W leczeniu jaskry zwycięża pogląd, że w pierwszej kolejności należy przeprowadzić zabieg chirurgiczny
O kłopotach z wczesnym rozpoznaniem i leczeniem jaskry z prof. Krystyną Czechowicz-Janicką, prezesem Polskiego Towarzystwa Profilaktyki Jaskry i kierownikiem Kliniki Okulistyki CMKP rozmawia Ewa Szarkowska.
- To niesłychanie prestiżowa nagroda i jestem z niej ogromnie dumna. Odbieram ją jako podsumowanie moich zmagań z tą chorobą. W tym czasie powstało Polskie Towarzystwo Profilaktyki Jaskry oraz Instytut Jaskry i Chorób Oczu, w którym szkolą się okuliści i lekarze pierwszego kontaktu. Powstał także Narodowy Program Walki z Jaskrą, dzięki któremu udało się zakupić specjalistyczny sprzęt i nagłośnić w Polsce wagę samego problemu.
- Czy rzeczywiście tak wielu z nas jest zagrożonych jaskrą?
- Jaskra, polegająca na powolnym zaniku pola widzenia i kończąca się nieodwracalną ślepotą, to drugi - obok zaćmy - najpoważniejszy problem współczesnej okulistyki. Szacuje się, że w przypadku rasy kaukaskiej dotyka on średnio 3,5-4 proc. populacji. W przypadku naszego kraju oznacza to ok. 800 tys. ludzi. W 1996 r. w polskich poradniach okulistycznych doliczyliśmy się tylko 64 tys. leczących się na jaskrę. Był to wyraźny sygnał, że w Polsce prawie nikt się na to schorzenie nie leczy. Po medialnym nagłośnieniu problemu i wielu szkoleniach lekarzy, na jaskrę leczy się obecnie w kraju ok. 150 tys. osób.
- To wprawdzie oznacza dużą poprawę...
- Przedtem na 10 chorych leczył się jeden, teraz leczy się trzech. Ale dochodzę do smutnego wniosku, że nasze szacunki były do tej pory zbyt ostrożne i w Polsce jest znacznie więcej niż 800 tys. chorych na jaskrę. Dziś wiemy, że pod pojęciem jaskry kryją się wszystkie zmiany naczyniowe, które prowadzą do identycznych zmian w polu widzenia jak klasyczna jaskra z wysokim ciśnieniem śródgałkowym. A przecież polskie społeczeństwo jest bardzo obciążone schorzeniami naczyniowymi związanymi z zaburzeniami gospodarki tłuszczowej.
- Dlaczego tak trudna jest diagnostyka jaskry?
- Ponieważ klasyczne dolegliwości, określone już w XIX wieku i utożsamiane z tą jednostką chorobową, ma tylko 15 proc. ludzi chorych na jaskrę. Sporadyczne, ale nawracające bóle oka i głowy w okolicy łuków brwiowych, przejściowe zamglenie widzenia oraz tzw. koła tęczowe spowodowane skokami ciśnienia śródgałkowego mają chorzy na chroniczną formę jaskry z zamkniętym kątem przesączania. U kolejnych 5 proc. chorych na jaskrę z zamkniętym kątem występują objawy formy ostrej - silny ból oka i głowy połączony z zamgleniem widzenia, nudnościami i wymiotami - ale i ich interpretacja często sprawia lekarzom problemy. Taki chory powinien zawsze trafić na ostry dyżur okulistyczny, a często trafia na neurologię lub internę, bo tak gwałtowne objawy ogólne maskują jaskrę. Lekarz ogólny bardzo często nie zwraca uwagi na to, że oko jest czerwone, a źrenica szeroka i sztywna, dostrzega natomiast, że pacjent jest odwodniony i ?leci przez ręce" - podejrzewa więc, iż jest to zatrucie lub krwawienie śródczaszkowe.
- Ale 80 proc. chorych na jaskrę nie ma takich objawów. Są to ludzie cierpiący na tzw. jaskrę z otwartym kątem przesączania. Czy diagnoza tej grupy chorych jest w ogóle możliwa?
- Tak, dzięki wyodrębnieniu pewnych czynników, które wyraźnie sprzyjają powstawaniu i rozwojowi jaskry. Wiadomo, że w przypadku 60-70 proc. ludzi, u których w rodzinie ktoś chorował na jaskrę, choroba ta będzie dziedziczona. Inne czynniki ryzyka to: wiek powyżej 35 lat, niskie ciśnienie tętnicze krwi, podwyższony poziom ciśnienia w oku, zaburzenia gospodarki tłuszczowej (hipercholesterolemia lub hiperlipidemia), krótkowzroczność, skłonność do migren, objawy naczynioskurczowe (zimne nogi i ręce), długotrwały stres oraz przewlekłe zapalenie spojówek nie poddające się leczeniu.
