Wąskie gardło ochrony zdrowia to pielęgniarki, nie lekarze?
Dziś to pielęgniarki stanowią zasób kluczowy do tego, by szpitalnictwo mogło bez przeszkód funkcjonować - zauważył prezes lekarskiego samorządu Łukasz Jankowski.

13 czerwca odbywał się Szczyt Zdrowie 2023, w którego trakcie zaproszeni eksperci dyskutowali m.in. o zasobach kadrowych systemu ochrony zdrowia. Konieczność uzupełnienia braków kadrowych urasta do rangi palącego problemu: wraz z postępującym starzeniem się polskiej populacji liczba osób korzystających z opieki zdrowotnej sukcesywnie będzie się zwiększała. Zasoby kadrowe przekładają się przecież nie tylko na dostępność do świadczeń, ale i na ich jakość.
Lekarzy brakuje: w małych miastach i publicznym systemie
Jak wskazał Łukasz Jankowski, prezes NRL, czynnych zawodowo lekarzy jest obecnie w Polsce ok. 160 tysięcy, z czego ok. jedna trzecia zbliża się lub już osiągnęła wiek emerytalny.
– W niektórych specjalizacjach, jak chirurgia ogólna czy pediatria, średnia wieku zbliża się do 60. Nie są to więc dane optymistyczne. Lekarzy w Polsce jest za mało, szczególnie w publicznym systemie ochrony zdrowia. W dużych miastach lekarze “centralizują się” wokół dużych ośrodków akademickich. W małych, powiatowych miastach sytuacja i kadrowe niedobory są znacznie większe, zwłaszcza w systemie publicznym. Samorząd lekarski, w kontrze do MZ, stoi na stanowisku, że owszem lekarzy jest za mało, ale w publicznym systemie ochrony zdrowia - podkreślił Łukasz Jankowski.
Dodał też, że dziś jedną z głównych barier przed podejmowaniem pracy w systemie publicznym jest brak systemu no-fault i uprawianie medycyny w atmosferze strachu.
– Dziś to pielęgniarki stanowią zasób kluczowy do tego, by szpitalnictwo mogło bez przeszkód funkcjonować. Jesteśmy otwarci na to, by w jakimś stopniu kompetencje lekarza i pielęgniarki się przenikały, a jednocześnie uważamy, że powinny one zostać jasno rozdzielone. Wszyscy jesteśmy potrzebni. MZ powinno więc położyć nacisk nie tylko na kształcenie lekarzy - dodał Jankowski.
ZOBACZ TAKŻE: Ministerstwo Zdrowia opublikowało limity miejsc na studia medyczne w roku 2023/2024
Liczba ośrodków kształcących kadry pielęgniarskie rośnie
Obecny na debacie wiceminister zdrowia Piotr Bromber podkreślił, że ostatnie lata to podwojenie liczby uczelni kształcących pielęgniarki.
– Nie jest więc tak, że jako resort jesteśmy zorientowani wyłącznie na kształcenie lekarzy i zwiększanie liczby ośrodków kształcących na kierunku lekarskim. Atrakcyjność zawodu pielęgniarki stale rośnie. (...) Jak wspieramy zawody medyczne? Przede wszystkim legislacyjnie. Przeprocedowaliśmy m.in. ustawę o zawodzie ratownika medycznego, wzmocniliśmy kompetencyjnie ten zawód. Nowe kompetencje uzyskały też pielęgniarki. Mam tu na myśli wprowadzenie porady pielęgniarki. Nadal pewnym problemem pozostaje to, na ile pielęgniarki realnie korzystają z nowych uprawnień - powiedział Piotr Bromber.
W kontekście wsparcia medycznych zawodów przypomniał też o sfinalizowaniu prac nad ustawą o medycynie laboratoryjnej oraz trwających pracach nad ustawą o niektórych zawodach medycznych.
– Medycyna to przede wszystkim praca w zespole, dlatego tak ważna pozostaje komunikacja. Chcemy położyć nacisk na poprawę komunikacji pomiędzy medykami a pacjentami, ale też pomiędzy przedstawicielami poszczególnych zawodów medycznych. (...) Oprócz kwestii formalno-prawnych bardzo istotne pozostają wynagrodzenia. Dziś dyskutujemy o tym, czy różnica pomiędzy pielęgniarką z wykształceniem magisterskim a licencjackim jest wystarczająca, czy za duża - zaznaczył. Jego zdaniem jest to więc zupełnie inna dyskusja niż jeszcze kilka lat temu.
Minister Bromber przypomniał też, że od lipca wynagrodzenia ponownie wzrosną: średnio o 400-900 zł.
– Wszystko to sprawia, że studiowanie na kierunkach medycznych staje się coraz bardziej atrakcyjne - dodał.
ZOBACZ TAKŻE: Wiceminister Bromber zapowiada upraktycznienie kształcenia lekarzy. Co to oznacza?
Bromber: nie deprecjonujmy LEK-u. Doczekalski: nauczyć się z bazy może każdy
Źródło: Puls Medycyny