Wzajemne zadłużanie się firm obsługujących służbę zdrowia zagraża ich istnieniu
Gdańska hurtownia farmaceutyczna Pharmag stanęła na progu bankructwa i rozpoczęła postępowanie układowe z wierzycielami. Zarząd firmy, która jeszcze do niedawna była jednym z siedmiu największych krajowych dostawców leków, winą za utratę płynności finansowej obarcza byłą Pomorską Regionalną Kasę Chorych, która przejęła jego wierzytelności. Czy podobnie będzie postępował Narodowy Fundusz Zdrowia?
Handlowanie długami
Zasłaniając się tajemnicą handlową, kasa nie chce ujawnić, za jaką kwotę nabyła wierzytelności Pharmagu, który ma 3 proc. udziału w rynku aptecznym. Według niepotwierdzonych informacji, było to ponad 10 mln zł. Jej dług wobec Pharmagu wynosił zaś ok. 18 mln zł. Hurtownia była bowiem największym tzw. wtórnym wierzycielem kasy - regularnie przejmowała jako zapłatę jej wierzytelności od aptek.
,Kasa płaciła im należności z tytułu refundacji z 3-4-miesięcznym opóźnieniem. Przyjmowaliśmy, nie mając innego wyjścia, zapłatę od aptek w postaci cesji należności od kasy chorych. Mimo naszych stałych rozmów, Pomorska RKCh przez 4 miesiące nie miała dla nas pieniędzy, po czym w ciągu dwóch dni znalazła ponad 10 mln zł na zakup wierzytelności Orfe wobec Pharmagu" - relacjonuje Jerzy Milewski, prezes Pharmagu.
Po wejściu w życie ustawy o ubezpieczeniu w Narodowym Funduszu Zdrowia, pomorski oddział funduszu stał się wierzycielem Pharamagu, a jego przeterminowane płatności wobec gdańskiej hurtowni - dzięki zniesieniu się wzajemnych zobowiązań - wydatnie się zmniejszyły i na dodatek są ,młodsze". ,Nie podam dokładnych kwot, ale korzyści finansowe, które odnieśliśmy w wyniku tej operacji, są ewidentne. Celem nie był obrót wierzytelnościami, bo nie zamierzamy ich sprzedawać z zyskiem, lecz poprawienie płynności finansowej. Każda operacja finansowa zgodna z prawem, która przynosi pomniejszenie naszego długu albo poprawę płynności jest jak najbardziej wskazana" - twierdzi pomysłodawca kontrowersyjnej transakcji, Marek Tarchalski, zastępca dyrektora ds. finansowych Pomorskiej RKCh, a obecnie oddziału Narodowego Funduszu Zdrowia w Gdańsku.
Pharmag zarzuca zarządowi byłej kasy działanie niezgodne z prawem. Zarząd hurtowni skierował protest do kasy, byłego Urzędu Nadzoru Ubezpieczeń Zdrowotnych i Ministerstwa Zdrowia.
,Operacja odbyła się na zasadach określonych w kodeksie cywilnym. Zarówno rada kasy, jak i UNUZ miały wskazane ustawowo, jakiego typu działania wymagają ich zgody. Nigdzie nie ma takiej pozycji, jak obrót wierzytelnościami. Nasi prawnicy uznali, że nie ma konieczności zasięgania opinii ani uzyskiwania zgody rady kasy, ani UNUZ-u" - uważa dyr. M. Tarchalski.
,Naszym zdaniem sprawa nie jest jeszcze zamknięta i będzie przedmiotem polemiki prawnej. Główny zarzut to niezgodność z ustawą o zamówieniach publicznych." - mówi J. Milewski.
Jak nie ja ciebie, to ty mnie?
Przejęcie wierzytelności Pharmagu przez kasę wywołało sporo zamieszania na rynku. ,Z ekonomicznego punktu widzenia transakcja była słuszna: dzięki niej dług kasy jest mniejszy. Przez postronnych obserwatorów zostało to jednak przyjęte z oburzeniem: kasa najpierw nie płaciła Pharmagowi, wstrzymała transakcję, a potem z dnia na dzień znalazła pieniądze na odkupienie jego długów" - mówi Krzysztof Kawalec, wiceprezes zarządu firmy finansowej Magellan wyspecjalizowanej w obsłudze sektora medycznego.
Czy płatnik taki jak kasa chorych może się jednak zachowywać tak samo, jak każdy inny gracz na rynku wierzytelności? Wątpliwości miał nawet Urząd Nadzoru Ubezpieczeń Zdrowotnych. ,Kasa jest dysponentem publicznych pieniędzy i o takiej decyzji nie powinniśmy dowiadywać się po fakcie" - usłyszeliśmy w biurze prasowym UNUZ-u. Urząd od 1 kwietnia nie istnieje, jest w trakcie przekształcania w Departament Ubezpieczeń Zdrowotnych Ministerstwa Zdrowia i wszystko wskazuje na to, że ,samowola" pomorskiej kasy chorych ujdzie jej na sucho.
Zrobię to jeszcze raz
Podmioty specjalizujące się w obrocie długami służby zdrowia obawiają się, że do gdańskiego precedensu może odwoływać się Narodowy Fundusz Zdrowia. Skupowanie długów publicznego płatnika z tytułu refundacji kosztów leków przez hurtownie farmaceutyczne jest już zjawiskiem ogólnopolskim. Najgorsza sytuacja jest na Pomorzu. Według M. Tarchalskiego, 80 proc. zadłużenia gdańskiego oddziału NFZ z tytułu refundacji, które wynosi 80 mln zł, znajduje się w rękach wtórnych wierzycieli, czyli hurtowni farmaceutycznych. Marek Tarchalski nie kryje, że jeśli nadarzy mu się kolejna okazja do tak korzystnej operacji finansowej, jak przejęcie długów Pharmagu, to z niej skorzysta.
,Trzeba pamiętać, iż początkiem tej transakcji było to, że pojawił się na rynku wierzytelności podmiot (hurtownia Orfe - przyp. red.), który chciał sprzedać nam wierzytelności poniżej wartości nominalnej. W momencie, kiedy podobna propozycja pojawi się w przyszłości, będziemy ją rozpatrywać na warunkach ustawy o NFZ. Na ten temat muszą się wypowiedzieć prawnicy. Ani w ustawie o ubezpieczeniach w NFZ, ani w statucie funduszu nie ma szczegółowych zapisów dotyczących sposobów rozwiązywania problemów płynności płatniczej. Na pewno jednak będziemy potrzebowali zgody centrali, ponieważ wszystkie najważniejsze decyzje zapadają teraz w Warszawie" - mówi Marek Tarchalski.
Źródło: Puls Medycyny
Podpis: Beata Lisowska