W leczeniu pacjentów z nowotworami trzustki warto wrócić do referencyjności ośrodków
W leczeniu pacjentów z nowotworami trzustki warto wrócić do referencyjności ośrodków
Przed wojną grupy zawodowe przygotowywały prawo, które mogło być w pełni przyjęte lub odrzucone.
Obecnie nawet jeśli eksperci przygotują zakres legislacji, to w trakcie procedowania dowolni posłowie mogą zmieniać zaproponowane pierwotnie przepisy. Niestety, w wielu przypadkach nie jest to dobre dla inicjatywy legislacyjnej. Pewne grupy zawodowe, mające wiedzę i zgłaszające sugestie, powinny być lepiej słuchane przez decydentów. Tymczasem po stronie ustawodawcy funkcjonuje przekonanie, że grupy te, postulując pewne zmiany i rozwiązania, chcą wywalczyć sobie dodatkowe korzyści.
Pokłosiem decyzji podejmowanych wbrew zaleceniom i opinii środowiska jest rezygnacja z referencyjności części ośrodków. Jest to szczególnie bolesne i problematyczne w przypadku chirurgii trzustki. Ośrodki lokalne, wykonujące zazwyczaj proste zabiegi chirurgiczne, mają takie same uprawnienia jak wielospecjalistyczne ośrodki akademickie zajmujące się znacznie poważniejszymi schorzeniami.
Uważam, że konieczny jest powrót do referencyjności ośrodków, aby bardziej skomplikowane przypadki trafiały do placówek z lepszym sprzętem i doświadczoną kadrą. Brak referencyjności ośrodków najbardziej doskwiera w schorzeniach onkologicznych trzustki. Na nowotwory trzustki zapada w Polsce zaledwie kilka tysięcy osób rocznie, ale nakłady na ich leczenie — przy całych funduszach wydawanych na opiekę zdrowotną — są relatywnie niskie. W praktyce zaledwie 10-14 proc. pacjentów otrzymuje kwalifikowaną pomoc chirurgiczną. Pozostali „giną” w procesie diagnostyki, gdyż niewiele ośrodków dobrze i na czas rozpoznaje i wykrywa np. raka trzonu trzustki. Pacjenci ci poddawani są nie zawsze wykonywanej dokładnie diagnostyce i zazwyczaj miesiącami leczeni z powodu bólu kręgosłupa. W efekcie na właściwe leczenie jest już często zbyt późno.
W Holandii, Szwecji czy nawet Szkocji już dawno uznano, że tego typu przypadki mają być leczone w wybranych, certyfikowanych ośrodkach. W efekcie odnotowuje się tam znacznie mniej przypadków powikłań, a statystyki leczenia są zdecydowanie lepsze. Po operacjach wykonywanych w ramach leczenia paliatywnego także było zdecydowanie mniej powikłań, a pacjentom oferowano lepszy komfort dalszego życia. Dodatkową korzyścią z systemu ośrodków referencyjnych jest możliwość lepszego kształcenia nowych kadr.
Jak powinien wyglądać system ośrodków certyfikowanych? Według doświadczeń zagranicznych, jeden ośrodek powinien przypadać na 5 mln mieszkańców. W realiach polskich możemy przyjąć, że taki ośrodek powinien przypadać na 10 mln mieszkańców. Każdy chory z podejrzeniem zmian patologicznych w trzustce powinien trafiać do takiej placówki, gdzie zatrudnieni byliby nie tylko chirurdzy, ale również radiolodzy, gastroenterolodzy oraz onkolodzy, którzy stawialiby diagnozę po konsylium lekarskim. W tego typu ośrodkach można byłoby również dokonywać odpowiedniej klasyfikacji pacjentów do dalszego leczenia lub leczenia paliatywnego.
AUTOREM ARTYKUŁU JEST prof. dr hab. n. med. Paweł Lampe, kierownik Katedry i Kliniki Chirurgii Przewodu Pokarmowego Centralnego Szpitala Klinicznego Śląskiego Uniwersytetu Medycznego
Przed wojną grupy zawodowe przygotowywały prawo, które mogło być w pełni przyjęte lub odrzucone.