- Skąd te graniczne 35 lat? Dawniej uważano, że jaskra to choroba ludzi starych...
- Teraz ten wiek niesłychanie się obniżył. Jaskrę mogą mieć ludzie młodzi, a nawet dzieci. Warto o tym pamiętać, szczególnie że u starszych dzieci i nastolatków obserwowane objawy najczęściej w ogóle nie są łączone z jaskrą. Są to np. częste zapalenia spojówek, oporne na leczenie czy ?duże i piękne oczy" u małych dzieci, mogące oznaczać powiększenie rogówki spowodowane wzrostem ciśnienia. Europejskie Towarzystwo Jaskrowe wprowadziło klasyfikację, według której jaskra występująca u dzieci do 3 roku życia to jaskra wrodzona, występująca między 3 i 10 rokiem - jaskra dziecięca, od 11 do 35 roku - młodzieńcza, a po 35 roku - jaskra pierwotna. Ale te granice są bardzo płynne.
- Pokolenia okulistów wychowały się na teorii, że w jaskrze bolą oczy, że całkowicie ją wyklucza obecność krótkowzroczności, a jedynym wskaźnikiem potwierdzającym istnienie tego schorzenia jest nadciśnienie śródgałkowe.
- Obecnie nastąpiło całkowite przewartościowanie tych opinii. Okazuje się, że osoby krótkowzroczne są mocno obciążone możliwością pojawienia się jaskry, a podwyższone ciśnienie śródgałkowe jest tylko bardzo wysokim czynnikiem ryzyka jej wystąpienia. Wiadomo bowiem, że bardzo dużo ludzi ma nadciśnienie oczne i wcale nie ma jaskry. Dlatego tak ważne są szkolenia dla lekarzy, szczególnie poz, prowadzone przez Polskie Towarzystwo Profilaktyki Jaskry, w czasie których uczymy, że nie każdy ból oka oznacza jaskrę, a jej wczesne rozpoznanie możliwe jest dzięki dobrze przeprowadzonemu wywiadowi z pacjentem. Zależy nam bardzo, by lekarze poz nauczyli się badać dno oka, którego określone zmiany są jedynym dowodem na istnienie zaawansowanej postaci tej choroby. Jeśli będą potrafili ocenić, czy tarcza nerwu wzrokowego jest normalna, czy podejrzana, to znacznie szybciej skierują chorego do okulisty.
- Czy nasi lekarze pamiętają o tym, że pewne leki mogą zaostrzyć proces jaskry?
- Tak. Polscy lekarze pamiętają o tym przeciwwskazaniu i ze względu na jaskrę bardzo często wstrzymują się z ordynowaniem wielu leków np. rozkurczowych czy antydepresyjnych. Niestety, informacje w ulotkach są bardzo ogólne i nie wynika z nich, że zakaz ten dotyczy tylko jaskry z zamkniętym kątem przesączania, która daje wysokie ciśnienie i ostre napady. U chorych cierpiących na inne postacie jaskry można stosować większość owych ?niewskazanych" leków.
- W czasie październikowego Sympozjum Jaskrowego we Wrocławiu, podczas dyskusji ponad ośmiuset okulistów z Polski i z zagranicy nad obecnymi możliwościami i przyszłością leczenia jaskry pojawiły się niespodziewanie dwa nurty...
- Jaskrę znamy od ponad 150 lat, a mimo to wciąż nie znamy przyczyn jej powstawania. Dlatego tak wiele zależy od szybkiego rozpoznania, bo jedyną szansą na zatrzymanie procesu niszczenia nerwu wzrokowego jest jak najszybciej rozpoczęte leczenie. Do tej pory jaskrę leczono według schematu: krople, laser, a kiedy już nic nie pomagało - zabieg chirurgiczny. Obecnie zwycięża powoli pogląd, że w pierwszej kolejności należy przeprowadzać zabieg chirurgiczny, a ewentualnie potem wesprzeć leczenie lekami miejscowymi lub laserem. Drugim, bardzo ważnym wątkiem wrocławskiego spotkania były nadzieje, jakie okuliści zajmujący się jaskrą pokładają w genetyce. Wiadomo, że jaskra jest dziedziczna, a genetycy odkryli już trzy konkretne geny, które odpowiadają za daną postać jaskry. Jestem przekonana, że za 10 lat inżynieria genetyczna pozwoli skutecznie zapobiegać nieodwracalnej ślepocie.
Źródło: Puls Medycyny