Zmarnowane pieniądze na szpitalne oddziały ratunkowe

Ewa Szarkowska
opublikowano: 14-04-2003, 00:00

Ministerstwo Zdrowia wciąż zwleka z ujawnieniem wyników kontroli, jakie przeprowadzono w szpitalach, gdzie powinny działać oddziały ratunkowe. Być może dlatego, że wiele z nich istnieje tylko na papierze. Resort wydał już na ten cel ponad 240 mln zł.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna
O kontrolę zakładów opieki zdrowotnej, w których w ramach programu Zintegrowane Ratownictwo Medyczne powinny zostać uruchomione szpitalne oddziały ratunkowe (SOR), ówczesny wiceminister zdrowia Aleksander Nauman poprosił wszystkich wojewodów 17 stycznia 2003 r. Ustalenia pokontrolne urzędów wojewódzkich miały trafić do resortu zdrowia do 28 lutego.
,Wyniki kontroli szpitalnych oddziałów ratunkowych, ze względu na konieczność pogłębienia analizy materiałów przesłanych przez wojewodów, są w końcowym opracowaniu" - poinformowała nas Agnieszka Gołąbek, rzecznik prasowy MZ, kiedy 7 kwietnia po raz kolejny poprosiliśmy o informacje na ten temat.
Wirtualne oddziały
I może nic w tym dziwnego, że urzędnicy resortu mają kłopot z przygotowaniem raportu, ponieważ będą musieli w nim przyznać, że duża część szpitalnych oddziałów ratunkowych, które skorzystały z ministerialnego programu Zintegrowane Ratownictwo Medyczne, istnieje tylko na papierze. Przypomnijmy, że ZOZ-y zakwalifikowane do tego programu, mogły zakupić wyposażenia dla nowo tworzonych SOR-ów oraz ambulanse. W latach 1999-2002 roku przeznaczono na ten cel ok. 240 mln zł (średnio 60 mln zł rocznie). W planach na 2003 rok jest kolejne 70 mln zł.
Z wyrywkowych informacji uzyskanych przez Puls Medycyny tylko z kilku województw wynika, że bardzo często SOR-y są dopiero w fazie projektowej bądź prac budowlanych, a sprzęt na ich wyposażenie - zakupiony za pieniądze resortu - wykorzystują inne oddziały szpitalne.
W woj. pomorskim skontrolowano 15 ZOZ-ów, w których zaplanowano uruchomienie szpitalnych oddziałów ratunkowych. Z pisma wojewody pomorskiego Jana Kurylczyka wynika, że dopiero w lutym br. zaczęły działać SOR-y w Kościerzynie, Starogardzie Gdańskim i Wejherowie. W marcu miał zostać uruchomiony oddział ratunkowy w SPSK nr 1 w Gdańsku, a do połowy roku w Chojnicach i Miastku. W pozostałych ZOZ-ach organizacja SOR-ów jest na etapie planowania inwestycyjnego bądź prowadzenia prac budowlanych.
Plany budowlane
W Zachodniopomorskiem w 2002 roku SOR-y miały funkcjonować w 9 szpitalach zakwalifikowanych do systemu zintegrowanego ratownictwa medycznego. Pięć innych szpitali zgłosiło prowadzenie prac adaptacyjnych. Powołany przez wojewodę zespół kontrolny ustalił, że 4 modelowych oddziałów ratunkowych można spodziewać się dopiero na przełomie lat 2003/2004. Warunkiem podstawowym jest jednak zakończenie prac budowlanych i adaptacyjnych. W Wojewódzkim Szpitalu Zespolonym na połowie planowanej powierzchni oddziału funkcjonuje obecnie SOR internistyczny. Ukończenie części chirurgicznej przewidywane jest w pierwszych miesiącach 2004 r.
Zakończenie budowy oddziału ratunkowego w Szpitalu Klinicznym nr 1 w Szczecinie planuje się na październik 2003 r. W Szpitalu Powiatowym w Goleniowie inwestycja w chwili kontroli była zaawansowana w 40 procentach. Z kolei Specjalistyczny Szpital w Szczecinie-Zdunowie był na etapie projektów i gromadzenia środków na inwestycje.
,Pozostałe zakłady opieki nie spełniają funkcji określonych rozporządzeniem w sprawie szpitalnego oddziału ratunkowego. Sprzęt zakupiony przez szpitale ze środków przeznaczonych na zintegrowane ratownictwo medyczne jest wykorzystywany zgodnie z przeznaczeniem, choć nie zawsze w chwili obecnej w szpitalnych oddziałach ratunkowych" - czytamy w piśmie wojewody zachodniopomorskiego.
Brak koordynacji i nadzoru
Nie lepiej jest na ląsku, gdzie na 20 zaplanowanych SOR-ów, w tym dwa w Częstochowie, działa zaledwie kilka. W ZOZ-ach, w których ich nadal nie ma, zakupiony sprzęt wykorzystują inne oddziały szpitalne. Podobny przypadek ujawniono na Podlasiu. SP Szpital Kliniczny w Białymstoku w 1999 r. otrzymał z Ministerstwa Zdrowia 450 tys. zł na utworzenie i wyposażenie SOR-u. Przeprowadzona przez urząd wojewódzki kontrola wykazała, że w 2003 r. oddziału ratunkowego nadal nie ma, a zakupiony dla niego sprzęt służy innym klinikom. ,Dyrekcja zobowiązała się, że do końca roku oddział powstanie" - twierdzi Małgorzata Głąbicka, rzecznik prasowy wojewody.
,Jak mamy organizować oddziały ratunkowe, skoro jesteśmy zadłużeni, a nasze organy założycielskie nie mają z czego wesprzeć takiej inwestycji?" - bronią się dyrektorzy szpitali. Innym problemem jest brak wyszkolonej kadry, a także zapewnienie odpowiedniego finansowania stałej gotowości SOR-ów przez płatnika (wcześniej kasy chorych, teraz Narodowy Fundusz Zdrowia). Bywa więc i tak, że gotowe do działalności SOR-y zamieniły się w oddziały chirurgii jednego dnia.
Ministerstwo Zdrowia nadal nie ujawnia również treści raportu komisji ministerialnej, której przewodniczącym był Andrzej Kosiniak-Kamysz, a następnie Wiktor Masłowski, powołanej do sprawdzenia wybranych ZOZ-ów, w tym stacji pogotowia ratunkowego w Warszawie, Płocku, Bydgoszczy i Częstochowie. ,Raport jest przygotowany. W najbliższych dniach zostanie przyjęty przez komisję i przekazany ministrowi zdrowia" - twierdzi A. Gołąbek. Zapewnia, że do końca kwietnia informacje na ten temat zostaną przedstawione na konferencji prasowej. Były minister zdrowia obiecywał dziennikarzom, że stanie się to 31 marca.
Nieoficjalnie udało się nam ustalić, że w kilku przypadkach kontrole wykazały brak koordynacji, a czasem wręcz brak dobrej woli w budowie zwartego systemu ratownictwa medycznego.





Źródło: Puls Medycyny

Podpis: Ewa Szarkowska

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.