Rozpisuję się o tym tak szeroko dlatego, iż zapowiedzi ministra zdrowia wprowadzenia systemu zaopatrzenia budżetowego przechodzą, jak słyszę, ze sfery wizji do sfery projektów. Jest to zatem ostatni moment, aby przyjrzeć się temu, co mamy w garści i czy naprawdę warto to zmieniać. Nie jest bowiem tak, iż zapowiadana przez ministra zdrowia reforma przypisze dotychczasowe środki składkowe budżetowi państwa i sprawa będzie załatwiona, a niektóre wypowiedzi polityków mniej więcej do tego się sprowadzają. Jeśli przyjrzymy się systemowi poprzez doroczne sprawozdania z działalności NFZ, to widać, iż skala problemów, z jakimi reformatorzy będą mieć do czynienia, może ich zaskoczyć.
W debacie publicznej pojawiają się co prawda wycinkowo kwestie do rozważenia, dotyczące np. własności szpitali, płac personelu medycznego czy zasady kontraktowania świadczeń i pomijania w systemie niepłacących składek. Istota rzeczy sprowadza się do tego, iż nie można zreformować systemu składkowego nie ruszając całokształtu wpłat i danin, jakie polski obywatel ponosi na rzecz swojego państwa. Składka zdrowotna jest bowiem elementem całego skomplikowanego systemu przypływów finansowych, począwszy od składek do ZUS i KRUS, na PIT, CIT i podatkach pośrednich skończywszy.
Chciałoby się na początku tej debaty zadać niewygodne pytanie: czy istnieje jakiś szerszy plan zmian systemu podatków i innych zobowiązań obywatela (pracownika i pracodawcy) na rzecz swojego państwa, który by planowaną reformę w jakiejś sensownej perspektywie umożliwił. Budżet państwa jest bowiem workiem, w którym spoczywają różne środki i walory, ale podlegającym trochę innym prawom niż powszechna składka zdrowotna. Czego doroczną propedeutykę przedstawia w Sejmie wiceminister Majszczyk, sprowadzając przeróżne budżetowe życzenia posłów z kosmosu na ziemię. Pamiętajmy, że system składkowy na leczenie Polek i Polaków przyniósł w 2015 roku nieco ponad 70 mld zł, a w 2016 roku bezrobocie spadło do najniższego poziomu od początku transformacji, co jest jeszcze bardziej dla systemu pomyślne i skłania do zastanowienia.
Jerzy Papuga,komentator parlamentarny, specjalizujący się w opisie prac komisji sejmowych i senackich oraz procesu ustawodawczego.