Światowa Organizacja Zdrowia ostrzega przed lekceważeniem wirusa ptasiej grypy
Złamanie bariery międzygatunkowej powodującej bezpośrednie przeniesienie wirusa grypy ptasiej z ptaków na ludzi, a następnie możliwość przenoszenia się infekcji z jednej osoby na drugą, może spowodować poważne zagrożenie dla zdrowia ludzi, a nawet wywołać pandemię - uważa prof. Elżbieta Samorek-Salamonowicz z Państwowego Instytutu Weterynaryjnego w Puławach.
Choć trudno jeszcze mówić o epidemii wśród ludzi, choroba na pewno dziesiątkuje drób m.in. w Wietnamie, Korei Południowej, Chinach, Japonii i na Tajwanie. Przeniesienia zarazy poważnie obawia się też Australia, partner gospodarczy państw Azji Południowo-Wschodniej. W związku z sytuacją rząd tajlandzki zapowiedział zorganizowanie jeszcze w tym tygodniu międzynarodowej konferencji z udziałem także innych krajów, w których wystąpiła ta choroba. WHO, USA i Unia Europejska chcą przysłać delegacje.
Co lubi wirus H5N1
W Azji, uznawanej za epicentrum grypy, są specyficzne, sprzyjające rozwojowi wirusa H5N1 warunki. Oprócz uwarunkowań geograficznych, jak wilgotność i temperatura, bardzo duże znaczenie ma ogromne zatłoczenie i fakt, że ludzie żyją w bliskim kontakcie ze zwierzętami. To ułatwia transmisję wszelkich chorób ze zwierząt na człowieka.
Do niedawna ptasia grypa atakowała tylko ptaki. Pierwszy przypadek przeniesienia wirusa tej choroby na człowieka zanotowano w 1996 r. w Wielkiej Brytanii. Na skutek zakażenia laboratoryjnego wirusem ptasim H7N7, u jednej osoby wystąpiło zapalenie spojówek. Rok później skala problemu była już znacznie większa - podczas epidemii grypy ptasiej w Hongkongu, wywołanej przez wirus H5N1, zakażonych zostało 18 osób, z czego 6 zmarło.
W kolejnych latach wirus atakował już regularnie, ale były to pojedyncze przypadki zachorowań w krajach azjatyckich. W zeszłym roku wirus zaatakował także ptasie fermy w Holandii, Belgii i Niemczech. W Holandii odnotowano wtedy aż 87 przypadków ciężkiego zapalenia spojówek, wywołanych przez wirus ptasi H7N7. Na ciężkie obustronne zapalenie płuc zmarł lekarz weterynarii wizytujący fermę, na której wirus zdziesiątkował stado. ?To tylko potwierdza tezę, że zachorowują osoby mające bezpośredni kontakt z chorym drobiem. Bariera gatunkowa wciąż nie pozwala na przenoszenie wirusa z człowieka na człowieka, są jedynie pojedyncze przypadki przenoszenia choroby z ptaków na człowieka. Póki tak się dzieje, zagrożenie epidemią jest niewielkie, choć oczywiście nie można być pewnym, że to nie nastąpi. Niektórzy są wręcz zdania, że jesteśmy w przededniu pandemii, która zdarza się co 30-40 lat" - mówi prof. Elżbieta Samorek-Salamonowicz.
Niebezpieczny, bo zmienny
Trudno przewidzieć, jak się potoczą losy szczepu ptasiego wirusa grypy. Istnieją trzy wyjścia. Pierwsze, na które wszyscy liczą najbardziej, to całkowita eliminacja wirusa ze środowiska. Drugie to jego pozostanie jako szczepu o małej zakaźności dla ludzi i ubogim namnażaniu się w komórkach ludzkich. Niestety, trzeba się liczyć także z tym, że w związku z dużą labilnością i łatwością przystosowania się do nowego gospodarza, bariera międzygatunkowa zostanie ostatecznie przełamana i dojdzie do pandemii.
