Rośnie grupa „odrzuconych” pacjentów

Agnieszka Katrynicz
opublikowano: 29-12-2011, 00:00

Lekarze i pacjenci piszą do ministra zdrowia Bartosza Arłukowicza, apelując o rozszerzenie listy leków refundowanych i wytykając niekorzystne zmiany na niej. Zagrożeni czują się m.in. pacjenci po przeszczepach, protestuje także Polskie Towarzystwo Diabetologiczne.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna
Z listy refundacyjnej zniknęły dwa leki dla osób po transplantacjach – jeden immunosupresyjny oraz drugi - zapobiegający chorobie cytomegalowirusowej. Pierwszy z preparatów przyjmuje około 6 tysięcy pacjentów w Polsce, których – mimo istnienia zamienników - nie można z dnia na dzień „przestawić” z jednej terapii na drugą. „To chyba jakiś błąd, że skasowano z listy lek oryginalny, mimo że producent oferował niższą cenę niż za leki generyczne” - stwierdził prof. Piotr Kaliciński, kierownik Kliniki Chirurgii Dziecięcej i Transplantacji Narządów Centrum Zdrowia Dziecka w Warszawie i przewodniczący Krajowej Rady Transplantacyjnej.

Jeszcze bardziej niezrozumiałe jest zniknięcie drugiego leku, który nie ma odpowiednika, a przyjmuje go 10-20 proc. pacjentów po przeszczepach (w Polsce wykonuje się około 1300 przeszczepów rocznie). „Decyzja resortu zdrowia jest niezrozumiała, ponieważ podawanie tego leku i jego refundacja są tańsze w porównaniu z kosztami leczenia pacjentów, u których dojdzie do infekcji” - mówi prof. Kaliciński i dodaje, że środowisko transplantologów bardzo długo walczyło o wpisanie tego leku na listę leków refundowanych. „To absolutny standard na świecie” – podkreśla specjalista. Dlatego wystosował do ministra Bartosza Arłukowicza list z prośbą o wyjaśnienie i jak najszybszą zmianę listy refundacyjnej.

Protest diabetologów

Nową listę kontestuje także Polskie Towarzystwo Diabetologiczne. Jego prezes prof. Leszek Czupryniak uważa, że podwyższenie ceny pasków do glukometrów z ryczałtu 3,20 zł do 11-16 zł (tj. 30 proc. odpłatności) spowoduje ograniczenie samokontroli poziomu cukru. Dodał, że ustawa uderza głównie w osoby z cukrzycą typu 1 (insulinozależną), czyli dzieci, młodzież, kobiety w ciąży, a także w osoby starsze.

Prof. Czupryniak wskazuje ponadto, że na nowej liście wzrosła cena szybko działających insulin analogowych, które są podstawowymi lekami w cukrzycy typu 1, stosowanymi przez ok. 90 proc. dzieci i młodzieży z pompami insulinowymi (co w dużej mierze wynika z całkowitego braku refundacji analogów długodziałających).

„Dotychczas jedno opakowanie kosztowało nie więcej niż 20 zł, a na nowej liście jest sztywna cena 42 zł – wyjaśnia prezes PTD i dodaje: - Polska diabetologia – w zakresie opieki nad chorymi z cukrzycą typu 1 stojąca obecnie na światowym poziomie – zostanie cofnięta w swoim rozwoju o co najmniej 20 lat. Decyzja MZ o podniesieniu kosztów leczenia insulinami analogowymi jest zapewne – podobnie jak w przypadku nierefundowania analogów długodziałających – podyktowana dążeniem do wspierania wiodącego krajowego producenta insuliny, a obecnie także dystrybutora glukometrów, do których paski trafiły do omawianego wykazu środków refundowanych. Działanie to, skądinąd zrozumiałe z punktu widzenia Ministerstwa Gospodarki, jest niedopuszczalne oraz głęboko niemoralne i niehumanitarne, jeżeli odbywa się kosztem pogorszenia stanu zdrowia chorych na cukrzycę dzieci i młodzieży.”
Rozczarowaniem dla diabetologów i ich pacjentów jest także brak na ogłoszonej liście refundacyjnej leków inkretynowych.

Apel polityków

Nowy lista refundacyjna może okazać się niekorzystna również dla chorych na astmę i przewlekłą obturacyjną chorobę płuc oraz osób leczących się onkologiczne i psychiatrycznie.

Nic więc dziwnego, że głos w tej sprawie zabrali politycy. Włodzimierz Cimoszewicz w „Faktach po Faktach” w TVN24 zwrócił się do ministra, aby w wyszedł do ludzi i wyjaśnił zaistniałą sytuację. „Kwestie związane ze zdrowiem i zakresem opieki zdrowotnej są szalenie ważne na co dzień dla milionów ludzi i nie ma powodów, żeby wywoływać tego typu napięcie, niejasność, niepewność. Jeśli wciąż nie wiadomo, które leki będą refundowane, które będą ile kosztowały, to jest błąd władzy i błąd zarządzania i minister zdrowia powinien to szybko wyjaśnić” - mówił Włodzimierz Cimoszewicz.
O wyjaśnienia i uspokojenie sytuacji apelował też doradca prezydenta prof. Tomasz Nałęcz. Jedyna reakcji Ministerstwa Zdrowia to wypowiedź jej rzecznika, że resort „nie wyklucza opublikowania kolejnej listy w styczniu”.

Prawo w medycynie
Newsletter przygotowywany przez radcę prawnego specjalizującego się w zagadnieniach prawa medycznego
ZAPISZ MNIE
×
Prawo w medycynie
Wysyłany raz w miesiącu
Newsletter przygotowywany przez radcę prawnego specjalizującego się w zagadnieniach prawa medycznego
ZAPISZ MNIE
Administratorem Twoich danych jest Bonnier Healthcare Polska.

Źródło: Puls Medycyny

Podpis: Agnieszka Katrynicz

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.