Cegiełki zamiast dowodów wdzięczności
Zwyczaj obdarowywania personelu medycznego prezentami mógł przejść do historii za sprawą sprzedawanych w szpitalach wrocławskiej spółki EMC Instytut Medyczny cegiełek. Medialna burza spowodowała jednak, że spółka wycofała się z tego pomysłu we wszystkich zarządzanych przez siebie placówkach.
Czwarta władza znowu górą
Na początku grudnia przetoczyła się jednak przez lokalne, szczecińskie media burza. Zarząd szpitala oskarżono o zmuszanie pacjentów do opłacania lepszej opieki. Według Głosu Szczecińskiego, pacjenci mieli się czuć zmuszani do wykupywania cegiełek. Tymczasem, jak się dowiedzieliśmy, w ciągu miesiąca szpital przyjmuje kilkuset chorych, a pocztówek wykupiono tylko kilka. W ciągu tego roku, we wszystkich szpitalach EMC pacjenci wykupili kartki o wartości 34 740 zł, co oznacza, że średnio kupowali tylko kilkanaście kartek miesięcznie. Jednak w reakcji na krytykę w prasie, Jarosław Leszczyszyn, prezes EuroMediCare Instytut Medyczny, zdecydował o wycofaniu się z systemu cegiełkowego we wszystkich szpitalach zarządzanych przez spółkę.
"Nasze możliwości kształtowania opinii publicznej są znacznie mniejsze niż prasy - powiedział Pulsowi Medycyny J. Leszczyszyn. - Może do tego systemu jeszcze wrócimy, ale w formie, która nie będzie budzić takich emocji".
Jawna wdzięczność zamiast kopertówek
Jarosław Leszczyszyn jest pewien, że to nie pacjenci zainspirowali krytyczne artykuły w prasie. "Może to było działanie konkurencji, osób, które nie znalazły w naszym szpitalu pracy?" - zastanawia się J. Leszczyszyn. Jego zdaniem, pacjenci w Kamieniu Pomorskim nie skarżyli się na nowe rozwiązanie, a w innych szpitalach system działał już od dawna i to z pełną aprobatą chorych.
"To był ekwiwalent czegoś w rodzaju napiwku w restauracji, zamiast kwiatów i czekoladek - podsumowuje J. Leszczyszyn. - W dodatku, statystycznie rzecz biorąc, to nie lekarze korzystali z tego najbardziej, ale pielęgniarki, salowe i pracownicy recepcji".
Według Anety Bawiec z zarządu EMC, był to także sposób na walkę z łapówkarstwem i korupcją w ochronie zdrowia. Pocztówki-cegiełki mogli kupować zarówno pacjenci ubezpieczeni w NFZ, jak i ci leczący się prywatnie. System dostarczał również zarządowi szpitali informacji o tym, którzy pracownicy byli najbardziej cenieni przez pacjentów.
Bez potępienia, ale...
Wśród menedżerów publicznych placówek pomysł EMC spotkał się ze zdziwieniem, choć nikt go nie potępiał. "A jak zacznie się licytacja? Nie odważyłbym się wprowadzić takiego systemu w naszym szpitalu, choć z drugiej strony, może to coś nowego, a nowości zawsze porażają" - uważa Janusz Olszewski, dyrektor szpitala w Kołobrzegu.
O cegiełkach wypowiada się także Krzysztof Bukiel, przewodniczący Zarządu Krajowego Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy. "Cegiełki stawiają lekarzy w dość niezręcznej sytuacji, bo to sposób nie do końca usankcjonowany prawnie, choć nie potępiałbym go" - mówi K. Bukiel. Sam przyznaje, że gdyby pracował w takim systemie, pewnie zdobyłby dużo cegiełek.
"Myślę, że to być może sposób na swego rodzaju przecieranie szlaku i kształtowanie świadomości społecznej, bo jeśli brakuje środków publicznych na ochronę zdrowia, to albo można odsyłać ludzi do kolejek, albo wprowadzić choćby niewielkie współpłacenie"- mówi K. Bukiel.
Uwaga! Czekam na opinie w sprawie jawnych dowodów wdzięczności: [email protected]
Źródło: Puls Medycyny
Podpis: Anna Gwozdowska