Składka na ubezpieczenie zdrowotne: 8 proc. z tendencją rosnącą
23 listopada, podczas nocnego głosowania nad ustawą budżetową, Sejm znowelizował ustawę o powszechnym ubezpieczeniu zdrowotnym, podnosząc składkę na to ubezpieczenie w 2003 roku do 8 proc. Dzięki temu do systemu ochrony zdrowia wpłynie dodatkowo 870 milionów złotych.
Ustawę w trybie ekspresowym, bez poprawek, przyjął Senat, a 29 listopada podpisał ją Prezydent Aleksander Kwaśniewski. Ponieważ wzrostu składki nie będzie można odpisać od podatku dochodowego, pieniądze będą pochodzić z kieszeni wszystkich podatników.
Posłowie rzucają
koło ratunkowe
W ustawie o powszechnym ubezpieczeniu zdrowotnym, uchwalonej jeszcze przez poprzedni Sejm, zapisano, że składka w 2003 roku wzrośnie do 8,25 proc. Rząd nie chciał się na to początkowo zgodzić, bo rok temu Sejm postanowił, że każdy wzrost składki powyżej 7,75 proc. nie będzie mógł być odliczany od podatku dochodowego, a więc musieliby go sfinansować podatnicy. Ministra zdrowia Mariusza Łapińskiego, który był zwolennikiem wzmocnienia systemu ochrony zdrowia w 2003 roku dodatkowymi pieniędzmi, wyręczyli tym razem posłowie Prawa i Sprawiedliwości: Bolesław Piecha i Tadeusz Cymański. Przed debatą budżetową zgłosili poprawkę do ustawy o puz, która pozwoliła bez nowelizacji ustawy podatkowej podnieść składkę na ubezpieczenie zdrowotne do 8 proc.
Poprawkę z dużą satysfakcją przyjął Mariusz Łapiński, który wielokrotnie podkreślał, że nie zgłosił jej przecież rząd, lecz posłowie. ,Najbiedniejsi będą obciążeni kwotą 95 groszy miesięcznie, a ci, którzy płacą najwyższą składkę - 6 zł. W głosowaniu będziecie musieli zdecydować o tym, czy dalej będziemy patrzyli, jak służba zdrowia upada, czy też będziemy starali się pomóc, decydując o tej niewielkiej kwocie" - zachęcał posłów do głosowania za nowelizacją ustawy minister M. Łapiński.
,Zwiększając składkę, rzucamy koło ratunkowe służbie zdrowia" - przekonywał pomysłodawca poprawki, poseł Bolesław Piecha. Dzięki koalicji Prawa i Sprawiedliwości, SLD, PSL i UP oraz Samoobrony nowelizacja ustawy została przegłosowana. Przeciw podwyższaniu składki była Platforma Obywatelska, a Liga Polskich Rodzin wstrzymała się od głosu.
Samorząd lekarski popiera
,Wniosek nie wyszedł od nas, ale jeśli mamy tą metodą zasilić system o prawie 900 mln zł, obciążając - jak policzyliśmy z kolegami z PiS-u - emeryta o 97 groszy, posła zaś kwotą 10 zł miesięcznie, to czemu nie mieliśmy go poprzeć. Jestem przekonany, że jeśli coś jest za darmo, to jest to niewychowawcze. Każdy podatnik powinien wiedzieć, że ochrona zdrowia kosztuje, nie tylko w Polsce" - uważa Stanisław Jarmoliński z SLD, członek Komisji Zdrowia, poseł sprawozdawca podczas debaty budżetowej.
Rozwiązanie przyjęte przez posłów spotkało się z życzliwym przyjęciem samorządu lekarskiego. ,Krok we właściwym kierunku, choć to i tak za mało. Składka na zdrowie powinna wynosić 11 proc. Wskazane byłoby poszukać innych źródeł finansowania opieki zdrowotnej przez np. współpłacenie pacjentów, ubezpieczenia dodatkowe lub alternatywne" - komentował na gorąco Konstanty Radziwiłł, prezes Naczelnej Rady Lekarskiej.
