Luty to przecież jeden z najzimniejszych miesięcy w roku, ale może święto miłości nas rozgrzeje. Nie mam na myśli tylko Walentynek, które czasami są u nas bojkotowane jako coś, co przyszło z Zachodu. To prawda, że w Europie Zachodniej świętowano je już w średniowieczu, a my do walentynkowego grona dołączyliśmy niedawno, choć dzień św. Walentego obchodzony jest w Kościele katolickim od V wieku. Spór polega na tym, czy bliżej temu świętu do tradycji starożytnego Rzymu i Erosa czy Kupidyna. Może niektórym bardziej niż nowa tradycja przeszkadza komercjalizacja wydarzenia.
Ten artykuł czytasz w
ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna
W celebrowanie Walentynek mocniej angażują się osoby szukające drugiej połowy, a dla tych, którzy już są w związku, luty ma inną propozycję: Tydzień Małżeństwa (7-14 lutego). To czas wybrany na to, by uhonorować piękno trwałego związku małżeńskiego. Idea obchodów rozwinęła się w Stanach Zjednoczonych i od lat dziewięćdziesiątych XX w. realizowana jest w wielu krajach na świecie. Podczas różnych okolicznościowych wydarzeń zwraca się uwagę na niemal terapeutyczne znaczenie tej formy bycia we dwoje, o czym przekonują psychologowie i eksperci z innych dyscyplin wiedzy o człowieku.
Dla tych, którzy mają niewyczerpane pokłady miłości i chcą ją ofiarować drugiemu człowiekowi, luty proponuje Światowy Dzień Chorego. Nie możemy się uchylać od jego obchodzenia, bo ustanowił go nasz rodak święty Jan Paweł II. Ten dzień przypomina o konieczności zapewnienia lepszej opieki osobom cierpiącym, nie tylko na płaszczyźnie fizycznej, ale i duchowej.
Światowy Dzień Chorego zwraca również naszą uwagę na poświęcenie osób opiekujących się chorymi. Dlaczego akurat papieżowi zawdzięczamy takie święto? Oprócz tego, że sam był niezwykle wrażliwy na cierpienie drugiej osoby, to chyba zwrócił też uwagę na tradycję kościelnej opieki nad chorymi, sięgającą zresztą pierwszych wieków chrześcijaństwa. Przez całe stulecia zdecydowaną większość lekarzy i — mówiąc dzisiejszym językiem — średniego personelu medycznego stanowili ludzie w sutannach i habitach bądź świeccy związani ściśle z Kościołem.
Podsumowując: każdy może ogrzać się w lutym przy wielkim płomieniu miłości w wybrany przez siebie sposób. Ja na przykład wysyłam walentynkę do swoich rodziców. A jak już ktoś nie ma pomysłu, to zawsze może zakochać się w Warszawie.
Luty to przecież jeden z najzimniejszych miesięcy w roku, ale może święto miłości nas rozgrzeje. Nie mam na myśli tylko Walentynek, które czasami są u nas bojkotowane jako coś, co przyszło z Zachodu. To prawda, że w Europie Zachodniej świętowano je już w średniowieczu, a my do walentynkowego grona dołączyliśmy niedawno, choć dzień św. Walentego obchodzony jest w Kościele katolickim od V wieku. Spór polega na tym, czy bliżej temu świętu do tradycji starożytnego Rzymu i Erosa czy Kupidyna. Może niektórym bardziej niż nowa tradycja przeszkadza komercjalizacja wydarzenia.
W celebrowanie Walentynek mocniej angażują się osoby szukające drugiej połowy, a dla tych, którzy już są w związku, luty ma inną propozycję: Tydzień Małżeństwa (7-14 lutego). To czas wybrany na to, by uhonorować piękno trwałego związku małżeńskiego. Idea obchodów rozwinęła się w Stanach Zjednoczonych i od lat dziewięćdziesiątych XX w. realizowana jest w wielu krajach na świecie. Podczas różnych okolicznościowych wydarzeń zwraca się uwagę na niemal terapeutyczne znaczenie tej formy bycia we dwoje, o czym przekonują psychologowie i eksperci z innych dyscyplin wiedzy o człowieku.