Szansa na tańsze odpowiedniki leków
Aby uniknąć sytuacji, w której okazuje się, że zapisany danemu pacjentowi konkretny lek nie ma refundacji, lekarze w Polsce wreszcie zaczynają wypisywać recepty z nazwami międzynarodowymi leków zamiast z nazwami handlowymi preparatów. Nazwy międzynarodowe stosują lekarze w wielu innych krajach, aby uniknąć posądzeń o współpracę z firmami farmaceutycznymi. W Polsce była to dotychczas rzadkość.
Zwracam jednak uwagę na konieczność wypisywania nazw międzynarodowych czytelnie i dokładnie, gdyż wiele z tych nazw jest bardzo podobnych, więc każda literka powinna być właściwa. Uważam, że nie trzeba informować NFZ o zamienianiu leku na inny odpowiednik, jeśli na recepcie nie było nazwy handlowej, którą można by podać w zestawieniu szczegółowym. Jednak już napotykamy na problemy przy wypisywaniu i realizacji recept z nazwami międzynarodowymi leków. NFZ będzie mógł zawsze zarzucić, że lekarz myślał o konkretnym leku i nazwie handlowej, np. nazwa międzynarodowa substancji czynnej to Cefalexinum, a jedna z nazw handlowych tego leku to Cefaleksyna; podobnie jest w przypadku Clindamycinum i Clindamycin, Diazepamum i Diazepam, i wielu innych leków.
Źródło: Puls Medycyny
Podpis: Stanisław Piechula, wiceprezes ORA Katowice