System ratownictwa medycznego sam jest w stanie przedzawałowym
Zgon pacjenta z zawałem serca w karetce reanimacyjnej, którego 12 stycznia br. nie zgodziło się przyjąć na leczenie dziewięć szpitali w Częstochowie i pobliskich miejscowościach, ujawnił totalny bałagan koordynacyjny w organizowaniu działań ratowniczych w tym mieście. Czy taka jest sytuacja w całym polskim ratownictwie medycznym?
Krajowy konsultant ds. ratownictwa medycznego prof. Juliusz Jakubaszko 15 stycznia pojechał do Częstochowy, by wyjaśnić okoliczności śmierci mężczyzny. Okazało się, że brak wolnego respiratora, którym z początku próbowano tłumaczyć to zdarzenie, był sprawą drugorzędną. W Częstochowie praktycznie nie działa system ratowania życia.
Rekonstrukcja zdarzenia
Według ustaleń prof. J. Jakubaszki, wyjazd zespołu reanimacyjnego do 79-letniego pacjenta nastąpił w ciągu 5 minut od wezwania. Została podjęta akcja reanimacyjna, kontynuowana następnie w ambulansie. W trakcie jazdy lekarz z załogi pogotowia podjął decyzję o transporcie do najbliżej leżącego - Szpitala Miejskiego im. L. Rydygiera. Jak ustalił prof. J. Jakubaszko, pracownicy izby przyjęć tego szpitala nie zostali zawiadomieni o tym, że jedzie do nich pacjent w stanie zatrzymania krążenia. Nawet wtedy, gdy ambulans wjechał na podwórze szpitalne, izba przyjęć o tym nie wiedziała.
W tym czasie dyspozytorka pogotowia dzwoniła do częstochowskich szpitali, pytając: ,czy macie łóżko z respiratorem" i otrzymywała odpowiedź odmowną bez wchodzenia w sedno sprawy. W szpitalu im. Rydygiera rzeczywiście nie było wolnych łóżek z respiratorem. Ale były w innych częstochowskich placówkach.
Z przeprowadzonej przez pracowników ląskiej Regionalnej Kasy Chorych w częstochowskich szpitalach kontroli wynika, że w regionie jest odpowiednia do potrzeb mieszkańców liczba respiratorów. W Szpitalu Miejskim im. L. Rydygiera OIT posiada sześć łóżek monitorowanych. Na wyposażeniu oddziału znajdują się trzy respiratory. 12 stycznia, w dniu tragedii, do dwóch podłączeni byli chorzy, trzeci respirator - według oświadczenia dyrektora szpitala - został zgłoszony 10 stycznia do naprawy.
Na oddziale anestezjologii i intensywnej terapii w Wojewódzkim Szpitalu Zespolonym im. prof. W. Orłowskiego w Częstochowie są 4 stanowiska, każde wyposażone w kardiomonitor oraz 3 sprawne respiratory, w tym 2 przenośne. 12 stycznia do respiratorów podłączonych było dwóch pacjentów.
Szpital Specjalistyczny im. NMP w Częstochowie dysponuje 44 respiratorami. Na oddziale anestezjologii i intensywnej terapii jest 9 łóżek i tyle samo respiratorów oraz kardiomonitorów. Anestezjologia posiada także pododdział wybudzeniowy wyposażony w 6 respiratorów i 8 kardiomonitorów. Ponadto na OIT znajdują się 2 respiratory transportowe. W dniu zdarzenia w oddziale intensywnej terapii leczono ośmiu chorych, z których czterech wymagało podłączenia do respiratora.
Kontrolerzy RKCh stwierdzili, że w kierowaniu placówkami służby zdrowia w Częstochowie i pobliskich miejscowościach brak jest koordynacji.
Dyrekcja zawieszona
Prezydent Częstochowy Tadeusz Wrona zareagował natychmiast: zawiesił w pełnieniu obowiązków dyrekcję Zespołu Szpitali Miejskich w Częstochowie. Zdarzenie ma już inne reperkusje: dyrekcja wrocławskiego Pogotowia Ratunkowego nakazała załogom swoich karetek bezwzględne branie podpisów lekarzy dyżurnych pod odmowami przyjęć do szpitala. W razie gdyby lekarz nie chciał się podpisać, pracownicy Pogotowia Ratunkowego mają obowiązek spisania jego danych osobowych.
