Różne oblicza outsourcingu

Beata Lisowska
opublikowano: 04-12-2002, 00:00

Dyrekcja Wojewódzkiego Szpitala Zespolonego w Toruniu, by nie powiększać ujemnego wyniku finansowego swojej placówki, nie płaci regularnie wszystkim swoim kontrahentom, także firmom świadczącym usługi w ramach outsourcingu. Czy opóźnione płatności były przyczyną upadku firmy Henmar Junior, która dawała pracę salowym i sanitariuszom?

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna


Szpital realizuje swoje zobowiązania finansowe z trzy, czteromiesięcznym opóźnieniem. Dyrekcja tłumaczy, że nie dostaje na czas pieniędzy za wykonane usługi medyczne z kasy chorych.
Znikający kontrakt
Do listopada 2002 roku usługi porządkowe na terenie Wojewódzkiego Szpitala Zespolonego świadczyła firma Henmar Junior. Trzy lata temu to ona wygrała przetarg i przejęła około stu pracowników szpitala: salowe i sanitariuszy. Usługi świadczyła przez kolejne dwa lata. W tym roku przetarg na prace porządkowe wygrała firma Impel z Wrocławia - zakład pracy chronionej, nie będący płatnikiem podatku VAT, której oferta okazała się atrakcyjniejsza finansowo od zaproponowanej przez dotychczasowego podwykonawcę. Wrocławska firma będzie toruńskiemu szpitalowi świadczyć także usługi cateringu.
,Wygrała firma, która zaproponowała tańsze usługi. Wszystko odbyło się zgodnie z trybem zamówień publicznych - podkreśla Andrzej Wiśnicki, dyrektor Wojewódzkiego Szpitala Zespolonego. - Dzięki polityce oszczędnościowej udaje nam się utrzymać płynność finansową i ujemny bilans szpitala z przeszłości, który wynosi 6 mln zł, nie powiększa się".
Dług szpitala wobec firmy Henmar Junior urósł do 560 tys. zł (w tym ok. 250 tys. zł stanowią tzw. zobowiązania wymagalne). Ponieważ szpital nie płacił firmie, ta ostatnia nie wypłacała regularnie pensji swoim pracownikom. Sprzątaczki, salowe i sanitariusze dostali pod koniec listopada dopiero wrześniowe pensje, mimo że z końcem tego miesiąca minął im okres wypowiedzenia, bo firma przestała istnieć.
Dyrektor szpitala podkreśla, że Henmar Junior i tak jest uprzywilejowanym kontrahentem, ponieważ innym firmom szpital zapłacił dopiero za usługi świadczone w lipcu. Jego zdaniem, wszystkie firmy przystępujące do przetargu powinny dysponować takim kapitałem początkowym, aby niewielkie opóźnienia w płatnościach ze strony szpitala nie stwarzały zagrożenia w płynnym funkcjonowaniu i realizowaniu usług.
Bez pracy i odpraw?
Pracownicy Henmar Junior świadczący dotychczas dla szpitala usługi sprzątania (a także sanitariusze) dostali ofertę zatrudnienia w firmie, która wygrała przetarg. Impel postawił jednak warunki. Zaproponował zmianę umów o pracę: zamiast na czas nieokreślony, pracownicy podpisaliby umowy na czas określony, na dodatek zobowiązując się do rezygnacji z prawa do wypłaty odprawy.
Henryk Byrzykowski, prezes firmy Henmar Junior wyliczył, że na wypłacenie wszystkim osobom z przynajmniej 10-letnim stażem pracy 3-miesięcznej odprawy potrzeba 147 tys. zł. Problem w tym, że nie ma skąd wziąć tych pieniędzy. Prezes zapewnia, że wszystkim pracownikom, którym przysługują odprawy, wypłaci należne kwoty, nie podaje jednak źródła finansowania.
Zaległości z wypłatą pensji oraz tryb rozwiązania umowy o pracę spowodowały, że pracownicy złożyli skargę w Państwowej Inspekcji Pracy i czekają na pomoc jej inspektorów. Większość nie chce przejść do firmy Impel.
Szpital, który ich poprzednio zatrudniał, nie jest już stroną w tym konflikcie. Dzięki planowi restrukturyzacji, polegającemu m.in. na zmniejszeniu zatrudnienia o 100 osób poprzez przekazanie pracowników firmie Henmar Junior, dyrektor mógł skorzystać ze środków resortu zdrowia na odprawy dla zwalnianych z publicznej służby zdrowia. Pracownicy uwierzyli, że na zmianie zasad zatrudnienia - gdy przejdą do firmy zewnętrznej - skorzysta nie tylko szpital, ale także oni sami. ,Mogę występować tylko w roli negocjatora" - mówi teraz dyr. A. Wiśnicki.
Szkolenie sprzątaczy
Nowa firma, która rozpoczyna działalność 1 grudnia ma uprawnienia tylko do wykonywania usług sprzątania i cateringu. Transportem chorych na terenie szpitala będą zajmowali się sprzątacze. ,Powinna to być obsada przygotowana do spełniania swoich obowiązków. Ja do dzisiaj nie wiem, czy osoby, które będą wykonywać obowiązki sanitariuszy na moim oddziale zakaźnym, zostały przeszkolone - mówi Ewelina Piłat, szefowa szpitalnej organizacji Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych. - Jest to tym ważniejsze, że w oddziale nie ma windy, pacjentów na badania trzeba nosić po trzech kondygnacjach. Gdyby cokolwiek się stało podczas transportu chorych, na szpital spadnie odpowiedzialność za to, że te czynności wykonywał sprzątacz, który ma zupełnie inne zadania".
Jak nas poinformował w piśmie dyrektor szpitala, ,osoby w firmie sprzątającej Impel, które będą wykonywały czynności transportowe, będą przeszkolone".


Źródło: Puls Medycyny

Podpis: Beata Lisowska

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.