Kontrola NIK miażdżąca dla suplementów diety
Kontrola NIK miażdżąca dla suplementów diety
Rosnące spożycie suplementów diety nie idzie w parze z poprawą zdrowotności Polaków. Ten segment rynku wzięła pod lupę Najwyższa Izba Kontroli. Na podstawie badań zleconych przez inspektorów stwierdzono, że wiele suplementów nie tylko nie wykazuje cech deklarowanych przez producentów, ale zawierają niekiedy np. bakterie chorobotwórcze, zakazane substancje psychoaktywne czy stymulanty działające podobnie do amfetaminy.
„Ocena działania rynku suplementów diety w Polsce oraz instytucji nadzorujących ten segment była jedną z najważniejszych kontroli przeprowadzonych w minionym roku” — stwierdził Krzysztof Kwiatkowski, prezes Najwyższej Izby Kontroli, podczas konferencji prasowej w łódzkiej delegaturze NIK
Co roku blisko 90 proc. Polaków korzysta z różnorodnych suplementów, generując w ten sposób sprzedaż na poziomie 4 mld złotych. O popularności tej grupy preparatów może świadczyć fakt, że tylko w 2015 roku na każdego obywatela Polski (z niemowlętami włącznie) przypadało 6 sprzedanych opakowań suplementów o rynkowej wartości ponad 100 złotych.
Głównym motorem napędzającym popyt na te preparaty są reklamy. Często są one dla pacjentów źródłem jedynej wiedzy o suplementach. Jak ocenia Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji, od 1997 r. do 2015 r. liczba wprowadzanych przez branżę farmaceutyczno-medyczną spotów reklamowych dotyczących suplementów diety i leków OTC wzrosła blisko dwudziestokrotnie! W tym samym czasie ogólna liczba reklam wzrosła tylko trzykrotnie.
Poważny problem systemowy
Zdaniem kontrolerów NIK, pacjenci żyją w błogiej nieświadomości — blisko połowa pytanych przez TNS Polska wierzyła, że suplementy są tak samo kontrolowane jak preparaty lecznicze. Praktyka wskazuje, że organy państwowe odpowiedzialne za bezpieczeństwo tych preparatów nie tylko niewłaściwie realizowały zadania związane z dopuszczaniem ich do obrotu, ale też nieskutecznie nadzorowały ich jakość zdrowotną.
„Dane uzyskane podczas kontroli wskazują, że na tle rozmiarów podaży i spożycia suplementów diety możliwość prawdziwie skutecznej kontroli tego rynku przez organy inspekcji sanitarnej praktycznie nie istnieje. W 2016 r. — po odliczeniu dni wolnych od pracy — dziennie do weryfikacji wpływało przeciętnie ok. 30 powiadomień o produktach nowo wprowadzanych do obrotu. Tymczasem w Głównym Inspektoracie Sanitarnym przyjmowaniem i rozpatrywaniem powiadomień zajmowało się tylko siedem osób, wypełniających także inne zadania” — wskazał NIK. W ocenie kontrolerów NIK, polski rynek jest szczególnie narażony na nieuczciwe praktyki rynkowe, naruszające zbiorowe interesy konsumentów.
W inspekcji sanitarnej brakowało skutecznych mechanizmów umożliwiających wycofywanie z rynku preparatów, wobec których istnieją podejrzenia o niespełnianie..., nie monitorowano również interakcji i działań niepożądanych stosowania suplementów diety.
„Zadanie to przypisane zostało Zespołowi do spraw Suplementów Diety — organowi opiniodawczo-doradczemu Głównego Inspektora Sanitarnego działającemu w ramach Rady Sanitarno--Epidemiologicznej. Organ ten jednak nie realizował tego zadania, a także dwóch innych, kluczowych dla bezpieczeństwa suplementów diety zadań” — czytamy w raporcie NIK.
Zagrożone bezpieczeństwo
NIK zlecił kontrolę jakościowo-ilościową wybranych produktów Narodowemu Instytutowi Leków oraz Laboratorium Biotechnologii Przemysłowej Łódzkiego Regionalnego Parku Naukowo-Technologicznego. Badania mikrobiologiczne sześciu próbek suplementów diety z grupy probiotyków wskazały, że tylko w dwóch preparatach zawartość bakterii probiotycznych była zgodna z deklarowaną przez producenta. W czterech pozostałych stwierdzono nieokreślone szczepy drobnoustrojów, a jeden z preparatów zawierał bakterie z gatunku Enterococcus faecium, które mogą wywoływać np. zakażenie układu moczowego, zapalenie wsierdzia.
W innym przypadku otrzymane (w grudniu 2015 r.) wyniki badań laboratoryjnych suplementu diety z grupy tzw. spalaczy tłuszczu wskazały, że w preparatach znalazły się substancje stymulujące, które strukturalnie przypominały budową cząsteczkę amfetaminy. Działania podjęte w trakcie kontroli NIK spowodowały wycofanie z rynku jedynie 316 opakowań tego produktu, podczas gdy łącznie od 2012 r. tylko jeden importer rozdystrybuował ich ponad 10 tys. (tj. ponad 900 tys. tabletek).
