Szefowa OZZL: chcemy norm zatrudnienia lekarzy “na pacjenta”, widzimy zrozumienie w resorcie

opublikowano: 28-04-2023, 19:18

Ogólnopolski Związek Zawodowy Lekarzy prowadzi rozmowy z wiceministrem zdrowia Piotrem Bromberem nt. wprowadzenia norm zatrudnienia dla lekarzy. Padła propozycja, by były to normy nie “na łóżko”, jak w przypadku pielęgniarek, ale “na pacjenta”. - Wiceminister zareagował pozytywnie. Chcemy, by MZ wprowadziło normy zatrudnienia dla pięciu oddziałów: ginekologii i położnictwa, pediatrii, interny, chirurgii ogólnej i psychiatrii - mówi w rozmowie z „Pulsem Medycyny” Grażyna Kubat-Cebula, przewodnicząca OZZL.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna
OZZL rozmawia z Ministerstwem Zdrowia ws. wprowadzenia norm zatrudnienia dla lekarzy.
OZZL rozmawia z Ministerstwem Zdrowia ws. wprowadzenia norm zatrudnienia dla lekarzy.
Fot. Adobe Stock

- Jak dwóch lekarzy specjalistów może zapewnić ciągłość świadczeń zdrowotnych przez 24 godziny, 30 dni w miesiącu? To nierealne – podkreśla Grażyna Kubat-Cebula. Przewodnicząca OZZL zaraz po objęciu sterów Związku wskazywała, że wprowadzenie norm zatrudnienia dla lekarzy będzie dla niej priorytetem.

Normy zatrudnienia lekarzy: na łóżko, na pacjenta, a może to krok wstecz?

- Przede wszystkim chcemy zawalczyć o normy zatrudnienia dla lekarzy w publicznej ochronie zdrowia. Obecnie, aby móc otworzyć oddział, wystarczą dwa etaty lekarzy specjalistów. Jak mają oni zabezpieczyć ciągłość świadczeń zdrowotnych? - mówiła w połowie listopada w rozmowie z „Pulsem Medycyny”.

PRZECZYTAJ TAKŻE: OZZL będzie walczyć o normy zatrudnienia dla lekarzy. „Wolontariaty i misja już się skończyły”

Do debaty o normach dla lekarzy włączyła się niedawno także Naczelna Rada Lekarska, która apeluje do ministra zdrowia o podjęcie pilnych prac legislacyjnych mających na celu ich wprowadzenie – ale w przeliczeniu na liczbę łóżek szpitalnych. Normy miałyby obowiązywać na oddziałach szpitalnych zarówno w godzinach normalnej ordynacji, jak i w czasie dyżuru medycznego.

- Przyznam, że jestem tą propozycją trochę zdziwiona, ale myślę, że jest to kwestia do doprecyzowania, bo cel mamy wspólny - bezpieczeństwo pacjentów i personelu - mówi szefowa OZZL.

Z kolei prof. Jarosław Fedorowski, prezes Polskiej Federacji Szpitali, uważa, że wprowadzanie kolejnych norm jeszcze bardziej usztywni system – a ten w jego ocenie musi być elastyczny i dawać dyrektorom (w tym dyrektorom medycznym) skuteczne narzędzia zarządcze. Prezes PFSz negatywnie odnosi się przede wszystkim do norm „na łóżko”, tłumacząc, że na oddziałach występuje duża dynamika jeśli chodzi o liczbę pacjentów - zarówno dobowa czy tygodniowa, jak i sezonowa.

Normy zatrudnienia dla lekarzy: OZZL prowadzi rozmowy z MZ

- Normy zatrudnienia lekarzy to mój priorytet jako przewodniczącej OZZL. Jesteśmy w trakcie rozmów z MZ na ten temat, były już dwa spotkania. Na początku kwietnia rozmawialiśmy w tej sprawie z wiceministrem Bromberem – informuje Grażyna Kubat-Cebula.

Przypomina, że w Polsce od kilkudziesięciu lat są tylko normy kontraktowania z NFZ. By oddział otrzymał kontrakt, musi zapewnić minimum dwóch lekarzy specjalistów.

- Pielęgniarki mają normy zatrudnienia "na łóżko". Rozmawialiśmy z wiceministrem Bromberem, że chcemy norm "na pacjenta". Ustaliliśmy, że takie normy będziemy opracowywać – mówi szefowa OZZL. Dodaje, że na tę propozycję wiceminister zareagował pozytywnie. - Po raz pierwszy widziałam zrozumienie – przyznaje.

