Badania o raku z „Science” nie promują fatalizmu
Wiadomość o tym, że zachorowalność na raka w dwóch trzecich przypadków medycznych zależy od przypadkowych błędów w komórkach – z czego wynikałoby, że o chorobie decyduje głównie pech – obiegła niedawno cały świat. Nie do końca to nam wyszło z badań – tłumaczą autorzy rzekomego odkrycia.
Wiele mediów (m.in. Newsweek) napisało ostatnio, na podstawie artykułu naukowego opublikowanego w "Science", że zachorowania na raka to kwestia przypadku. "Niejedna osoba zapewne ucieszyła się, słysząc, że nie musi robić absolutnie nic, żeby uniknąć raka, a tym samym zapomnieć o wszystkich noworocznych postanowieniach" – napisał o najnowszym odkryciu naukowców „The Economist”, który, na wszelki wypadek, poprosił o komentarz Cristiana Tomasetti z Uniwersytetu Johna Hopkinsa, jednego ze współautorów badania.

"Nie jest prawdą, że wykazaliśmy, iż dwie trzecie przypadków raka to kwesta pecha. Generalnie można natomiast powiedzieć, że zachorowalność na raka jest kombinacją pecha, złych czynników środowiskowych i złych genów "- sprostował Cristian Tomasetti.
To co udało się wyjaśnić w badaniu (dzięki obserwacji podziałów komórek z poszczególnych tkanek pod mikroskopem), to od dawna znany, ale bardzo intrygujący fenomen, jak pisze magazyn. Polega on na tym, że różne części ciała są mniej lub bardziej narażone na różne typy nowotworów. Jest to związane z tym, że ryzyko wystąpienia mutacji jest większe, gdy w danej komórce częściej dochodzi do procesu replikacji (czyli podziału). Ale, co ważne, błędy występujące podczas podziału komórek nie są jedynym źródłem mutacji powodujących raka.
Tym samym pozostają aktualne poprzednie badania wskazujące, że około 50 proc. ryzyka wystąpienia raka zależy od czynników środowiskowych, natomiast drugie 50 proc. to kwestia biologii, czyli dziedziczonych przez nas genów. Wygląda na to, że noworoczne postanowienia rzucenia palenia, czy zastąpienia fast-foodów zdrową dietą trzeba będzie jednak znów odkurzyć.
Abstrakt z badania znajduje się TUTAJ
Źródło: Science, "The Economist",
Źródło: Puls Medycyny
Podpis: The Ecomnomist, AR