Za niskie stawki dla pogotowia ratunkowego
Krakowskie Pogotowie Ratunkowe jest jedynym w Małopolsce, które nie podpisało na ten rok kontraktu z Narodowym Funduszem Zdrowia. Przedłużane są tylko aneksy (ostatni zawarto do końca maja), ponieważ dyrekcja KPR, popierana przez wszystkie związki zawodowe, nie zgadza się na proponowane przez fundusz stawki.
KPR brakuje w tym roku ok. 2,5 mln złotych do zbilansowania działalności. Mimo wielu posunięć oszczędnościowych, pogłębia się zadłużenie, od pewnego czasu krakowskie pogotowie nie płaci też części składek ZUS. Na początku maja związkowcy ostrzegali nawet, że ekipy ratownicze nie będą mogły reagować na wezwania z powodu braku leków i paliwa dla karetek, którego stacje benzynowe nie chcą już dłużej kredytować. Choć negocjacje z NFZ trwały nieustannie, konflikt tylko się zaostrzał. Ostatnio stanowisko KPR poparły władze województwa.
Oferowana przez małopolski oddział NFZ stawka za dobę funkcjonowania jednej krakowskiej karetki wynosi 2050 zł. Zdaniem KPR, powinna odpowiadać temu, co otrzymują karetki w woj. mazowieckim, czyli kwocie 2400-2500 zł. Przedstawiciele NFZ twierdzą, że nie ma możliwości podniesienia kontraktu dla KPR, ponieważ już dawno zawarto umowy ze wszystkimi stacjami pogotowia, podzielono całą kwotę przeznaczoną w tegorocznym budżecie na pomoc doraźną. W ubiegłym tygodniu NFZ zaproponował natomiast sfinansowanie dodatkowej karetki wypadkowej (według tej samej stawki). Jednak zdaniem związkowców z Krakowskiego Pogotowia Ratunkowego, to tylko pogłębiłoby deficyt. Równocześnie NFZ zapowiedział, że w przypadku niepodpisania kontraktu przez KPR, zostanie ogłoszony nowy konkurs na świadczenie usług z tego zakresu. Tyle że bardzo trudno będzie znaleźć inną firmę, która sprawnie obsłuży całe miasto i trzy powiaty, tak jak robi to KPR.
Na trzy dni przed wygaśnięciem ostatniego aneksu nie było jeszcze wiadomo, czy między NFZ i KPR dojdzie do porozumienia.
Źródło: Puls Medycyny
Podpis: Jolanta Hodor, Kraków