Zarówno ląska RKCh, jak i krajowy konsultant ds. ratownictwa medycznego są zgodni - w pracy placówek służby zdrowia w Częstochowie brak jest koordynacji. Prof. J. Jakubaszko winą za to obarcza samorząd, który tolerował na swoim terenie sytuację totalnego bałaganu. ląska RKCh milczy na ten temat.
Znikające oddziały ratunkowe
Wizyta krajowego konsultanta ds. medycyny ratunkowej w Częstochowie okazała się pouczająca. Na miejscu wyszło na jaw, że oddziały ratunkowe, o których istnieniu prof. J. Jakubaszko był przekonany, funkcjonują tylko w ministerialnych wykazach. Oficjalnie powinny być dwa: właśnie w Szpitalu Miejskim im. L. Rydygiera oraz w Wojewódzkim Szpitalu Specjalistycznym. W rzeczywistości oddział w ,Rydygierze" zbankrutował po trzech miesiącach istnienia prawie rok temu. Na jego wyposażenie wydano 1,5 mln zł. Personel oraz część sprzętu są rozproszone po szpitalu. Na oddział ratunkowy, na co dzień zamknięty na klucz, w dniu wizytacji konsultanta krajowego przeniesiono z innego oddziału respirator.
Drugi fikcyjny oddział ratunkowy - przekształcony w oddział leczenia urazów wielonarządowych - prof. J. Jakubaszko odkrył w Wojewódzkim Szpitalu Specjalistycznym. Zdaniem dyrekcji, powód był w obu przypadkach ten sam: brak finansowania.
W 2003 roku za usługi ratownictwa medycznego szpitalom powinny płacić kasy chorych. ląski płatnik nie kontraktuje jednak tych usług, ponieważ twierdzi, że nie ma do tego podstaw prawnych.
Papierowe
także finansowanie
,Kasa chorych wykorzystuje nośną medialnie sytuację dla oddalenia niektórych zapisów ustawy o Państwowym Ratownictwie Medycznym, argumentując, że nie ma podstaw prawnych do finansowania oddziałów ratunkowych" - twierdzi prof. Juliusz Jakubaszko. Jego zdaniem, inne kasy: np. małopolska, kujawsko-pomorska czy lubelska już w ubiegłym roku finansowały takie usługi jako procedury z obszaru pomocy doraźnej, a więc krótkotrwałej hospitalizacji czy porady ambulatoryjnej. Były na to pieniądze, choć nieduże. Pod koniec 2002 r. została natomiast uchwalona ustawa o świadczeniu usług ratownictwa medycznego, która daje gwarancje finansowania takich oddziałów od stycznia tego roku. ,Używanie argumentu odłożenia ustawy-matki o Państwowym Ratownictwie Medycznym jest w przypadku ląskiej RKCh wytrychem do załatwiania sprawy na ,nie" - twierdzi prof. J. Jakubaszko.
Jednak stan prawny wydaje się oczywisty: realizacja ustawy-matki o Państwowym Ratownictwie Medycznym jest przesunięta o dwa lata. Ustawę pomostową, przyjętą przez Sejm 6 grudnia ub. r., podpisał już prezydent, jednak nie ma ciągle i nie wiadomo, kiedy powstaną rozporządzenia wykonawcze do tego aktu prawnego. Minister zdrowia Mariusz Łapiński wycofał rozporządzenia przygotowane przez swojego poprzednika i dotąd nie opublikował nowych. Wśród nich najważniejszego - określającego szczegółowe warunki finansowania świadczeń ratownictwa medycznego, z uwzględnieniem konieczności zapewnienia ciągłej gotowości, oraz ich rodzajów. Jakie będą tego konsekwencje dla oddziałów ratunkowych, których na oficjalnym ministerialnym wykazie jest w Polsce 70?
System ratownictwa medycznego
sam jest w stanie przedzawałowym
Źródło: Puls Medycyny
Podpis: ; Beata Lisowska