Nie chcemy wprowadzać zmian bez konsultacji - rozmawiamy z dr. n. med. Jarosławem Pinkasem
Nie chcemy wprowadzać zmian bez konsultacji - rozmawiamy z dr. n. med. Jarosławem Pinkasem
O nowych obowiązkach, planach i wyzwaniach rozmawiamy z wiceministrem zdrowia dr. n. med. Jarosławem Pinkasem
Czy spodziewał się pan propozycji pracy od ministra zdrowia?

Naprawdę nie, choć do pełnienia funkcji ministra szykowałem się całe życie. Obecność w składzie kierownictwa resortu zdrowia uważam za największe wyróżnienie. Już raz miałem ten zaszczyt i wspominam to jako wspaniały etap w życiu. Ta praca dawała mi niezwykłą satysfakcję i myślę, że teraz też tak będzie. Tym bardziej że jestem bogatszy o nową wiedzę, którą chciałbym się podzielić. Mam nadzieję, że będę miał szansę pokazać swoją skuteczność w obszarach, którymi się zajmuję.
Wcześniej pracował pan jako nauczyciel akademicki w Centrum Medycznym Kształcenia Podyplomowego. Czy to nadal pozostanie w kręgu pana zainteresowań?
W CMKP zajmowałem się pracą dydaktyczną i naukową. To była żmudna, codzienna praca, ale bardzo satysfakcjonująca. W tych kursach brały udział tysiące lekarzy. Kontakt z nimi zapewnił mi ciekawą wymianę doświadczeń i myśli, co było bardzo cenne. Pozwoliło na szerszą perspektywę analizy systemu ochrony zdrowia. Teraz w ministerstwie także będę zajmował się kształceniem przed- i podyplomowym. Na razie jesteśmy na etapie analiz, ale już wiemy, że konieczne są pewne zmiany i uproszczenia. Musimy kształcić większą liczbę lekarzy i ułatwić im zdobywanie specjalizacji — oczywiście nie mam na myśli obniżania kryteriów, racjonalna ścieżka kształcenia musi być zachowana.
Czy to zapowiedź jakichś bardziej radykalnych zmian?
Dla nas kluczowym zagadnieniem jest to, aby wszystko, co robimy, miało wysoką jakość. Działania muszą być skoordynowane i mieć konkretny efekt. Nie chcemy wprowadzać zmian sami, bez konsultacji i dyskusji. Jeżeli nasze zmiany mają być dobre, muszą być oparte na konsensusie, musimy mieć wsparcie.
W trzech departamentach, którymi się zajmuję (Nauki i Szkolnictwa Wyższego, Matki i Dziecka oraz Zdrowia Publicznego) nie zamierzam wprowadzać żadnych gwałtownych zmian. Pewne rzeczy trzeba będzie zakończyć, pewne rozpocząć, ale nie planujemy żadnych rewolucji. Wdrażanie zmian w opiece zdrowotnej nie może w negatywny sposób dotykać pacjentów, ten proces musi być przeprowadzany sensownie, płynnie.
Co konkretnie ma pan na myśli?
Wszystko, co robimy, musi być dokładnie przeanalizowane, musimy mieć pełną wiedzę. Pierwsze dni pracy w ministerstwie po zmianie ekipy oznaczają zapoznanie się z tym, co zostawili poprzednicy.
Najistotniejszy projekt z zakresu edukacji dotyczy powrotu do stażu podyplomowego. Jest on już właściwie gotowy, ale trzeba go jeszcze doszlifować. Nie chcemy popełnić żadnego błędu. Ponadto pracujemy nad projektem aktu prawnego zmieniającego rozporządzenie w sprawie sposobów dopełnienia obowiązku doskonalenia zawodowego lekarzy i lekarzy dentystów, tak aby uprościć procedurę rozliczania z niego.
Wyniki ostatnich Państwowych Egzaminów Specjalizacyjnych wypadły dość słabo. Z czego to wynika?
Analizujemy sytuację, ale to nie oznacza, że będziemy zaniżać kryteria. To wielowymiarowa kwestia. Należy zastanowić się, gdzie leży problem. Przyglądając się temu zagadnieniu bliżej, widać, że niektórzy lekarze decydują się podchodzić do egzaminu, mimo że nie są wystarczająco przygotowani. Rozmawiamy z konsultantami krajowymi, z dyrektorem Centrum Egzaminów Medycznych dr. Mariuszem Klenckim, analizujemy, czy na pewno pytania były dobrze sformułowane. Jednak zapewniam, że zmniejszenie oczekiwań wobec zdających, a tym samym zmniejszenie ich kompetencji, nie wchodzi w grę.
Czy ulegną państwo prośbie udostępnienia pytań przed egzaminem?
Na razie nie ma na to szans. Liczba udostępnianych pytań w takim przypadku musiałaby być gigantyczna, by zapobiec zjawisku uczenia się odpowiedzi na pamięć. Poza tym zdobywanie wiedzy do specjalizacji nie polega na tym, by wyuczyć się bazy pytań — my chcemy sprawdzać kwestię kojarzenia, umiejętność analizowania. Na tym polega medycyna. Minister zdrowia musi mieć pewność, że lekarz wchodzący do systemu jest w pełni wykształcony i zapewni poczucie bezpieczeństwa pacjentom oraz że sam ma poczucie swojej wartości i swoich umiejętności.
Częścią Narodowego Programu Zdrowia Publicznego ma być projekt z zakresu zdrowia prokreacyjnego. Do jego realizacji powołano zespół, którego jest pan przewodniczącym.
