, choćby w częściach, są pozbawiane dostaw leków.
Wzrost wydatków na leki w pierwszej połowie roku wiąże się zapewne z uzupełnianiem zapasów ?bezpieczeństwa" w pierwszych miesiącach nowego roku, co ma związek ze zwiększeniem liczby leczonych pacjentów. W drugiej połowie roku, kiedy szpitale wiedzą już, jak realizowane są limity, z reguły następuje znaczący spadek liczby przyjmowanych pacjentów, w związku z czym zmniejsza się zapotrzebowanie na leki.
Mój szpital jest zinformatyzowany. Moduły do obsługi apteki szpitalnej i apteczek oddziałowych pozwalają na bieżąco śledzić poziom utrzymywanych zapasów. Absolutnie nie pozwalamy sobie na utrzymywanie zbędnych stanów magazynowych leków. Szpitala nie stać na to, aby ?przechowywać" pieniądze na półkach.

Większe wydatki na początku roku
Z danych IMS Health wynika, że w pierwszych siedmiu miesiącach 2005 r. szpitale kupiły leki o wartości 1,07 mld zł (bez VAT). Oznacza to 11-procentowy wzrost w porównaniu do analogicznego okresu w 2004 r. Szpitale wydają zdecydowanie więcej pieniędzy na drogie leki w ramach tzw. programów terapeutycznych. W 2005 r. Narodowy Fundusz Zdrowia przeznaczył na ten cel 491 mln zł. Rok wcześniej było to 278 mln zł (łącznie z lekami wydanymi na podstawie tzw. zgód indywidualnych). Koszty pozostałych leków kupowanych przez szpitale uwzględnione są w wycenie procedur z katalogu świadczeń szpitalnych, na wykonanie których szpitale zawierają kontrakty z NFZ. A wartość tegorocznych umów podpisanych ze szpitalami - według funduszu - także wzrosła średnio w skali kraju o kilka procent.
IMS Health potwierdza bardzo szybko rosnącą wartość sprzedaży leków onkologicznych. W porównaniu do analogicznego okresu w roku 2004 wydatki na tę grupę leków wzrosły o ponad 20 proc. Analitycy rynku farmaceutycznego w Polsce wiążą to z sukcesem nowych terapii wielu chorób nowotworowych, jak również rosnącymi wydatkami na ten cel w ramach tzw. programów terapeutycznych NFZ.
"Po wzrostach w graniach 10-20 proc. w pierwszej połowie roku, w lipcu szpitale zmniejszyły swoje zakupy w porównaniu do lipca 2004 r. o ponad 2 proc. Widoczne są więc objawy narastającego kryzysu finansowania lecznictwa zamkniętego. Sytuacja taka utrzymywać będzie się do końca roku" - przewidują analitycy z IMS Health.


Źródło: Puls Medycyny

Podpis: Ewa Szarkowska

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.