Śląska służba zdrowia w tarapatach finansowych

Mariola Marklowska, Katowice
opublikowano: 23-09-2002, 00:00

Do budżetu Śląskiej Regionalnej Kasy Chorych wpływa co miesiąc coraz mniej składek od ubezpieczonych. W styczniu kasa dostała z ZUS-u ; i KRUS-u ponad 318,6 mln zł, w sierpniu tylko ok. 281,6 mln zł. To skutek ciągle rosnącego bezrobocia. Zdaniem zarządu kasy, jeśli ta tendencja się nie odwróci, a na dodatek kasa będzie musiała oddać pieniądze na tzw. fundusz wyrównawczy, 2002 rok zakończy ujemnym wynikiem.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna
,Grozi nam utrata płynności finansowej i zaprzestanie regularnego przekazywania pieniędzy świadczeniodawcom" - poinformował Marek Kowina, zastępca dyrektora ds. ekonomiczno-finansowych RKCh.
Cięcia w przyszłorocznych kontraktach
Znacznie gorsze są prognozy na przyszły rok. Według wstępnego projektu planu finansowego, na świadczenia medyczne kasa chorych będzie mogła przeznaczyć tylko ok. 2,9 mld zł. To o 1 mld zł mniej niż w tym roku!
,Jeśli zapłacimy w przyszłym roku 458 mln zł wyrównania finansowego, jak nakazał nam Urząd Nadzoru Ubezpieczeń Zdrowotnych, chcąc zbilansować przychody i wydatki będziemy musieli obniżyć kontrakty o ok. 30 proc." - twierdzi Marek Kowina.

Dyrektorzy szpitali nie wyobrażają sobie takiej sytuacji. ,Wykorzystaliśmy już wszystkie możliwości pozyskania dodatkowych środków na działalność. Przez dwa lata mieliśmy zamrożone płace. Nie mamy już na czym oszczędzać" - stwierdził Jarosław Derejczyk, dyrektor Szpitala Geriatrycznego w Katowicach. Prof. Jerzy Hołowiecki, kierownik Kliniki Hematologii i Transplantacji Szpiku Śląskiej Akademii Medycznej w Katowicach nawet nie dopuszcza do siebie myśli, że na leczenie chorych jego ośrodek miałby dostać o jedną trzecią mniej pieniędzy niż w tym roku. ,Naród na Śląsku ciężko pracuje. Wypracował sobie niezłą służbę zdrowia, bo regularnie płaci składki. Nie wyobrażam sobie, by można mu było zabrać to, co mu się należy" - powiedział profesor.
Apolityczne zdrowie?
Większość szpitali w województwie śląskim jest zadłużona. Jeśli dostaną w przyszłym roku mniej pieniędzy na leczenie, będą musiały zamknąć niektóre oddziały. Ośrodki wykonujące procedury wysokospecjalistyczne obawiają się dramatycznego wydłużenia kolejek.
,Niech politycy powiedzą pacjentom, że nie ma pieniędzy na ich leczenie, a nie zrzucają tego obowiązku na lekarzy" - denerwuje się prof. Andrzej Bochenek, kierownik I Kliniki Kardiochirurgii Śląskiej Akademii Medycznej w Katowicach.
Dyrektor RKCh Józef Kurek zaapelował do śląskich parlamentarzystów, aby wskazali mu jakieś rozwiązanie. ?Zdrowie jest apolityczne i niezależne od podziałów partyjnych. Musimy zrobić wszystko, aby zapewnić bezpieczeństwo naszym obywatelom" - powiedział podczas spotkania (16 września) z posłami i senatorami.
Ostatecznie kasa odwolała się od decyzji UNUZ-u.


Źródło: Puls Medycyny

Podpis: Mariola Marklowska, Katowice

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.