Ważna umiejętność migania

Beata Lisowska
opublikowano: 05-10-2005, 00:00

Głuche dziecko w gabinecie lekarza poz to problem, z którym muszą się zmierzyć nie tylko jego rodzice, jeśli są niesłyszący, ale także pediatra.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna
Niesłyszący rodzice, których dziecko potrzebuje pomocy medycznej, napotykają na bariery komunikacyjne w prawie wszystkich przychodniach. Głusi mają kłopoty z porozumiewaniem się w rejestracjach. Problemem jest także utrudniony kontakt z lekarzem.
"W każdej szwedzkiej placówce medycznej, na wypadek wizyty głuchego pacjenta, zatrudniony jest z urzędu tłumacz języka migowego. W Polsce większość lekarzy i pielęgniarek nie zna języka migowego, nie są w stanie porozumieć się z dzieckiem niesłyszącym, jeśli ma ono niesłyszących rodziców. Nierzadko zdarza się, że pediatra w takiej sytuacji musi zgadywać, co dolega małemu pacjentowi" - opowiada lek. Katarzyna Iwanicka z Zakładu Audiologii, Foniatrii i Laryngologii Centrum Zdrowia Dziecka w Międzylesiu.

Pomoc osoby trzeciej

Dodatkowym utrudnieniem jest to, że osoby głuche bardzo słabo czytają i piszą. Dlatego przekazywanie niesłyszącym rodzicom informacji na piśmie jest niemożliwe. Zdarza się, że głuchy dostaje od lekarza kartkę z rozpisanymi dawkami leków, ale nie jest w stanie jej przeczytać.
"Dlatego jeśli rodzice są niesłyszący, najczęściej do lekarza z małym pacjentem musi pójść ktoś z rodziny, osoba słysząca, która zna język migowy i służy za tłumacza. Opis dolegliwości w wykonaniu osoby trzeciej może być jednak zniekształcony, zawierać informację niepełną. Bezpośredni kontakt pediatry z dzieckiem byłby nieodzowny, niestety, lekarze nie chcą się uczyć języka migowego" - uważa K. Iwanicka.

Kto ma migać?

Znajomość języka migowego jest rzadka nawet wśród audiologów. W Centrum Zdrowia Dziecka posiadła tę umiejętność jedynie Katarzyna Iwanicka. Nauczyła się migać i zainteresowała audiologią tylko dlatego, że sama ma niesłyszące dziecko. K. Iwanicka ubolewa, że w ostatnich latach język migowy coraz bardziej traci na znaczeniu.
"W naszym kraju dominuje ostatnio tendencja oralistyczna. Polega ona na dążeniu do tego, by dzieci niesłyszące były uczone mówienia przez logopedów. Ci ostatni zdecydowanie odchodzą od języka migowego, negują go, starają się za wszelką cenę nauczyć dzieci mówić. Nie ma takich tendencji, które propagowałyby język migowy. A to niestety oznacza, że ludzie głusi i ich dzieci, jeśli potrafią tylko migać, są środowiskowo izolowani i mają m.in. utrudniony dostęp do lekarza" - stwierdza lek. Katarzyna Iwanicka.
Brak zainteresowania środowisk medycznych nauką języka migowego
potwierdza Polski Związek Głuchych. Franciszek Cebek z PZG, który prowadzi komputerowy rejestr certyfikatów potwierdzających znajomość języka migowego, nie przypomina sobie, by w ciągu ostatnich lat zdawał egzamin i uzyskał świadectwo jakikolwiek lekarz. Polski Związek Głuchych otacza opieką 100 tys. osób głuchych i niedosłyszących, ale zatrudnia tylko 160 tłumaczy języka migowego, nie zawsze jest więc w stanie pomóc swoim podopiecznym, gdy potrzebują wizyty u lekarza. "Do oddziału mazowieckiego przyjeżdżają niesłyszący rodzice z dziećmi praktycznie z całego kraju. Jeśli to sprawa pilna, trzeba przekładać inne planowe wizyty. Wyjazd do Centrum Zdrowia Dziecka oznacza konieczność poświęcenia dziecku prawie całego dnia. Ogromną pomocą dla nas byłoby, gdyby był tam zatrudniony na stałe tłumacz języka migowego lub więcej lekarzy i pielęgniarek umiało migać. W całej Warszawie nie znam żadnego pediatry, który potrafiłby się dogadać z głuchym dzieckiem bez tłumacza" - mówi Krystyna Wit, tłumaczka języka migowego z oddziału mazowieckiego Polskiego Związku Głuchych.

Kursy dla studentów AM

Są już jednak pierwsze pozytywne zmiany. Jak się dowiedzieliśmy, samorząd studencki Akademii Medycznej w Warszawie pomyślał o wprowadzeniu w roku akademickim 2004/2005 kursu języka migowego dla przyszłych lekarzy. Zajęcia są fakultatywne, odbywały się w czasie wolnym, studenci sami za nie płacili, a uczelnia użyczała jedynie pomieszczeń. Kurs zorganizował Polski Związek Głuchych. Uczestniczyło w nim 18 studentów, najwięcej z oddziału fizjoterapii. ?Cały kurs języka migowego liczy 3 tys. słów. Oni poznają tylko ok. 300, które są związane z wizytą u lekarza. Znając takie podstawowe zwroty, jak np.: jak się nazywasz, co cię boli czy proszę się rozebrać, lekarz jest w stanie dotrzeć do osoby głuchej. To wystarcza w sytuacji pierwszego kontaktu z pacjentem do tego, żeby przynajmniej nie bać się osoby głuchej" - uważa Barbara Puczyńska, lektorka języka migowego, która prowadzi zajęcia dla studentów AM w Warszawie.
Jeśli studenci Akademii Medycznej nadal będą zainteresowani nauką języka migowego, kurs będzie kontynuowany także w rozpoczynającym się roku akademickim.
Informacje o kursach języka migowego: tel. (22) 635 79 11.


Źródło: Puls Medycyny

Podpis: Beata Lisowska

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.