Obecnie nawet jeśli eksperci przygotują zakres legislacji, to w trakcie procedowania dowolni posłowie mogą zmieniać zaproponowane pierwotnie przepisy. Niestety, w wielu przypadkach nie jest to dobre dla inicjatywy legislacyjnej. Pewne grupy zawodowe, mające wiedzę i zgłaszające sugestie, powinny być lepiej słuchane przez decydentów. Tymczasem po stronie ustawodawcy funkcjonuje przekonanie, że grupy te, postulując pewne zmiany i rozwiązania, chcą wywalczyć sobie dodatkowe korzyści. Pokłosiem decyzji podejmowanych wbrew zaleceniom i opinii środowiska jest rezygnacja z referencyjności części ośrodków. Jest to szczególnie bolesne i problematyczne w przypadku chirurgii trzustki. Ośrodki lokalne, wykonujące zazwyczaj proste zabiegi chirurgiczne, mają takie same uprawnienia jak wielospecjalistyczne ośrodki akademickie zajmujące się znacznie poważniejszymi schorzeniami. Uważam, że konieczny jest powrót do referencyjności ośrodków, aby bardziej skomplikowane przypadki trafiały do placówek z lepszym sprzętem i doświadczoną kadrą. Brak referencyjności ośrodków najbardziej doskwiera w schorzeniach onkologicznych trzustki. Na nowotwory trzustki zapada w Polsce zaledwie kilka tysięcy osób rocznie, ale nakłady na ich leczenie — przy całych funduszach wydawanych na opiekę zdrowotną — są relatywnie niskie. W praktyce zaledwie 10-14 proc. pacjentów otrzymuje kwalifikowaną pomoc chirurgiczną. Pozostali „giną” w procesie diagnostyki, gdyż niewiele ośrodków dobrze i na czas rozpoznaje i wykrywa np. raka trzonu trzustki. Pacjenci ci poddawani są nie zawsze wykonywanej dokładnie diagnostyce i zazwyczaj miesiącami leczeni z powodu bólu kręgosłupa. W efekcie na właściwe leczenie jest już często zbyt późno.W Holandii, Szwecji czy nawet Szkocji już dawno uznano, że tego typu przypadki mają być leczone w wybranych, certyfikowanych ośrodkach. W efekcie odnotowuje się tam znacznie mniej przypadków powikłań, a statystyki leczenia są zdecydowanie lepsze. Po operacjach wykonywanych w ramach leczenia paliatywnego także było zdecydowanie mniej powikłań, a pacjentom oferowano lepszy komfort dalszego życia. Dodatkową korzyścią z systemu ośrodków referencyjnych jest możliwość lepszego kształcenia nowych kadr. Jak powinien wyglądać system ośrodków certyfikowanych? Według doświadczeń zagranicznych, jeden ośrodek powinien przypadać na 5 mln mieszkańców. W realiach polskich możemy przyjąć, że taki ośrodek powinien przypadać na 10 mln mieszkańców. Każdy chory z podejrzeniem zmian patologicznych w trzustce powinien trafiać do takiej placówki, gdzie zatrudnieni byliby nie tylko chirurdzy, ale również radiolodzy, gastroenterolodzy oraz onkolodzy, którzy stawialiby diagnozę po konsylium lekarskim. W tego typu ośrodkach można byłoby również dokonywać odpowiedniej klasyfikacji pacjentów do dalszego leczenia lub leczenia paliatywnego.AUTOREM ARTYKUŁU JEST prof. dr hab. n. med. Paweł Lampe, kierownik Katedry i Kliniki Chirurgii Przewodu Pokarmowego Centralnego Szpitala Klinicznego Śląskiego Uniwersytetu Medycznego
Dostęp do tego i wielu innych artykułów otrzymasz posiadając subskrypcję Pulsu Medycyny
- E-wydanie „Pulsu Medycyny” i „Pulsu Farmacji”
- Nieograniczony dostęp do kilku tysięcy archiwalnych artykułów
- Powiadomienia i newslettery o najważniejszych informacjach
- Papierowe wydanie „Pulsu Medycyny” (co dwa tygodnie) i dodatku „Pulsu Farmacji” (raz w miesiącu)
- E-wydanie „Pulsu Medycyny” i „Pulsu Farmacji”
- Nieograniczony dostęp do kilku tysięcy archiwalnych artykułów
- Powiadomienia i newslettery o najważniejszych informacjach