Zapytana o normy w kontekście dokładnego przelicznika, odpowiada:

- Mówimy o minimalnym zabezpieczeniu w kadrę specjalistyczną każdego oddziału. Nas jest mało, nie można narzucić warunku przy kontraktowaniu, by było to 7 czy 8 specjalistów, ale nie powinno być tak, że można zapewnić tylko dwóch lekarzy specjalistów Gdyby było, powiedzmy, czterech, to mając dwóch rezydentów do pomocy jakoś te dyżury będzie można obsadzić – wylicza.

- Zagwarantowane "na papierze" powinno być w oddziale niezabiegowym czterech lekarzy specjalistów, a w zabiegowym co najmniej sześciu. Dlaczego czterech? Żeby nie dochodziło do zamykania oddziałów. Gdy mamy dwóch specjalistów i nawet czterech rezydentów, to, choć oni te dyżury jakoś obsadzają, w sytuacji gdy jeden specjalista zachoruje, odejdzie z pracy lub umrze, bo to też się zdarza, oddział jest zawieszany na trzy miesiące. Jeżeli w tym czasie dyrekcja nie znajdzie drugiego specjalisty, oddział jest likwidowany – wyjaśnia szefowa OZZL.

Jej zdaniem resort nie zgodzi się na wprowadzenie norm dla lekarzy „na łóżko”. - Także OZZL tego nie chce, bo widzimy, jak to wygląda w praktyce. Dyrektorzy albo zwalniają pielęgniarki, albo robią tzw. dostawki - mówi.

Chcemy realnych norm dla lekarzy, a nie tylko „na papierze”

Kubat-Cebula zaznacza, że nie chodzi o to, by normy były tylko "na papierze", ale by realnie zabezpieczony był i pacjent, i kadra.

- Wysłaliśmy do wiceministra listę kryteriów, na podstawie których te normy powinny być wyliczane. Chcemy, by MZ wprowadziło normy zatrudnienia dla pięciu oddziałów: ginekologii i położnictwa, pediatrii, interny, chirurgii ogólnej i psychiatrii - informuje.

Szefowa OZZL przypomina, że najbardziej jaskrawe patologie są w psychiatrii. - Wiemy od młodych lekarzy, że rezydent na dyżurze ma często pod opieką 300 pacjentów i jeśli pracuje w szpitalu psychiatrycznym, dodatkowo musi chodzić na izbę przyjęć, a gdy dyżur ma w placówce wielospecjalistycznej, gdzie jest oddział psychiatryczny, ma jeszcze konsultacje psychiatryczne na poszczególnych oddziałach – podkreśla.

Zaznacza, że normy zatrudnienia dla lekarzy muszą być „inne na oddziałach zabiegowych, a inne na niezabiegowych”, a w ich opracowaniu powinni też pomóc konsultanci krajowi.

PRZECZYTAJ TAKŻE: Szefowa OZZL: to dzięki rzekomo pazernym na pieniądze lekarzom system funkcjonuje

- Myślę, że niebawem będzie kolejne spotkanie z wiceministrem w sprawie norm, na razie czekamy na odpowiedź. Nie wierzę jednak, że zostaną one wprowadzone w ciągu miesiąca czy trzech – mówi.

Przyznaje, że jest realistką i wie, że jest to trudny temat, bo lekarzy jest mało, ale z drugiej strony można ich odciążyć od biurokracji, np. poprzez wsparcie systemów informatycznych czy zatrudnianie asystentów medycznych.

“Pracowitość” lekarzy w polskim wydaniu nie zawsze popłaca

Przewodnicząca OZZL powtarza, że normy „na łóżko”, które obowiązują w przypadku pielęgniarek, rodzą wiele nieprawidłowości. - W sytuacjach, gdy na oddziale jest za mało pielęgniarek i trzeba je zatrudnić, a dyrekcja albo nie ma na to pieniędzy, albo nie ma ich skąd wziąć, to redukuje łóżka. W sytuacji, gdy trzeba przyjmować pacjentów, bo jest taka potrzeba, robi się tzw. dostawki. Znamy przykłady z psychiatrii, gdzie oddział jest 45-łóżkowy, a dzieci jest 60 - i leżą na podłodze, na karimatach. Dostawka to nie jest łóżko w systemie, normy wtedy nie mają tu zastosowania – mówi.

W jej ocenie w przypadku norm „na pacjenta” takie obchodzenie przepisów nie będzie możliwe.

- Podam jeden przykład, autentyczny. Jeden z polskich lekarzy wyjechał do Norwegii do pracy w poradni - i w umowie miał napisane, że ma przyjąć 7 pacjentów dziennie. Polskim zwyczajem przyjął ich jednak 25 i na dodatek poszedł pochwalić się tym dyrektorowi. Zamiast pochwały dostał jednak karę pieniężną - bo miał 35 minut na pacjenta i nie wolno mu było przyjąć więcej. Moim marzeniem jest, by tak było też w Polsce – podsumowuje Grażyna Kubat-Cebula.

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.