Bilans ministra Marka Balickiego (cz.2)
"Wiem, co trzeba zrobić i jakie rozwiązania przyjąć, co wymaga decyzji politycznych, a do czego potrzebni są profesjonaliści" - zapewniał Marek Balicki w wywiadzie udzielonym Pulsowi Medycyny w styczniu 2004 roku. Pół roku później stanął na czele resortu zdrowia. Oto kolejne głosy o największych sukcesach i porażkach M. Balickiego, który, podobnie jak cały rząd Marka Belki, niedługo poda się do dymisji. Oceny publikowaliśmy już w Pulsie Medycyny nr 18/2005.
Elżbieta Hibner, członek Rady Narodowego Funduszu Zdrowia:
Za największy sukces uznałabym ustawę, dającą zakładom opieki zdrowotnej możliwość restrukturyzacji zadłużenia, jeżeli okaże się konkretną pomocą dla tych menedżerów w ochronie zdrowia, którzy będą umieli z niej skorzystać. Jeśli efektem ustawy okazałoby się "rozdawnictwo" grosza publicznego i proces zadłużania rozpocząłby się kolejny raz, to oczywiście będzie to marnotrawstwo. Czas pokaże. Ale powiedzmy, że jest to zapowiedź możliwego sukcesu i niewątpliwie będzie go można przypisać ministrowi Balickiemu.
Jego porażką jest niewątpliwie obecny kształt ustawy zdrowotnej (o NFZ), bardzo niefunkcjonalny, niejednoznaczny, wymagający nieustannych interpretacji, a to nie powinno mieć miejsca w dobrze napisanej ustawie. Oczywiście, że w tak krótkim czasie funkcjonowania na tym stanowisku nie można było naprawić całego systemu, bo to już jest zadanie dla kolejnej ekipy, jednak bardzo wielu niejasności można było uniknąć.
Największym rozczarowaniem jest dla mnie stanowisko ministra sankcjonujące nierówne traktowanie publicznych i niepublicznych zakładów opieki zdrowotnej. Zupełnie nieuzasadniona jest dla mnie interpretacja przepisów, że niepubliczne zakłady mają prawo do korzystania zarówno ze środków NFZ, jak i prowadzenia działalności odpłatnej, a publiczne ZOZ-y odpłatnej działalności prowadzić nie mogą. To jest też kwestia pewnej kultury prawnej. Wiemy przecież, że minister nie jest uprawniony do interpretowania ustaw, powinni to także wiedzieć dyrektorzy ZOZ-ów. Nie ma on również prawa narzucić im pewnego sposobu postępowania, jeśli przepisy w danej sprawie są nieprecyzyjne.
Marek Balicki jako minister zdrowia odpowiada także za brak możliwości skutecznego nadzoru nad realizacją kontraktów zawartych z NFZ. Wiąże się to z brakiem postępów we wdrażaniu rejestru usług medycznych oraz wadliwymi przepisami ustawy o NFZ w zakresie kontroli.
Doraźne sukcesy
Maria Ochman, przewodnicząca Sekretariatu Ochrony Zdrowia NSZZ "Solidarność":
Sukcesem ministra Marka Balickiego jest to, że doprowadził do uchwalenia nowej ustawy zdrowotnej i wyeliminowania części błędów, na które wskazał Trybunał Konstytucyjny, tak że można było spokojnie zacząć 2005 r. Niestety, teraz widać bardzo wyraźnie, że był to sukces doraźny. Ustawa wymaga natychmiastowych poprawek - dowodzą tego korowody związane z uchwalaniem planu NFZ na kolejny rok. Zaproponowany nowy algorytm też się nie sprawdził, bo to, co miało być czytelnym sposobem dzielenia pieniędzy, jest obarczone błędem pewnej uznaniowości i centralnego rozdzielnictwa. W jakimś stopniu sam Marek Balicki padł też ofiarą tej ustawy - konflikt kompetencyjny pomiędzy ministrem a prezesem zażenował wszystkich.
Największy żal do ministra mam jednak za wprowadzenie w Senacie megapoprawki do ustawy o pomocy publicznej i restrukturyzacji, która nakłada dodatkowe zobowiązania na placówki i w znacznym stopniu utrudnia realizację ustawy. Niepotrzebnie minister uniósł się tutaj ambicją. Jeśli opozycja dwa razy ten projekt odrzuciła, a był już koniec kadencji, trzeba było przyjąć ten werdykt z pokorą. Szczególnie że my i tak będziemy domagać się umorzenia tej pożyczki, bo to są pieniądze, które należą się szpitalom na mocy "ustawy 203".
Źródło: Puls Medycyny
Podpis: Ewa Szarkowska