Śląska kasa ocenia skuteczność leczenia ostrych zespołów wieńcowych
Śląska Regionalna Kasa Chorych od 1999 roku realizuje program zdrowotny ?Leki w ostrych zespołach wieńcowych". Finansuje leki fibrynolityczne podawane pacjentom z zawałem serca. W niektórych szpitalach wyniki leczenia zawałowców odbiegają od średniej wojewódzkiej.
Niejasne kryteria oceny
W środowisku medycznym zawrzało. Dyrektorzy szpitali, które wypadły najgorzej, zarzucili kasie chorych, że zastosowała niejasne kryteria. Według nich, nie uwzględniła m.in. wieku pacjentów, stanu ich zdrowia w momencie przyjęcia do szpitala i współistniejących chorób, na które cierpieli. Poza tym wzięła pod uwagę tylko jeden kwartał, a powinna co najmniej 12 miesięcy.
?Zawał zawałowi nierówny. Większe szanse na przeżycie ma młody człowiek, który przeszedł pierwszy zawał i jest intensywnie leczony - stwierdził dr n. med. Zbigniew Łyko, dyrektor Szpitala Miejskiego w Rydułtowach. - rednia wieku naszych pacjentów wyniosła ponad 70 lat. Mieli zaawansowaną cukrzycę i inne schorzenia, które przyspieszyły ich zgon. Poza tym na 36 leczonych zmarło 8, a nie 9, co dowodzi, że umieralność wyniosła u nas nie 25 procent, jak podała kasa chorych, ale 22,2 procent. A w następnym kwartale spadła do 14 procent".
Dobrowolne ankiety
Dane, którymi dysponuje kasa, pochodzą ze szpitali uczestniczących w programie. Lekarze z oddziałów, gdzie trafiają zawałowcy, są zobowiązani do wypełniania specjalnych ankiet. Umieszczają w nich informacje m. in. o sposobie leczenia i jego efektach. Jeśli podają choremu lek fibrynolityczny, powinni napisać, jak pacjent na niego zareagował. Jeśli nie podają tej informacji, muszą wyjaśnić dlaczego.
Nie wszyscy lekarze wywiązują się z tego obowiązku, bo jak inaczej tłumaczyć fakt, że w wielu ośrodkach nie zanotowano ani jednego zgonu z powodu zawału? Zerową śmiertelność wykazały: Szpital Miejski w Piekarach ląskich, gdzie w III kwartale 2001 roku leczono 24 zawałowców, Szpital Wojewódzki w Bielsku-Białej (30 zawałów), Szpital im. dr. J. Rostka w Chorzowie (2 zawały), Wojewódzki Szpital Specjalistyczny w Częstochowie (8 zawałów) i Szpital Miejski w Częstochowie (13 zawałów).
Marek Szewczyk, zastępca dyrektora ds. medycznych ląskiej RKCh nie wyklucza, że sprawozdanie może być obarczone jakimś błędem, bo niektóre szpitale nie wypełniają ankiet pacjentów, którym nie podają leku rozpuszczającego zakrzep. Mimo to sprawozdania nie należy lekceważyć. ?W wielu wypadkach słabe wyniki leczenia są obserwowane od dłuższego czasu. To nie jest kwestia tylko jednego kwartału - przekonuje M. Szewczyk. - Przyczyny mogą tkwić w złej organizacji pracy. Bywa też, że na niektóre oddziały trafiają pacjenci w gorszym stanie. Dobrze byłoby się temu bliżej przyjrzeć i dokonać analizy".
Źródło: Puls Medycyny
Podpis: Mariola Marklowska, Katowice