Tak, zespół specjalistów już rozpoczął prace. Nasz program będzie skierowany zarówno do kobiet, jak i do mężczyzn, o których dotąd raczej zapominano w kontekście zdrowia prokreacyjnego. Będziemy kładli nacisk na stworzenie referencyjnych ośrodków zajmujących się leczeniem niepłodności. Pierwszym takim ośrodkiem będzie Instytut Centrum Zdrowia Matki Polki w Łodzi. Problemy w zakresie zdrowia prokreacyjnego są natury biologicznej, medycznej, ale również psychologicznej czy socjologicznej. Chcemy zapewnić wieloaspektową pomoc i edukację w możliwie najszerszym zakresie, biorąc pod uwagę wszystkie te dziedziny.
Oprócz leczenia, łódzka placówka będzie również prowadziła działalność edukacyjną, w ramach której mogłyby się odbywać szkolenia dla personelu medycznego, ale także i dla pacjentów. W planach w tym zakresie jest podjęcie współpracy z Ministerstwem Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej.
Jeśli chodzi o sprawy zdrowotne, to chcemy w pierwszej kolejności wzmocnić polską andrologię. Analizujemy m.in., jaki jest dostęp do badań nasienia. Jednym z członków naszego zespołu jest androlog prof. Krzysztof Kula, kierownik Katedry Andrologii i Endokrynologii Płodności Uniwersytetu Medycznego w Łodzi. Celem naszych działań jest przede wszystkim ułatwienie dostępu do lekarzy, którzy leczą niepłodność i stosują uznane na świecie metody diagnostyczne i terapeutyczne, technologie uzasadnione klinicznie.
A kwestia in vitro? Jest przecież grupa osób, u których problemy z niepłodnością są na tyle poważne, że mogą zostać rodzicami tylko dzięki tej metodzie.
Poprzedni program jest wygaszany, ale metoda zapłodnienia in vitro pozostaje, mimo że nie będzie już finansowana z budżetu państwa. Nasz program będzie w sposób kompleksowy, a nie jedynie fragmentaryczny, wspierać osoby zmagające się z niepłodnością, co może nawet przełożyć się na większą liczbę urodzeń.
Do Narodowego Programu Zdrowia Publicznego dodano nowe zagadnienia: zapobieganie nadwadze i otyłości oraz przewlekłym chorobom niezakaźnym. Na czym będą polegały podjęte w tych kwestiach działania?
W kwestii zapobiegania otyłości stawiamy przede wszystkim na edukację dotyczącą zdrowego sposobu życia, czyli aspektów aktywności fizycznej, żywienia, a w tym nawyków, które powinniśmy z jednej strony wynieść z domu, a z drugiej powinny być promowane przez szkołę. To niezwykle szeroki projekt. Zależy nam, aby podjęte działania zaistniały w sferze mediów społecznościowych, by dotarły do jak najszerszej liczby osób, szczególnie młodych.
Poza tym finalizujemy bardzo ciekawy projekt polityki zdrowotnej dotyczący kompleksowego leczenia stopy cukrzycowej. Pracujemy nad nim wspólnie z diabetologami, chirurgami naczyniowymi, angiologami i chirurgami. Jego celem jest ograniczenie wysokiej liczby amputacji w Polsce, to priorytetowa sprawa. Poprzedni projekt wymagał zmian, gdyż miał charakter monodyscyplinarny, a stopa cukrzycowa jest przecież problemem interdyscyplinarnym.
Spędza pan w ministerstwie po kilkanaście godzin dziennie. Czym jest dla pana ta praca?
Pracę na stanowisku ministra traktuję jako służbę lekarzom i innym przedstawicielom zawodów medycznych oraz pacjentom, przywiązując jednocześnie dużą wagę do merytorycznej i efektywnej współpracy z pozostałymi członkami kierownictwa resortu. Nie mam monopolu na mądrość, dialog uważam za niezbędny element podejmowania właściwych, odpowiedzialnych decyzji.
Obecnie niezwykle dużo zaangażowania wymaga praca nad ustawą o zdrowiu publicznym. Chciałbym, żeby pierwsze efekty pojawiły się już w tym roku. Miałbym wtedy poczucie, że to, co robię, nie trafia w próżnię, a to jest dla mnie bardzo istotne. Niezmiernie cenię sobie słowo sukces. Uważam, że powinno być ono przypisane do każdego działania człowieka, pełnić rolę motywatora. Ludzie powinni odnosić sukcesy, marzę o tym, żeby cały resort zdrowia odniósł sukces, tak abym i ja przy okazji mógł poczuć, że jestem jego częścią. Nad tym właśnie będę pracował przez cały 2016 rok.
Źródło: Puls Medycyny
Podpis: Rozmawiała Monika Wysocka
O nowych obowiązkach, planach i wyzwaniach rozmawiamy z wiceministrem zdrowia dr. n. med. Jarosławem Pinkasem
Czy spodziewał się pan propozycji pracy od ministra zdrowia?
Dostęp do tego i wielu innych artykułów otrzymasz posiadając subskrypcję Pulsu Medycyny
- E-wydanie „Pulsu Medycyny” i „Pulsu Farmacji”
- Nieograniczony dostęp do kilku tysięcy archiwalnych artykułów
- Powiadomienia i newslettery o najważniejszych informacjach
- Papierowe wydanie „Pulsu Medycyny” (co dwa tygodnie) i dodatku „Pulsu Farmacji” (raz w miesiącu)
- E-wydanie „Pulsu Medycyny” i „Pulsu Farmacji”
- Nieograniczony dostęp do kilku tysięcy archiwalnych artykułów
- Powiadomienia i newslettery o najważniejszych informacjach