W psychiatrii ból często towarzyszy lękowi

Marcin Murmyło, Wrocław
opublikowano: 25-10-2004, 00:00

Dolegliwości bólowe są częstym problemem pacjentów leczonych psychiatrycznie. Ich przyczyny są wciąż mało znane, a metody terapii niedoskonałe. Być może dlatego problem bólu jest często niedoceniany przez psychiatrów.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna
Ból jest jednym z najczęstszych objawów chorobowych, a problem skutecznej walki z nim dotyczy wszystkich specjalności lekarskich. Nie inaczej jest z psychiatrią, chociaż tutaj dolegliwości bólowe mają swoją specyfikę dotyczącą zarówno patomechanizmu powstania, diagnostyki, jak i leczenia.
?Chory psychiatryczny może tak samo odczuwać ból somatyczny jak każdy inny pacjent. Występują jednak u niego również dolegliwości bólowe ściśle związane z jego stanem psychicznym. Nasi pacjenci bardzo rzadko symulują ból. Oni naprawdę cierpią, co niestety często jest niedostrzegane lub bagatelizowane przez lekarzy psychiatrów. Prowadząc badania nad bólem u pacjentów z zaburzeniami depresyjnymi, dokładnie widzę jak duży jest to problem" - mówi lek. Marcin Szechiński z Kliniki Psychiatrii Akademii Medycznej we Wrocławiu.
W badaniach przeprowadzonych przez Chaturveda na pięciuset pacjentach szpitala psychiatrycznego w Bangalore (Indie) okazało się, że ból odczuwa 60 proc. chorych z zaburzeniami lękowymi, 47 proc. z nerwicą depresyjną, 26,7 proc. z innymi postaciami nerwic, 24,3 proc. z histerią i tylko 1,8 proc. ze schizofrenią.
?Moje badania, które przeprowadziłem na pacjentach z depresją we wrocławskiej klinice wykazały, że blisko 75 proc. z nich skarży się na ból. W jednej trzeciej przypadków jest to ból głowy, rzadziej klatki piersiowej, kręgosłupa lędźwiowego, szyi i innych części ciała. Oceniałem nasilenie i charakter bólu za pomocą szczegółowego kwestionariusza bólu Melzacka-McGill. Być może jest on za dokładny w zastosowaniu do codziennej praktyki psychiatrycznej, niemniej używanie jakiejś skali bólowej, nawet tej najprostszej, wydaje się bardzo wskazane w psychiatrii, gdyż obiektywizuje stan chorego i efekty naszego leczenia" - mówi Marcin Szechiński.
Przyczyny bólu w schorzeniach psychiatrycznych nie do końca są jasne. Najwięcej zwolenników mają poglądy H. Merskeya, który uznał, że za ból w tych chorobach mogą odpowiadać produkty resztkowe przemiany materii, m.in. związane ze wzmożonym napięciem mięśni drażniące nocyceptory, ?martwienie się chorobą", hipochondria, urojenia oraz mechanizm dysocjacyjny związany z przekształceniem przykrych doświadczeń w lęk.
?Z mojego doświadczenia wynika, że właśnie lęk jest bardzo często ściśle związany z bólem. Zresztą obie dolegliwości w podobny sposób pobudzają nasz układ współczulny. Dlatego tak ważne wydaje się obniżenie poziomu lęku, oswojenie z nim pacjenta, chociażby przez psychoedukację. Gdy wytłumaczymy choremu z nerwicą, że odczuwany przez niego ból nie jest związany z jakąś konkretną chorobą somatyczną, co wiąże się u niego np. z lękiem przed rakiem, zgłaszane dolegliwości będą znacznie mniejsze" - twierdzi Marcin Szechiński.
W leczeniu bólu u chorych psychicznie klasyczne leki przeciwbólowe często są nieskuteczne. ?Rzeczywiście efekty są niejednokrotnie gorsze od oczekiwanych. W terapii naszych pacjentów najważniejsza jest poprawa ich stanu psychicznego, gdyż właściwe leczenie choroby podstawowej znacząco zmniejsza liczbę miejsc odczuwania bólu i jego nasilenie. W leczeniu bólu w tych przypadkach najważniejsza rola przypada w pierwszej kolejności trójpierścieniowym lekom przeciwdepresyjnym, selektywnym inhibitorom zwrotnego wychwytu serotoniny i lekom przeciwdrgawkowym" - mówi Marcin Szechiński.






Źródło: Puls Medycyny

Podpis: Marcin Murmyło, Wrocław

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.