Symboliczny datek na zdrowie wzbudził największe kontrowersje wśród posłów Platformy Obywatelskiej. PO była zwolennikiem podwyższenia składki, ale kosztem budżetu, a nie podatnika. ,Dziś, sięgając do mojej kieszeni, nikt nie daje mi gwarancji poprawy sytuacji w ochronie zdrowia. Wszystkim obywatelom należy się wiedza, jak te pieniądze będą dzielone, jaki będzie koszyk świadczeń gwarantowanych, a jeśli musimy dopłacać, to ile i za co - mówi posłanka Ewa Kopacz z PO. - Wiemy tylko, że te pieniądze wpadną do wspólnego kociołka, w którym będzie mieszała tylko jedna ministerialna łyżka. Ja nie mam zaufania do osób, które będą te pieniądze dzielić".
PO postawiła też pytanie o konstytucyjność przyjętego rozwiązania. Zdaniem Zyty Gilowskiej, podwyżkę składki mógłby zakwestionować Trybunał Konstytucyjny, który w jednym ze swych orzeczeń uznał składkę na zdrowie za rodzaj ulgi podatkowej. W tej chwili składka straciła charakter ulgi, a stała się daniną publiczną. Informacja o niej, tak jak o innych obciążeniach podatkowych w 2003 roku, powinna być zatem opublikowana w Dzienniku Ustaw do końca listopada. Parlamentarzyści zrobili wszystko, by zmieścić się w tym terminie. W ekspresowym tempie Senat przegłosował nowelizację 28 listopada. Dzień później ustawę podpisał Prezydent Aleksander Kwaśniewski. ,Służba zdrowia jest w takim, a nie innym stanie. Zwiększenie wkładów podatników wobec stanu służby zdrowia i jej potrzeb jest niezbędne" - powiedział 28 listopada prezydent. Platforma Obywatelska zapowiedziała, że zaskarży ustawę do Trybunału Konstytucyjnego. Zdaniem posłów PO wzrost składki kosztem obywateli jest faktycznym zwiększeniem obciążeń podatkowych.
Składka wyższa co rok
Dyskusja o wysokości składki na ubezpieczenie zdrowotne wróci zapewne do Sejmu podczas kolejnego posiedzenia izby 3 grudnia, na którym przewidziane jest drugie czytanie rządowego projektu ustawy o ubezpieczeniu w Narodowym Funduszu Zdrowia. Bolesław Piecha i Tadeusz Cymański złożyli już - jako wniosek mniejszości - poprawkę, w której proponują powrót do starego modelu ,kroczącej" stawki na zdrowie. W 2004 roku składka wzrosłaby do 8,25 proc. i o ćwierć procenta zwiększałaby się co roku aż do poziomu 9 proc.
,Cała jej wartość byłaby odliczana od podatku, a to oznacza, że - gdyby to przymierzać do dzisiejszego budżetu - należałoby przychody państwa z tytułu podatku dochodowego skorygować w 2004 roku o ok. 1,7 mld zł" - mówi poseł B. Piecha. Dodaje jednak, że Ministerstwo Finansów na ten temat milczy, więc żeby uzyskać dodatkowe wpływy do systemu w kolejnych latach, potrzebne będzie wsparcie wszystkich sił, również społecznych. Czy PiS znowu będzie próbował dogadywać się z SLD? Na razie niektórzy przedstawiciele Sojuszu Lewicy Demokratycznej mają pomysły idące zdecydowanie dalej.
,Jestem zwolennikiem koncepcji, do której będę chciał przekonać kierownictwo polityczne Sojuszu, by zapisać na stałe współpłacenie przez wszystkich obywateli w wysokości 0,25 proc. składki, przy stopniowym dochodzeniu do pułapu 10 proc." - zapowiada poseł S. Jarmoliński. Jego zdaniem, społeczeństwo powinno dokładać do ochrony zdrowia, żeby zacząć myśleć prozdrowotnie.
Źródło: Puls Medycyny
Podpis: Beata Lisowska