Z ojca na syna, z dziadka na wnuka
Badania uczonych z McGilli University pokazały niespodziewany mechanizm dziedziczenia, który działa przez dwa pokolenia. Zamiast DNA biorą w nim udział białka - histony.
Działanie substancji chemicznych, jedzenie, nawet stres doznawany przez mężczyznę mogą oznaczać przekazanie niezwiązanych bezpośrednio z DNA dziedzicznych obciążeń - twierdzą autorzy pracy opublikowanej w prestiżowym magazynie "Science".
Swoją tezę uczeni popierają pomysłowymi badaniami przeprowadzonymi na myszach. W swoim eksperymencie zajęli się histonami - białkami pomagającymi DNA utrzymać właściwą formę, ponieważ, jak tłumaczą, przekazywane są one przez plemniki w czasie zapłodnienia.
Aby sprawdzić ewentualną rolę tych białek w dziedziczeniu, zmodyfikowali je nieco w trakcie procesu powstawania plemników. Następnie doprowadzili do zapłodnienia i obserwowali potomstwo.
Efekty były wyraźne i nieprzyjemne. Pojawiły się wady wrodzone, nieprawidłowy rozwój układu szkieletowego, spadła ogólna przeżywalność myszy. Co więcej, efekty te były widoczne w kolejnych dwóch pokoleniach.
"Kiedy zobaczyliśmy spadek przeżywalności i wady rozwojowe u kolejnych pokoleń, zabrakło nam słów, ponieważ nie sądzono dotąd, że zmiana czegoś poza DNA, tj. białek może być zaangażowana w dziedziczenie" - tłumaczy jedna z głównych autorek pracy prof. Sarah Kimmins.
Może z tego wynikać ważna dla nas informacja. "Badanie podkreśla krytyczną rolę, jaką ojcowie odgrywają dla zdrowia swoich dzieci, a nawet wnuków. Ponieważ chemiczna modyfikacja histonów może nastąpić w wyniku działania czynników środowiskowych, praca otwiera nową ścieżkę badań nad możliwymi sposobami zapobiegania i terapii różnego rodzaju chorób, które rozciągają się przez pokolenia" - mówi prof. Kimmins.

Źródło: Puls Medycyny
Podpis: MAT