W Sejmie debata o refundacji in vitro. PiS nie chciał słuchać argumentów przemawiających za ustawą
Pierwsze posiedzenie Sejmu nowej kadencji rozpoczęto od czytania obywatelskiego projektu dotyczącego przywrócenia finansowania z budżetu państwa procedury in vitro. Już na samym początku, w trakcie wystąpienia Agnieszki Pomaskiej, która prezentowała uzasadnienie projektu, większość posłów PiS opuściło salę. Występujący w imieniu tego klubu posłowie Bolesław Piecha i Józefa Szczurek-Żelazko mówili, że rekomendują dalsze prace nad regulacją, wytykając przy okazji, że to procedura, której skuteczność nie przekracza 40 proc.

Artykuł aktualizowany
Zgodnie z projektem nowelizacji ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych, minister zdrowia miałby opracować, wdrożyć, zrealizować i sfinansować program polityki zdrowotnej leczenia niepłodności obejmujący procedury medyczne wspomaganej prokreacji, w tym zapłodnienie pozaustrojowe.
Agnieszka Pomaska rozpoczynając dyskusję w Sejmie podkreśliła, że tą ustawą przywracane jest Polkom szczęście, jakim jest posiadanie dziecka. Jak zaznaczyła, program in vitro poprzedni rząd zlikwidował, „bo chciał zaglądać do sumień Polek i Polaków”. – Robiliście to przez ostatnie osiem lat. Odebraliście kobietom prawo do antykoncepcji awaryjnej bez recepty. Zabraliście prawo do poczucia bezpieczeństwa kobiet w ciąży. Utrudniliście dostęp do badań prenatalnych – wyliczała posłanka i pytała, kiedy rząd rozliczy się z programu naprotechnologii, którym zastąpiono program in vitro.
Posłowie PiS pytają o kontynuację programu naprotechnologii
Józefa Szczurek-Żelazko prezentując stanowisko klubu PiS do projektu ustawy zaznaczyła, że w praktyce przyjęcie projektu ustawy oznacza, że z budżetu państwa 500 mln zł ma być przeznaczone na jedną z form wspomagania prokreacji. – Problem niepłodności dotyka wiele rodzin i te rodziny w różny sposób szukają dróg jego rozwiązania. Jedne decydują się na adopcję, tym samym dając szczęście dzieciom, które tych rodzin nie mają. Kobiety chcąc urodzić same dziecko wybierają różne metody im to umożliwiające, w tym naprotechnologię. – To jest proces odzyskiwania dobrostanu zdrowia, w tym zdrowia prokreacyjnego umożliwiający zajście w ciążę w sposób naturalny. Ten proces jest długotrwały i bardzo kosztochłonny – mówiła i dodała, że program realizowany od 2016 r. doprowadził do uruchomienia 20 ośrodków prowadzących kompleksowe wsparcie dla rodzin, które wybrały tę drogę prowadzącą do posiadania potomstwa. Jak zaznaczyła, program wymaga wsparcia i kontynuacji.
Posłanka PiS przyznała, że część osób mających problem z dzietnością decyduje się na procedurę in vitro, ale jak zaznaczyła, jej skuteczność waha się od 33 proc. do 40 proc.
– W jej trakcie powstaje wiele zarodków, a tylko najsilniejsze są implementowane, a losy pozostałych są różne – wskazywała Szczurek-Żelazko i zwróciła uwagę, że w projekcie omawianej ustawy nie ma zapisów, który zobowiązywałby ministra zdrowia przy opracowaniu programu, w ramach którego miałaby być finansowana procedura in vitro, do konsultowania go z AOTMiT czy przedstawienia raportu o jego skuteczności. Pytała, czy wprowadzając finansowanie tej metody z budżetu państwa nie zabraknie środków na inne programy zdrowotne. Ostatecznie, jak przekazała, klub PiS rekomenduje dalsze prace nad ustawą.
Z kolei poseł Bolesław Piecha (PiS) wskazał, że zanim Sejm wypowie się, czy ta ustawa powinna być przyjęta, konieczne jest uzyskanie odpowiedzi na kilka pytań, które pojawiają się po lekturze jej projektu. Jak wyliczał, chodzi o to, czy to program dla wszystkich. Jak zaznaczył Piecha, słyszy, że tylko dla par małżeńskich. Pytał: Czy to ustawa, która ma zmienić demografię? W jakim wieku może kobieta być włączona do programu?