Pilna potrzeba naprawy
W ocenie Krzysztofa Kwiatkowskiego, rynek suplementów diety w Polsce jest obszarem wysokiego ryzyka zdrowotnego, a co więcej, segment ten jest niedostatecznie nadzorowany przez służby odpowiedzialne za bezpieczeństwo żywności. NIK zwrócił także uwagę na konieczność podjęcia kroków prawnych mających na celu wprowadzenie nowych i przede wszystkim kompleksowych rozwiązań legislacyjnych obejmujących rynek suplementów diety. Wśród propozycji znalazł się m.in. obowiązek wnoszenia opłat za notyfikację suplementów. Tego typu opłaty istnieją już w państwach UE — najwyższe ponoszą producenci wprowadzający suplementy na rynek hiszpański (908,73 euro), natomiast najniższe są na Słowacji i Cyprze, gdzie opłata za notyfikację wynosi 50 euro.
We wnioskach pokontrolnych NIK wskazuje m.in. na konieczność uporządkowania działań prawno-organizacyjnych, które umożliwiłyby wprowadzenie systemu ostrzegania konsumentów przed niezbadanymi suplementami diety znajdującymi się w obrocie. Istotne jest też uregulowanie kwestii wycofywania suplementów z rynku i podwyższenie kar pieniężnych dla podmiotów wprowadzających do obrotu niebezpieczne lub nielegalne suplementy diety.
Opinia farmaceuty
Agresywna reklama niejednokrotnie wprowadza pacjentów w błąd
Mgr farm. Elżbieta Piotrowska--Rutkowska, prezes Naczelnej Rady Aptekarskiej:
Naczelna Rada Aptekarska od dawna zwraca uwagę na szereg nieprawidłowości występujących w obrocie suplementami diety. W naszej ocenie, przepisy mówiące jedynie o obowiązku notyfikacji tych produktów, jak również brak regulacji dotyczących obowiązkowego badania deklarowanego przez producentów składu tych preparatów, są zbyt liberalne.
Duże wątpliwości budzi także wszechobecna i agresywna reklama tych preparatów w mediach, która często stara się zacierać istotną różnicę pomiędzy właściwościami suplementu i leku. Powszechną praktyką stosowaną w reklamach jest również „tworzenie” nieistniejących jednostek chorobowych, a następnie eksponowanie właściwości suplementu diety, mającego stanowić panaceum na wyimaginowaną dolegliwość. Celem tych zabiegów jest przede wszystkim zwiększenie popytu na dany produkt wśród konsumentów przy jednoczesnym wprowadzaniu pacjentów w błąd, co w opinii Naczelnej Rady Aptekarskiej jest praktyką naganną.
Przedstawiciele Naczelnej Rady Aptekarskiej od wielu miesięcy biorą udział w zespołach projektowych powołanych przy ministrze zdrowia, których celem jest wypracowanie rozwiązań porządkujących obrót suplementami diety. Wypracowanie odpowiednich regulacji prawnych wymaga daleko idących i jednocześnie niezbędnych zmian systemowych, dlatego w pełni popieramy działania resortu zdrowia w tym obszarze.
Źródło: Puls Medycyny
Podpis: Marta Markiewicz
Rosnące spożycie suplementów diety nie idzie w parze z poprawą zdrowotności Polaków. Ten segment rynku wzięła pod lupę Najwyższa Izba Kontroli. Na podstawie badań zleconych przez inspektorów stwierdzono, że wiele suplementów nie tylko nie wykazuje cech deklarowanych przez producentów, ale zawierają niekiedy np. bakterie chorobotwórcze, zakazane substancje psychoaktywne czy stymulanty działające podobnie do amfetaminy.
„Ocena działania rynku suplementów diety w Polsce oraz instytucji nadzorujących ten segment była jedną z najważniejszych kontroli przeprowadzonych w minionym roku” — stwierdził Krzysztof Kwiatkowski, prezes Najwyższej Izby Kontroli, podczas konferencji prasowej w łódzkiej delegaturze NIK
Dostęp do tego i wielu innych artykułów otrzymasz posiadając subskrypcję Pulsu Medycyny
- E-wydanie „Pulsu Medycyny” i „Pulsu Farmacji”
- Nieograniczony dostęp do kilku tysięcy archiwalnych artykułów
- Powiadomienia i newslettery o najważniejszych informacjach
- Papierowe wydanie „Pulsu Medycyny” (co dwa tygodnie) i dodatku „Pulsu Farmacji” (raz w miesiącu)
- E-wydanie „Pulsu Medycyny” i „Pulsu Farmacji”
- Nieograniczony dostęp do kilku tysięcy archiwalnych artykułów
- Powiadomienia i newslettery o najważniejszych informacjach



