Sieć szpitali publicznych — ewolucja nie rewolucja
Sieć szpitali publicznych — ewolucja nie rewolucja
- Alina Treptow
Prace nad koncepcją sieci szpitali publicznych już trwają, jednak gotowy projekt poznamy najwcześniej za rok. Prywatni świadczeniodawcy nie powinni się niepokoić, ponieważ z tego grona nie będą wyeliminowani.
Nowe kierownictwo Ministerstwa Zdrowia liczy na to, że uda mu się przezwyciężyć dotychczasową niemożność stworzenia w Polsce sieci szpitali publicznych. Przymiarki do tego projektu robiło już kilku poprzednich ministrów, ostatnio prof. Zbigniew Religa. Obecny rząd rozpoczął prace koncepcyjne nad własnym projektem, choć od poprzednich pomysłów całkowicie się nie odcina. „Opieramy się na projekcie prof. Zbigniewa Religi” — informował Krzysztof Łanda, podsekretarz stanu w Ministerstwie Zdrowia podczas posiedzenia sejmowej Komisji Zdrowia.
W kolejce do opracowania
Choć prace koncepcyjne trwają i, jak zapowiada wiceminister, więcej założeń poznamy być może już w kwietniu, na gotowy projekt będzie trzeba poczekać ponad rok.
„Ze względu na ograniczone zasoby ludzkie w Ministerstwie Zdrowia, nie jesteśmy w stanie prowadzić dwóch projektów jednocześnie. Zespół, który w resorcie zajmuje się strategią, pracuje obecnie nad mapami potrzeb zdrowotnych. Do 1 kwietnia chcemy zakończyć je w części szpitalnej. Następnie zajmiemy się podstawową opieką zdrowotną oraz opieką specjalistyczną, na co mamy czas do końca roku. Dopiero wtedy zespół będzie mógł zająć się siecią szpitali publicznych” — wyjaśnia Krzysztof Łanda.
Dzisiaj planowane stworzenie takiej sieci budzi duże obawy, przede wszystkim wśród prywatnych świadczeniodawców. Boją się oni, że będzie to skuteczne narzędzie do wykluczenia ich z publicznego finansowania. Według zapowiedzi wiceministra, te obawy są przesadne — sieć będzie otwarta również dla placówek, które mają prywatnego właściciela. „Nie widzę powodów, dla których podmioty prywatne i publiczne miałyby być traktowane inaczej. Są zresztą regiony w Polsce, gdzie działa tylko jeden szpital, mający prywatnego właściciela” — mówi Krzysztof Łanda.
Na wejście do sieci będą miały szansę również placówki bez kontraktów z NFZ, pod warunkiem, że mapy potrzeb potwierdzą, iż na danym obszarze jest „biała plama”.
Zdaniem Krzysztofa Łandy, nie ma jednej recepty na dobrą opiekę zdrowotną. Przytacza przykład Holandii i Finlandii. W pierwszym kraju ubezpieczyciele, świadczeniodawcy są prywatni. W Finlandii zaś dominuje system publiczny w zakresie finansowania i świadczenia usług. Oba kraje są w czołówce, jeśli chodzi o jakość opieki zdrowotnej.
Jakie kwalifikacje do świadczenia
Z wypowiedzi wiceministra wynika, że nie będzie jednej sieci, nie będzie odgórnie stworzonej listy. O tym, czy dany szpital „teoretycznie” na nią trafi, zadecyduje kryterium kwalifikacji do danego świadczenia.
„Chcemy, aby pacjenci trafiali w najlepsze ręce. Pacjentka, która choruje na raka piersi i potrzebuje operacji chirurgicznej, powinna leczyć się w placówce, która robi kilkaset takich zabiegów, a nie sześć w roku. Placówki, które będą np. wykonywały zbyt małą liczbę operacji, a więc nie będą miały odpowiedniego doświadczenia w tym zakresie, stracą kontrakt z NFZ na to konkretne świadczenie. Kryteria kwalifikacji mogą więc ograniczyć liczbę podmiotów” — wyjaśnia Krzysztof Łanda. Zdaniem wiceministra, np. w przypadku chorób rzadkich potrzebne jest nie dziesięć, ale jeden-dwa ośrodki, które będą wyspecjalizowane w danym leczeniu.
