Wirus odry lekarstwem na raka?
Kobieta chora na nowotwór, wyleczyła się "wirusoterapią" – informuje The Washington Post.
Lekarze z Mayo Clinik w Stanach Zjednoczonych mogli właśnie odkryć niekonwencjonalny sposób leczenia raka. Metoda, którą wcześniej sprawdzili na szczurach, okazała się skuteczna w przypadku amerykańskiej 50-latki, chorej na nowotwór układu krwiotwórczego. Po zaaplikowaniu pacjentce 100 mld jednostek wirusa odry, z jej organizmu zniknęły liczne guzy, które wcześniej zdiagnozowano w wielu miejscach jej ciała – donosi portal.

Zanim lekarze zdecydowali się na dość ryzykowny krok, Stacy Erholtz z Peguot Lakes leczyła się chemioterapią. Próbowano też transplantacji komórek macierzystych. Żadna z metod nie pomogła. W jej organizmie znajdowało się kilka złośliwych guzów. Jeden z nich uciskał mózg i był widoczny gołym okiem na czole.
Dawka, która zaaplikowali lekarze, wystarczyłaby do zarażenia 10 mln ludzi. Podając kobiecie wirusa nie mogli przewidzieć co się wydarzy, choć terapia wirusami jest znana w medycynie już co najmniej od lat 50. ubiegłego wieku. Przypadek z Mayo Clinik jest jednak pierwszym tak dokładnie udokumentowanym – pisze The Washington Post.
Na szczęście organizm pacjentki pokonał odrę, choć przez kilka dni miała ona niebezpiecznie wysoką temperaturę i drgawki. W kilaka tygodni po „wirusoterapii” guzy w ciele chorej zniknęły.
Rak układu krwiotwórczego atakuje komórki plazmatyczne. Jest to rodzaj białych krwinek występujących we krwi i szpiku kostnym. Prawidłowo działające komórki plazmatyczne produkują przeciwciała, które zwalczają infekcje w organizmie. Nowotwór, nazywany przez lekarzy „szpiczakiem mnogim”, powoduje, że zamiast zdrowych komórek namnażają się te rakowe, atakujące cały organizm.
Źródło: Puls Medycyny
Podpis: AR