Sposób na nadwykonania świadczeń
Jedni dyrektorzy szpitali walczą z Narodowym Funduszem Zdrowia o pieniądze za nadwykonania w sądach. Inni wyciągają konsekwencje służbowe wobec ordynatorów, prowadzących nielimitowaną politykę przyjęć pacjentów. Ci twierdzą, że efekty są prawie natychmiastowe.
Pozew do sądu albo ugoda
W sądach toczy się 112 postępowań w sprawie zapłaty za świadczenia wykonane ponad limit ustalony w umowie z NFZ. Szpitale sądzą się o zwrot łącznie 172,6 mln zł. Z naszych informacji wynika, że pozwy w sprawie nadwykonań za I półrocze 2009 r. złożyli na razie nieliczni.
W pierwszym półroczu br. zakończono 38 spraw związanych ze świadczeniami udzielanymi ponad limit, z czego 19 zakończyło się ugodą. Zasądzona kwota w pierwszym półroczu 2009 r. to 20,2 mln zł. W tegorocznym planie finansowym NFZ na zobowiązania wynikające z postępowań sądowych zarezerwowano 224,5 mln zł. "Wiele szpitali uznało wykazywanie nadwykonania za skuteczny sposób na otrzymanie dodatkowych pieniędzy od NFZ ponad zawarty wcześniej kontrakt" - mówi Beata Szczepanek, rzecznik prasowy NFZ w Kielcach.
Ordynator płaci z własnej kieszeni
Andrzej Motuk, dyrektor Szpitala Uniwersyteckiego Nr 2 im. Jana Biziela w Bydgoszczy, w sprawie zbyt dużych nadwykonań dyscyplinuje swoich ordynatorów. 15 stycznia br. wydał oficjalne zarządzenie, rozpoczął też rozmowy z szefami oddziałów i klinik.
(...)
Cały artykuł na ten temat znajduje się w Pulsie Medycyny nr 15 (198) z 23 września 2009 r.
Aktualna oferta prenumeraty Pulsu Medycyny
Źródło: Puls Medycyny
Podpis: Ewa Szarkowska