Po zapowiedziach wiceministra, eksperci i przedstawiciele świadczeniodawców, szczególnie tych prywatnych, odetchnęli z ulgą. „To dobra wiadomość, że nie będzie różnicowania placówek według podmiotu tworzącego, choć oczywiście ciągle jest wiele niewiadomych, np. co będzie się działo z ratownictwem medycznym” — pyta Marek Wójcik, ekspert ds. ochrony zdrowia w Związku Powiatów Polskich.
„Te zapowiedzi są uspokajające. Szczególnie dobrą wiadomością jest fakt, że placówki prywatne również będą mogły wejść do sieci. Jeśli chodzi o kryterium kwalifikacji, uważamy, że to bardzo dobry kierunek” — mówi Agnieszka Szpara, prezes EMC Instytutu Medycznego.
Prezes EMC przypomina, że już poprzedni minister zdrowia prof. Marian Zembala chciał ograniczyć m.in. liczbę porodówek, szczególnie tych, które rocznie przyjmują zbyt małą liczbę porodów. Zamknięcie oddziałów położniczych wywołuje jednak burzę w lokalnej społeczności i ostatecznie niewiele podmiotów na to się zdecydowało.
Najważniejsza jakość usług
Nie wszyscy jednak uważają, że sieć publicznych szpitali rozwiąże problemy sektora ochrony zdrowia. Posłanka Beata Małecka-Libera, była wiceminister zdrowia, jest jej przeciwnikiem. „Zawsze byłam. To jakość usług powinna decydować, które szpitale są dobre, a które nie, a nie obecność w sieci publicznych szpitali. Czy szpital, który się w niej znajdzie, będzie zachęcał swoich pracowników do polepszenia jakości świadczeń? Mam wątpliwości” — mówi Beata Małecka-Libera.
Resort zdrowia przedstawi jeszcze kilka innych propozycji reform. Na początku marca zajmie się taryfikacją i kwalifikacją produktów łączonych. Na pierwszy ogień pójdzie połączenie leczenia ostrych zespołów wieńcowych i rehabilitacji kardiologicznej oraz wszczepienie endoprotez i rehabilitacji. Placówki, które mają w swojej ofercie główną usługę, ale bez rehabilitacji, będą mogły wejść w kooperację z innym podmiotem.
Resort pracuje też nad „miękkimi” umiejętnościami. „W ostatnim czasie spotykamy się z przedstawicielami regionalnych oddziałów NFZ. Namawiamy ich, aby oddziały poprawiły swoją komunikację ze świadczeniodawcami. Ci z kolei mają popracować nad komunikacją z pacjentami. Choć oczywiście takie działania nie są receptą na problemy sektora, mogą choć trochę poprawić jego jakość” — przekonuje Krzysztof Łanda.
Źródło: Puls Medycyny
Podpis: Alina Treptow
Prace nad koncepcją sieci szpitali publicznych już trwają, jednak gotowy projekt poznamy najwcześniej za rok. Prywatni świadczeniodawcy nie powinni się niepokoić, ponieważ z tego grona nie będą wyeliminowani.
Nowe kierownictwo Ministerstwa Zdrowia liczy na to, że uda mu się przezwyciężyć dotychczasową niemożność stworzenia w Polsce sieci szpitali publicznych. Przymiarki do tego projektu robiło już kilku poprzednich ministrów, ostatnio prof. Zbigniew Religa. Obecny rząd rozpoczął prace koncepcyjne nad własnym projektem, choć od poprzednich pomysłów całkowicie się nie odcina. „Opieramy się na projekcie prof. Zbigniewa Religi” — informował Krzysztof Łanda, podsekretarz stanu w Ministerstwie Zdrowia podczas posiedzenia sejmowej Komisji Zdrowia.
Dostęp do tego i wielu innych artykułów otrzymasz posiadając subskrypcję Pulsu Medycyny
- E-wydanie „Pulsu Medycyny” i „Pulsu Farmacji”
- Nieograniczony dostęp do kilku tysięcy archiwalnych artykułów
- Powiadomienia i newslettery o najważniejszych informacjach
- Papierowe wydanie „Pulsu Medycyny” (co dwa tygodnie) i dodatku „Pulsu Farmacji” (raz w miesiącu)
- E-wydanie „Pulsu Medycyny” i „Pulsu Farmacji”
- Nieograniczony dostęp do kilku tysięcy archiwalnych artykułów
- Powiadomienia i newslettery o najważniejszych informacjach