Skuteczniej leczyć padaczkę
Specjaliści z Kliniki Neurologii Centrum Zdrowia Dziecka udowodnili, że w niektórych typach padaczek u dzieci podanie leku przed wystąpieniem pierwszych napadów nie tylko może im zapobiec, ale także nie dopuszcza do upośledzenia rozwoju umysłowego. Kontrowersyjną metodę zespół prof. Sergiusza Jóźwiaka przedstawił podczas międzynarodowej konferencji "Diagnostyka i leczenie w neurologii dziecięcej", która odbyła się 14-17 maja w Warszawie.
Najwięcej czasu poświęcono zagadnieniu leczenia padaczki, która jest najczęściej występującym problemem w neurologii dziecięcej. Podczas sesji na temat zapobiegania napadom przedstawiono wyniki najnowszych badań dotyczących padaczki fotogennej, w której napady wywołane są migającym, kontrastowym światłem. "Wiedza o tym, jakie sytuacje doprowadzają do napadów przyczyni się do zmniejszenia ich liczby. Wiemy już, jak unikać takich napadów. Zalecane jest stosowanie telewizorów ciekłokrystalicznych o wysokiej (powyżej 100 Hz) częstotliwości odświeżania obrazu, a także małych monitorów, w których oddziaływanie kontrastowego światła jest mniejsze. Trzeba też pamiętać o przekazywaniu pacjentom praktycznych zaleceń (np. oglądanie telewizji z właściwej odległości), bo ich znajomość pomaga ograniczyć napady" - mówi prof. Sergiusz Jóźwiak, kierownik Kliniki Neurologii Dziecięcej w Centrum Zdrowia Dziecka w Warszawie, konsultant wojewódzki ds. neurologii dziecięcej na Mazowszu.
Jedna z sesji dotyczyła stwardnienia rozsianego (SM), coraz częściej rozpoznawanego u dzieci (nawet u 10-latków). Już u ok. 10 proc. chorych stwierdza się początek SM poniżej 18 r.ż. To nasuwa pytanie, jak leczyć tak wczesne fazy tej choroby. "Podczas konferencji sporo mówiliśmy o możliwościach stosowania interferonu, który jest kanonem leczenia SM u dorosłych, a u dzieci nie jest niestety refundowany. To zupełnie niezrozumiałe, ponieważ ten lek zapobiega kolejnym rzutom choroby i umożliwia wydłużenie czasu normalnego funkcjonowania" - podkreśla prof. Jóźwiak.
Duże zainteresowanie wzbudziła sesja poświęcona diecie ketogennej. Jest to dieta o wysokim współczynniku tłuszczów, z całkowitym wykreśleniem węglowodanów, stosowana w padaczce jako terapia uzupełniająca. Udowodniono, że jej przestrzeganie wiąże się z ok. 40-procentową poprawą, co jest bardzo wysokim współczynnikiem, tym bardziej istotnym, że zaleca się ją w padaczkach lekoopornych. Pojawiły się już nawet doniesienia ze Stanów Zjednoczonych (wykład dr Elizabeth Thiele z Massachusetts General Hospital) o stosowaniu tej diety jako jedynej terapii, jednak w Europie takie postępowanie nie znajduje jeszcze zwolenników.
W Polsce dieta ketogenna stosowana jest w kilku ośrodkach (CZD w Warszawie, CMP w Łodzi, GCZD w Katowicach). "Problemem jest duża pracochłonność jej opracowywania, ponieważ wymaga bardzo szczegółowego wyliczania kalorii. Najlepiej, by jej ustawieniem zajmowała się dietetyczka. Dieta ketogenna jest także uciążliwa dla rodzin - pokarmy są tłuste, mało atrakcyjne, a często stosują ją całe rodziny" - ocenia specjalista.
Do metod niefarmakologicznych należy m.in. chirurgiczne leczenie padaczki i stymulacja nerwu błędnego. Niemieccy specjaliści (wykład dr Irene Orosz: Transcranial direct current stimulation (tDCS) for the prediction of VNS therapy outcome in pediatric patients) opracowali metodę, dzięki której jeszcze przed zabiegiem można ustalić, jak duże jest prawdopodobieństwo skuteczności zastosowania stymulacji nerwu błędnego u danego pacjenta. "Jeśli ta metoda się sprawdzi, będziemy mogli każdorazowo ustalić zasadność zabiegu, co jest o tyle ważne, że wszczepienie stymulatora jest niezwykle kosztowną procedurą (40-50 tys. zł)".
Źródło: Puls Medycyny
Podpis: Monika Wysocka