Wirus grypy charakteryzuje się dużą zmiennością. Wyróżnia się dryft antygenowy, który polega na drobnych punktowych zmianach w materiale genetycznym wirusa (segmentach RNA) kodującym antygeny powierzchniowe. Jest to proces ciągły, prowadzi do powstawania nowych wariantów antygenowych znanych podtypów.
Druga forma zmienności, tzw. skok antygenowy, polega na wymianie segmentów materiału genetycznego (RNA) pomiędzy dwoma różnymi szczepami wirusa grypy zakażającymi tę samą komórkę. Wymiana segmentów jest możliwa pomiędzy szczepami pochodzącymi od jednego gatunku, jak również od różnych gatunków zwierząt oraz człowieka. Powstające nowe subtypy mogą wywołać pandemie i epidemie, gdyż napotykają na w pełni wrażliwą populację ludzką. Problem polega na tym, że przed takim szczepem wirusa grypy nie chroni typowa szczepionka przeciwgrypowa.
Naukowcy martwią się, że tak zmieniony wirus ptasiej grypy może doprowadzić do powstania nowej, groźnej odmiany.
Monitorowanie ferm drobiu w Polsce
Na razie najważniejsze jest przestrzeganie sprawdzonych zasad. Kraje, w których wystąpiło zakażenie wirusem ptasiej grypy, muszą rozszerzyć badania diagnostyczne i objąć nimi ludzi, drób oraz świnie, a także zamknąć granice, by uniknąć rozprzestrzeniania choroby. Ludzie pracujący na fermach oraz inne osoby mające kontakt z chorymi ptakami powinni zostać zaszczepieni przeciwko grypie, przyjmować leki przeciwwirusowe, np. oseltamivir (Tamiflu), przed kontaktem z zakażonymi ptakami i przez następne 10 dni. Podczas pracy na fermie obowiązuje noszenie masek, okularów i kombinezonów ochronnych. Konieczne są też stałe konsultacje lekarskie.
Jaka jest sytuacja w Polsce? ?Prowadzimy stały monitoring serologiczny ferm drobiu, dzięki czemu na bieżąco wiemy o każdym pojawiającym się szczepie wirusa. Jesteśmy nawet w stanie wykryć wirusy grypy o słabej patogenności. Jak na razie nic niepokojącego się nie wydarzyło" - zapewnia prof. E. Samorek-Salamonowicz.
W Polsce influenza ptaków o wysokiej zjadliwości znajduje się na liście chorób zakaźnych zwierząt podlegających obowiązkowi zgłaszania i zwalczania, podobnie jak w krajach UE. W przypadku rozpoznania włączane są środki administracyjne zwalczania tej choroby i tworzone plany gotowości na ewentualność zawleczenia wirusa ptasiej grypy do Polski.
Za realizację tego planu odpowiedzialni są poszczególni urzędnicy na każdym szczeblu: główny, wojewódzki i powiatowy lekarz weterynarii. Gdyby doszło do stanu określanego klęską żywiołową, do działań włączone zostaną wszystkie służby mundurowe. ?Zwalczanie wirusa grypy ptasiej o wysokiej zjadliwości opiera się na dwóch podstawowych zasadach: zapobieganiu kontaktom pomiędzy drobiem i wirusem, czyli uniemożliwieniu wniknięcia wirusa do fermy oraz - jeśli to się nie uda - uniemożliwieniu wydostania się wirusa z fermy. Są też pewne standardowe działania, jak wprowadzenie kwarantanny, likwidacja wszystkich gatunków zakażonego drobiu, utylizacja padłych i zlikwidowanych ptaków, mięsa, jaj oraz produktów drobiowych, eliminowanie wirusa przez odkażanie obiektów oraz pomieszczeń, zlokalizowanie źródła infekcji i wyeliminowanie źródła zakażenia. Tworzy się też strefy ochronne: obszar zakażony (teren o promieniu 3 km) oraz zagrożony (do 10 km). Wszystkie koszty związane z powyższymi działaniami są pokrywane z budżetu państwa" - wyjaśnia prof. E. Samorek-Salamonowicz.
Źródło: Puls Medycyny
Podpis: Monika Wysocka