Bukiel na proteście medyków: jest jeden warunek, żeby w ogóle rozmawiać

  • Jacek Wykowski
opublikowano: 11-09-2021, 18:10

Z mojego punktu widzenia uważam, że pierwszym krokiem, który minister zdrowia powinien zrobić, to zmienić ustawę o płacach minimalnych według projektu senackiego. Bez tego nie będzie żadnych rozmów - powiedział dla portalu pulsmedycyny.pl Krzysztof Bukiel, szef Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna

Przypomnijmy: w piątek (10 września) o godz 14. minister zdrowia Adam Niedzielski zaprosił przedstawicieli Komitetu Protestacyjno-Strajkowego Ochrony Zdrowia, “żeby porozmawiać na roboczo o wszystkich ich postulatach”.

- Okazało się, że nie chodzi o rozmowę, a o eskalowanie konfliktu. Zostało sformułowane oczekiwanie, że już jutro musimy odpalić rakietę i polecieć na Marsa. To jest po prostu nierealne. Takie rzeczy realizuje się długo w czasie - podsumował szef MZ. Dodał, że spełnienie postulatów protestujących pracowników ochrony zdrowia to koszt 100 mld zł.

Bukiel: 500+ też dużo kosztuje

- To co dla jednych jest nierealne, dla innych jest konieczne. Tak było chociażby w przypadku programu 500+, którego funkcjonowanie kosztuje przecież niemało. Jeżeli rząd mówi, że nierealna jest poprawa finansowania ochrony zdrowia, to znaczy, że nie traktuje tego jako priorytetu - i to jest bolesne. Dopóki nie przestawią sobie tego w głowie, trudno będzie o jakikolwiek kompromis - ocenił w sobotę (11 września) podczas protestu pracowników ochrony zdrowia w Warszawie.

Protest medyków, zdaniem Krzysztofa Bukiela, może nie skłonić rządzących do naprawy systemu ochrony zdrowia.
Fot. Jacek Wykowski

- Z mojego punktu widzenia uważam, że pierwszym krokiem, który minister powinien zrobić, to zmienić ustawę o płacach minimalnych według projektu senackiego. Dlatego, że to już był duży kompromis - z trzech średnich zdecydowaliśmy się na 1,7 - duża liczba zawodów medycznych, właściwie wszystkie związki się na to zgodziły, zgodził się Senat. I jeżeli minister nie będzie skłonny pójść na tak niewielkie ustępstwo, to znaczy, że nie jest zdolny do niczego - powiedział Bukiel.

Powtórzył, że “to jest bardzo niewiele, to powinien być warunek pierwszy” (rozmów - red.). - Jeżeli tego nie będzie, to w ogóle nie ma o czym mówić. A jeżeli to będzie, możemy rozmawiać o wszystkim - zaznaczył.

Senat zaproponował podwyższenie współczynników pracy, według których wyliczana miałaby być minimalna pensja, ale Sejm ich nie poparł.

Senat chciał, aby współczynniki wynosiły:

  • 1,7 dla dla lekarza z drugim stopniem specjalizacji
  • 1,2 dla lekarza z pierwszym stopniem specjalizacji, lekarza bez specjalizacji, innego pracownika wykonującego zawód medyczny albo farmaceuty, fizjoterapeuty, diagnosty laboratoryjnego z wyższym wykształceniem i specjalizacją oraz pielęgniarki z tytułem magistra i specjalizacją
  • 1,1 dla pielęgniarki z magistrem, ratownika z licencjatem
  • 1 dla lekarza stażysty, innego pracownika wykonującego zawód medyczny albo farmaceuty, fizjoterapeuty, diagnosty laboratoryjnego z wyższym wykształceniem i bez specjalizacji, pielęgniarki z licencjatem
  • 0,9 dla pielęgniarki bez tytułu specjalisty, fizjoterapeuty lub pracownika działalności podstawowej ze średnim wykształceniem, ratownika

Co może “złamać” rząd? Bukiel: sam protest raczej nie

– W związku z tym, że jestem już doświadczony w protestach, nie wiem, czy on jest w ogóle potrzebny w kontekście i tak "walącej się" publicznej ochrony zdrowia. Codziennie dowiadujemy się, że lekarze zwalniają się z pracy z powodu złych warunków, że szpitale są zamykane. Po co protestować, kiedy to się wali samo? - stwierdził Bukiel. Sam jednak w proteście brał udział.

– Wydaje mi się, że rządzących bardziej "ruszą" skutki faktyczne złego stanu systemu niż dzisiejszy protest. 100 tysięcy nadmiarowych zgonów to nie ofiary COVID-19, a niewydolnej służby zdrowia, która w chwili, kiedy musiała się trochę wysilić, padła zupełnie. Jeżeli ludzie zaczną to zauważać, to po prostu wybiorą kogoś innego do rządzenia - mówił.

Jak stwierdził, póki co nikogo nie obchodzi służba zdrowia. - Premier się będzie leczył prywatnie, prezesa Kaczyńskiego wezmą do jednej czy drugiej kliniki, to samo z posłami, senatorami. Oni nie wiedzą, jak to wygląda, mają to gdzieś - zaznaczył.

Szef OZZL zapytany, jak w takim razie inaczej, skuteczniej naciskać rządzących, by właściwie zadbali o system ochrony zdrowia, odpowiedział: - Nie wiem.

PRZECZYTAJ TAKŻE: Wielki protest medyków zakończony. Otwarte Białe Miasteczko 2.0

Źródło: Puls Medycyny

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.