Rozdmuchana rezerwa w budżecie MZ
Szpitale nadal ponoszą straty z powodu leczenia nieubezpieczonych, podczas gdy z przeznaczonej na to wielomilionowej rezerwy budżetowej wydano zaledwie 984 tys. zł. Minister zdrowia po cichu wykorzystuje więc te pieniądze na inne cele.
Brak zainteresowania?
Z informacji przekazanych nam przez Ministerstwo Zdrowia wynika, że NFZ wykorzystał na razie z tej rezerwy zaledwie 984 tys. zł. Dlaczego tak mało? "Takie jest zapotrzebowanie" - odpowiada Paweł Trzciński, p.o. dyrektora Biura Prasy i Promocji w Ministerstwie Zdrowia. Także w centrali NFZ usłyszeliśmy, że właśnie na tak małą kwotę szpitale udzieliły od stycznia do maja tego roku świadczeń zdrowotnych dla nieubezpieczonych. W biurze prasowym zachodniopomorskiego oddziału NFZ poinformowano, że w okresie od stycznia do końca lipca 2005 r. fundusz sfinansował, na podstawie decyzji wydanej przez samorządy, świadczenia zdrowotne dla 38 nieubezpieczonych. Łączna wartość świadczeń wyniosła prawie 128 tys. zł, z czego najwięcej, bo ponad 125 tys., kosztowało leczenie szpitalne.
Zgodnie z ustawą zdrowotną, szpitale mogą ubiegać się o pieniądze z rezerwy tylko na podstawie skierowania na leczenie wystawionego przez wójta, prezydenta lub burmistrza gminy. NFZ wystąpił już do ministra zdrowia z kolejnym wnioskiem refundacyjnym za okres od października do grudnia 2004 oraz czerwiec-lipiec 2005 na kwotę 1,187 mln zł. Są to jednak wciąż symboliczne kwoty. Tymczasem z naszej sondy, którą przeprowadziliśmy wśród dyrektorów szpitali wynika, że zapotrzebowanie jest znacznie większe. Na przykład łączny stan należności z tytułu leczenia nieubezpieczonych w Szpitalu Wolskim w Warszawie wyniósł na koniec 2004 roku ponad 900 tys. zł.
Nieznana procedura
Zwrot kosztów leczenia nieubezpieczonych nie jest nadmiernie skomplikowaną procedurą, sęk w tym, że adresaci rezerwy budżetowej o niej nie wiedzą, a urzędnicy uchylają się od odpowiedzialności za ten deficyt informacji.
Zgodnie z ustawą o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych, decyzję uprawniającą osobę nieubezpieczoną do leczenia wydaje się na wniosek pacjenta. W stanach nagłych - na wniosek szpitala złożony niezwłocznie po udzieleniu świadczenia. Wójt (burmistrz, prezydent) gminy może wydać taką decyzję również z własnej inicjatywy lub na wniosek właściwego oddziału NFZ. Z przeprowadzonych przez nas rozmów wynika, że szpitale i władze samorządowe dopiero teraz dowiadują się, jak ubiegać się o te pieniądze.
Jerzy Sieklucki, pełnomocnik ds. zdrowia wojewody podkarpackiego przyznaje, że wprawdzie coś słyszał o rezerwie, ale żadnych wniosków od świadczeniodawców nie otrzymał. "Może są niedoinformowani?" - zastanawia się J. Sieklucki, ale dopiero po naszej sugestii przyznaje, że takich informacji powinni udzielać urzędnicy. Ministerstwo Zdrowia nie przeprowadziło w tej sprawie żadnej kampanii informacyjnej.
"Nie trzeba było informować o rezerwie, ponieważ to NFZ wypłaca pieniądze" - tłumaczy zniecierpliwiony P. Trzciński z Biura Prasy i Promocji resortu. Jego zdaniem, wszystkie potrzebne informacje o leczeniu nieubezpieczoncyh są zawarte w ustawach, m.in. w tej o finansowaniu świadczeń zdrowotnych. "Jeśli dyrektor szpitala nie przeczytał ustaw, to powinien przestać nim być" - mówi P. Trzciński.
Jednak nawet gorliwi dyrektorzy i urzędnicy wojewódzcy, którzy próbowali się dowiedzieć w resorcie, jak działa rezerwa, musieli długo czekać na odpowiedź. Wojewoda dolnośląski już w lutym 2005 r. prosił resort zdrowia o informację w sprawie terminu, szczegółowych procedur podziału i przekazywania środków z rezerwy zainteresowanym stronom. Odpowiednie wzory zapotrzebowania minister zdrowia przesłał wojewodom dopiero... 21 lipca.
Wobec tak długiego oczekiwania na informacje nie dziwi fakt, że w sierpniu br. Wydział Polityki Społecznej Dolnośląskiego Urzędu Wojewódzkiego przesłał do MZ zapotrzebowanie na refundację kosztów wydania zgody na leczenie nieubezpieczonych z zaledwie dwóch gmin na łączną kwotę 1530 zł.
Pieniądze już pracują
Tymczasem 400-milionowa rezerwa topnieje w oczach. W majestacie prawa, za zgodą ministra finansów oraz kilkudziesięciu posłów z sejmowej Komisji Finansów Publicznych jest wydawana na inne cele. W lipcu informowaliśmy o przeznaczeniu 4,215 mln zł na jednorazową dotację dla nowo utworzonego specjalistycznego Centrum Medycznego w Polanicy Zdroju oraz zakup sprzętu medycznego dla stacji sanitarno-epidemiologicznych. 26 lipca Komisja Finansów Publicznych pozytywnie zaopiniowała wniosek ministra zdrowia zgłoszony za pośrednictwem ministra finansów w sprawie przeznaczenia 100 mln zł z tej rezerwy na dotacje dla niezadłużonych SP ZOZ-ów. 29 sierpnia rozpatrzy kolejny taki wniosek. Tym razem chodzi o zmianę przeznaczenia blisko 94 mln zł z rezerwy. Resort zdrowia chce, by 12,2 mln zł otrzymały stacje sanitarno-epidemiologiczne, m.in. na zakup zestawów diagnostycznych do wykrywania wirusa ptasiej grypy. Blisko 1,6 mln zł ma trafić do Lotniczego Pogotowia Ratunkowego, 49,9 mln zł zostanie przeznaczone na potrzeby szpitali klinicznych akademii medycznych, instytutów naukowo-badawczych, regionalnych centrów krwiodawstwa i krwiolecznictwa oraz Głównej Biblioteki Lekarskiej. 30 mln zł mają otrzymać szpitale MON i MSWiA.
Paweł Trzciński z biura prasowego resortu zdrowia uspokaja, że wartość rezerwy została specjalnie zawyżona. "Wydamy te pieniądze na naprawdę potrzebne rzeczy" - zapewnia P. Trzciński.
Ciekawe, czy w przyszłorocznym budżecie państwa resortowi zdrowia uda się znowu stworzyć nadmierne rezerwy i zakamuflować w nich wydatki, na które w normalnej procedurze posłowie raczej nie wyraziliby zgody.
Źródło: Puls Medycyny
Podpis: Ewa Szarkowska; Anna Gwozdowska