Zaskakujące wyniki kontroli NFZ
NFZ skontrolował prawie trzy tysiące gabinetów specjalistycznych na Dolnym Śląsku. W ich efekcie tylko część nadal będzie miała kontrakt.
Wiosną NFZ wykrył w tzw. ambulatoryjnych gabinetach specjalistycznych liczne nieprawidłowości: nieistniejący sprzęt, zatrudnianie fikcyjnych lekarzy i nieprawdziwe godziny przyjęć pacjentów. Z tego powodu rozwiązał wszystkie umowy, które obowiązywałyby do 31 grudnia br. i rozpisał nowy konkurs.
Jednak przed podpisaniem nowych umów skontrolował gabinety ubiegające się o kontrakt. „Uważamy, że kontrole się opłacały, i będę je rekomendować w centrali NFZ – mówi „Gazecie Wyborczej” Wioletta Niemiec, dyrektorka dolnośląskiego oddziału NFZ. - Wielu świadczeniodawców, którzy przedłużali z nami umowy, od lat niczego nie zmieniało w swoich gabinetach”.
I tak np. gdy w jednym z gabinetów kontrolerzy poprosili o paszport USG, okazało się, że urządzenie serwisowano ostatni raz w 2002 r. Z kolei w gabinecie dermatologicznym usłyszeli, że „dermatoskop ma pani doktor, bo dzisiaj pracuje u konkurencji“, chociaż urządzenie figurowało na liście wyposażenia poradni.
NFZ sprawdzał numery seryjne sprzętu, żeby ocenić, czy nie wędruje on między placówkami prowadzonymi przez jednego świadczeniodawcę. Byłoby to złamaniem warunków umowy.
Kontrolerzy wykryli 120 kolizji czasów pracy lekarzy, co oznacza, że teoretycznie przyjmowali oni w dwóch lub więcej miejscach jednocześnie.
Maksymalnej liczby 100 punktów w konkursowym rankingu, na podstawie którego podpisywano umowy, nie osiągnęła żadna placówka. Najlepsi mieli ich ponad 80.
„Idealna poradnia specjalistyczna przyjmuje pacjentów co najmniej 36 godzin tygodniowo, ma nowoczesny sprzęt, czasem lepszy, niż oczekiwaliśmy, pomocnicze badania wykonuje u siebie, no i schodzi z ceny” - wylicza dyrektor medyczny NFZ, Michał Dzięgielewski.
Spośród 2880 gabinetów umowy podpisało 2150.
Źródło: Puls Medycyny
Podpis: Agnieszka Katrynicz