Spółka pracownicza przejęła szpital położniczo-ginekologiczny

Jolanta Hodor, Kraków
opublikowano: 14-04-2003, 00:00

Istniejący od 1985 roku Szpital Położniczo-Ginekologiczny im. R. Czerwiakowskiego w Krakowie został przejęty przez spółkę pracowniczą. Formalnie placówkę wykreślono z rejestru publicznych szpitali 28 lutego br., jednak dopiero z początkiem kwietnia udało się podpisać wszystkie umowy związane z dzierżawą nieruchomości i spłatą zadłużenia szpitala.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna
Uchwałę w sprawie likwidacji publicznego szpitala ginekologiczno-położniczego i przekazania go spółce pracowniczej Sejmik Województwa Małopolskiego podjął w październiku ub.r. Decyzję uzasadniano trudną sytuacją placówki - sporym, sięgającym 1,5 mln zł zadłużeniem i brakiem środków na modernizację, która może zwiększyć szanse przetrwania szpitala w ostrej walce z prywatną konkurencją w tej sferze świadczeń medycznych. Władze województwa podkreślały, że prywatyzacja jest jedyną alternatywą dla całkowitej likwidacji szpitala, cieszącego się sporym uznaniem pacjentek, teraz jednak nie spełniającego ich oczekiwań jeśli chodzi o komfort pobytu.
Warunki prywatyzacji
Spółkę założyło 20 pracowników, nie tylko lekarze. Jej kapitał zakładowy wynosi 500 tysięcy złotych. Szpital zatrudnia ok. 100 osób. Prawie wszyscy postanowili pracować nadal w prywatnej placówce. Zostali przejęci przez spółkę na tych samych warunkach pracy i płacy.
Najwięcej kłopotów sprawiło ustalenie z Urzędem Marszałkowskim warunków dzierżawy nieruchomości należącej do skarbu państwa.
?Cały obiekt ma ok. 3000 mkw. powierzchni, z czego 1800 m wykorzystywane jest bezpośrednio do działalności medycznej. Podpisaliśmy umowę dzierżawy na 18 lat. Czynsz dzierżawny wynosi miesięcznie 6 tys. zł" - informuje dr Antoni Marcinek, były dyrektor publicznego szpitala, teraz prezes spółki z o.o. Niepubliczny Zakład Opieki Zdrowotnej Szpital na Siemiradzkiego im. R. Czerwiakowskiego.
Podział długów
Jedną z przyczyn długich negocjacji tej umowy są roszczenia przedwojennych właścicieli przejętej tuż po wojnie przez państwo części rozbudowanego w połowie lat 80. obiektu. Byli właściciele ujawnili się niedawno - wkrótce po pojawieniu się informacji na temat ewentualnej prywatyzacji szpitala. Jednak, jak wyjaśnia prezes spółki, z pisma przesłanego mu z Ministerstwa Zdrowia wynika, iż do tej pory nie udokumentowali oni swych praw do tego mienia.
Z władzami województwa zawarto też porozumienie w sprawie spłaty zadłużenia szpitala. Spółka przejęła wszystkie zobowiązania wobec pracowników, województwo wzięło na siebie spłatę pozostałych długów.
?Zobowiązania wobec pracowników, wynikające z tzw. ustawy 203, wynoszą ok. 900 tys. zł. Urząd Marszałkowski przejął pozostałe 605 tys. zł naszych długów" - wylicza dr A. Marcinek.
Jak walczyć z konkurencją
Najważniejszym wyzwaniem dla spółki jest zdobycie środków na gruntowną modernizację, zapewniającą polepszenie warunków pobytu w szpitalu. Zdaniem spółki, to jedyna szansa na skuteczną rywalizację z konkurencją na krakowskim rynku świadczeń położniczo-ginekologicznych (kwalifikacje i doświadczenie personelu były i są wysoko oceniane przez pacjentki).
?Koszt modernizacji szacujemy na ok. 1,4 mln zł, a nasz tegoroczny kontrakt jest znacznie niższy od poprzedniego. Będziemy szukać inwestorów, choć wiemy, że w służbie zdrowia to bardzo trudne" - wyznaje prezes spółki.
W szpitalu są 34 łóżka położnicze i 20 łóżek patologii ciąży i ginekologicznych. Działa również poradnia. Spółka nie zamierza na razie ani ograniczać, ani rozszerzać działalności. O uzupełnieniu oferty o usługi czysto komercyjne też będzie myśleć dopiero po przebudowie szpitala, którą zobowiązała się wykonać w ciągu najbliższych 5 lat.





Źródło: Puls Medycyny

Podpis: Jolanta Hodor, Kraków

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.