W podobnym tonie wypowiadała się minister zdrowia Katarzyna Sójka. Jak oceniła, projekt ustawy jest ogólnikowy, niedopracowany w odniesieniu do samej metody in vitro, Wskazała, że ta “niewątpliwie daje duże szanse parom, które mierzą się z problemem nieposiadania dzieci". Przy tej okazji Sójka przypomniała, że premier Mateusz Morawiecki zaproponował wprowadzenie "bonu prokreacyjnego" i jak stwierdziła, procedowany projekt "w pewnym sensie zbiega się z tą propozycją".
ZOBACZ TAKŻE: PiS proponuje bon dla rodzin “borykających się z problemami prokreacyjnymi”
Monika Wielichowska, przedstawiając stanowisko klubu KO, przypomniała, że kiedy in vitro przestało być finansowane z budżetu państwa, niektóre samorządy zaczęły "zastępować państwo, biorąc sprawy w swoje ręce uruchamiając własne programy zdrowotne". – Kiedy miasta, gminy, powiaty zaczęły zastępować państwo, znowu pojawiła się szansa - przynajmniej dla ich mieszkańców, ale i to nie podobało się ministrowi i PiS. Chcieli karać samorządy - zaznaczyła posłanka.
Dodała: - Byliśmy oburzeni i bezradni, ale kiedy władza PiS wypowiedziała otwartą wojnę dzieciom poczętym dzięki metodzie in vitro i ich rodzicom, wiedzieliśmy, że emocje musimy przekuć w działania. Dlatego rok temu został utworzony obywatelski komitet "Tak dla in vitro" i została rozpoczęta zbiórka podpisów pod projektem.
Przyznała, że kiedy odbywało się pierwsze czytanie projektu w czerwcu ubiegłego roku, nie było wiadomo, co z nim zrobi PiS, ale było wiadomo, że kiedy Polki i Polacy wezmą sprawy w swoje ręce, to on w końcu zostanie uchwalony. - I udało się, zrobiliście to. Dzięki wam nie jesteśmy już bezradni, dzięki wam staliśmy się sprawczy. Dziś kwestie in vitro, jutro inne sprawy, o których rozmawialiśmy z wami podczas spotkań otwartych - komentowała.
Posłowie: n vitro jest metodą naukową, medyczną, naprotechnologia nie
Anita Kucharska-Dziedzic (Lewica) podczas debaty podkreśliła, że in vitro jest metodą naukową, medyczną, czyli taką, którą państwo powinno refundować.
– Refundujemy te zabiegi medyczne i procedury medyczne, ale na przykład nie refundujemy homeopatii i nie nazywamy pastylek homeopatycznych lekami bez względu na to, ilu ludzi wierzy w skuteczność pastylek homeopatycznych – wyjaśniała i dodała, że państwo stoi po stronie nauki i medycyny oraz poprosiła o to, by nie zestawiać z in vitro naprotechnologii.
– Naprotechnologia nie jest ani metodą, ani procedurą medyczną. To jest po prostu zarejestrowany znak towarowy- stwierdziła.
Konfederacja z wnioskiem o odrzucenie projektu ws. in vitro w pierwszym czytaniu
Grzegorz Braun (Konfederacja) złożył wniosek o odrzucenie projektu ws. in vitro w pierwszym czytaniu. Jak stwierdził, in vitro to “zaproszenie rodaków do przedsionka piekieł na tej ziemi” - normalny człowiek pragnie potomstwa, ale są "niegodziwe sposoby czynienia zadość tej tęsknocie". - Skoro jest problem, diagnozujmy go, ale nie szukajmy rozwiązań z piekła rodem. Składam wniosek o odrzucenie tego projektu w pierwszym czytaniu - skwitował Braun.
Na te słowa zareagowała Dorota Niedziela (KO). - Przepraszam w imieniu swoim i myślę, że większej części izby, za wszystkie wypowiedzi, które mogły urazić zarówno rodziców, jak i dzieci - przekazała wicemarszałek Sejmu.
Dyskusja sejmowa zakończyła się po 5 godzinach. Zamykając ją poseł Agnieszka Pomaska wyraziła przekonanie, że ustawa przywracająca refundację in vitro wkrótce wejdzie w życie. - Przed nami jeszcze chwilka pracy w Komisji (Zdrowia- red.) , a w przyszłym tygodniu ogłosimy Polkom i Polakom dobrą nowinę - podsumowała.
Parlamentarzyści do prace nad projektem wrócą 28 listopada.
Źródło: Puls Medycyny