Aby wygospodarować dodatkowe pieniądze na refundację leków, pomorska kasa chorych zerwała kontrakty ze szpitalami
Pomorska kasa chorych nieoczekiwanie wypowiedziała wszystkim szpitalom kontrakty na rok 2002. ,To wysoce nieodpowiedzialna i szkodliwa społecznie decyzja" - twierdzą władze samorządu terytorialnego.
UNUZ: za mało na leki
W swoim planie finansowym na ten rok pomorska kasa założyła wzrost wydatków na leki o 2,38 proc. w stosunku do 2001 roku i zaplanowała na ten cel 282 mln 960 tys. zł. UNUZ uważa jednak, że kwota ta jest zbyt niska.
Uzasadniając swoje stanowisko, urząd zwraca uwagę na fakt, że wszystkie kasy w planach finansowych na 2002 rok założyły wzrost wydatków na leki średnio o 15 proc. Przypomina, że w 2001 r. PRKCh wydała na refundację leków o 10,57 proc. więcej niż rok wcześniej (średnio w całym systemie wzrost ten wyniósł 14,97 proc.). Ponadto ze sprawozdania kasy za I kwartał tego roku wynika, że do końca marca zrealizowała już blisko 29 proc. rocznego planu finansowego.
?rednio wydatki kas chorych na leki w pierwszym półroczu wzrosły o 8,38 procent, dlatego przyjęta w przypadku Pomorskiej RKCh kwota wyższa tylko o 2,38 proc. wydaje się nazbyt optymistyczna - wyjaśnia Maciej Tokarczyk, wiceprezes UNUZ-u. - Pozostawienie takiej kwoty na refundację w planie może grozić uzyskaniem przez tę kasę ujemnego wyniku finansowego na koniec 2002 roku".
Kasa: wystarczy, bo są nowe ceny i listy refundacyjne
Kasa utrzymuje jednak, że zaplanowana przez nią kwota nie jest dziełem przypadku. ?Taki, a nie inny poziom wydatków na leki wynika ze szczegółowej analizy kosztów refundacji w ubiegłym roku, wydatków poniesionych na ten cel w pierwszych miesiącach tego roku oraz obowiązywania nowych list refundacyjnych" - wyjaśnia Agnieszka Trzaska, rzecznik prasowy PRKCh.
Władze samorządu terytorialnego, będące organami założycielskimi dla szpitali, są oburzone decyzją o wypowiedzeniu kontraktów, określając ją jako wysoce nieodpowiedzialną i szkodliwą społecznie. ?Za niedopuszczalne należy uznać nagłą zmianę warunków umowy w trakcie roku. Nie ulega wątpliwości, że to pociągnie za sobą straty finansowe, za które odpowiedzialnością zostaną obciążone organy założycielskie" - twierdzi Janusz Karpiński, dyrektor departamentu zdrowia i zabezpieczenia społecznego Urzędu Marszałkowskiego w Gdańsku. Jego zdaniem, wejście w życie nowych, mniej korzystnych umów oznacza dla każdego ze szpitali brak w ciągu ostatnich dwóch miesięcy tego roku 1-2 mln złotych. Placówki nie będą miały pieniędzy na płace dla personelu, nie będzie też możliwości świadczenia w pełnym wymiarze usług medycznych.
Starostowie: zagrożenie dla egzystencji szpitali
Podobne obawy mają starostowie województwa pomorskiego. 9 sierpnia w czasie konwentu w Tczewie wystosowali pismo do dyrektora Pomorskiej RKCh, w którym wnioskują o zaniechanie wypowiedzeń umów. Przypominają, że umowy, na dodatek poniżej kosztów wytwarzania usług, zostały podpisane dopiero w czerwcu po długotrwałych negocjacjach, a świadczeniodawcy podpisali je tylko dlatego, że kasa zagwarantowała im niezmienność wartości punktów procedur do końca roku.
?Wypowiedzenia kontraktów naruszają zasadę pewności prawa, zagrażają egzystencji szpitali, będących już w dramatycznej sytuacji finansowej oraz uniemożliwiają realizację konstytucyjnego prawa do ochrony zdrowia" - czytamy w oświadczeniu starostów.
W odpowiedzi na protesty, PRKCh tłumaczy, że nie może nic w tej sprawie zrobić, dopóki nie otrzyma odpowiedzi UNUZ-u na swoje odwołanie. Urząd poinformował, że rozpatrzy je najpóźniej do 30 września. ?Poza złożeniem wypowiedzeń, kasa nie podjęła żadnych innych działań, mając nadzieję, że UNUZ zmieni jednak zdanie i nie trzeba będzie zmniejszać stawek" - twierdzi A. Trzaska.
Źródło: Puls Medycyny
Podpis: Ewa Szarkowska