Branża medyczna w kolejce po miliony z UE
Przedsiębiorcy z branży medycznej skarżą się, że w nowym rozdaniu funduszy unijnych będą dyskryminowani - pisze "Puls Biznesu". Prywatno-publiczny wyścig po miliony trwa.
Choć pieniędzy z budżetu UE na lata 2014-20 nikt jeszcze nie widział, zainteresowani już się o nie kłócą. Głos podnieśli m.in. przedsiębiorcy i eksperci z branży medycznej. Zdaniem Roberta Mołdacha, eksperta ds. rynku medycznego w Pracodawcach RR, w nowym rozdaniu prywatne firmy medyczne będą dyskryminowane.



— W odróżnieniu od placówek publicznych w niektórych regionach nie będą mogły starać się o milionowe dotacje, m.in. na infrastrukturę. Po raz kolejny fundusze trafią przede wszystkim do placówek publicznych. To może zaburzyć konkurencję — alarmuje Robert Mołdach. Ekspert wymienia dwa obszary, w których przedsiębiorcom zamknięto drogę po dotacje. Pierwszy to regionalne programy operacyjne (RPO), a dokładanie wydatki na infrastrukturę medyczną, drugi to Zintegrowane Inwestycje Terytorialne (ZIT).
W sprawie RPO przedsiębiorcy interweniowali już wiele miesięcy temu. Wysłali pismo do Ministerstwa Zdrowia, w którym alarmowali, że wśród potencjalnych beneficjentów zabrakło prywatnych placówek. Resort ich poparł i wysłał pismo do Ministerstwa Infrastruktury i Rozwoju, które przekazało uzupełnione rekomendacje regionom.
— Niestety, w województwach lubelskim, podkarpackim, warmińsko-mazurskim i wielkopolskim nie zmieniono zasad i tam prywatni przedsiębiorcy nie dostaną na infrastrukturę ani grosza — twierdzi Robert Mołdach.
Cały artykuł możesz przeczytać w "Pulsie Biznesu" lub w internetowym wydaniu Puls Biznesu Premium.
Źródło: Puls Medycyny
Podpis: DI, Alina Treptow