Rośnie grupa „odrzuconych” pacjentów
Lekarze i pacjenci piszą do ministra zdrowia Bartosza Arłukowicza, apelując o rozszerzenie listy leków refundowanych i wytykając niekorzystne zmiany na niej. Zagrożeni czują się m.in. pacjenci po przeszczepach, protestuje także Polskie Towarzystwo Diabetologiczne.
Jeszcze bardziej niezrozumiałe jest zniknięcie drugiego leku, który nie ma odpowiednika, a przyjmuje go 10-20 proc. pacjentów po przeszczepach (w Polsce wykonuje się około 1300 przeszczepów rocznie). „Decyzja resortu zdrowia jest niezrozumiała, ponieważ podawanie tego leku i jego refundacja są tańsze w porównaniu z kosztami leczenia pacjentów, u których dojdzie do infekcji” - mówi prof. Kaliciński i dodaje, że środowisko transplantologów bardzo długo walczyło o wpisanie tego leku na listę leków refundowanych. „To absolutny standard na świecie” – podkreśla specjalista. Dlatego wystosował do ministra Bartosza Arłukowicza list z prośbą o wyjaśnienie i jak najszybszą zmianę listy refundacyjnej.
Protest diabetologów
Nową listę kontestuje także Polskie Towarzystwo Diabetologiczne. Jego prezes prof. Leszek Czupryniak uważa, że podwyższenie ceny pasków do glukometrów z ryczałtu 3,20 zł do 11-16 zł (tj. 30 proc. odpłatności) spowoduje ograniczenie samokontroli poziomu cukru. Dodał, że ustawa uderza głównie w osoby z cukrzycą typu 1 (insulinozależną), czyli dzieci, młodzież, kobiety w ciąży, a także w osoby starsze.
Prof. Czupryniak wskazuje ponadto, że na nowej liście wzrosła cena szybko działających insulin analogowych, które są podstawowymi lekami w cukrzycy typu 1, stosowanymi przez ok. 90 proc. dzieci i młodzieży z pompami insulinowymi (co w dużej mierze wynika z całkowitego braku refundacji analogów długodziałających).
„Dotychczas jedno opakowanie kosztowało nie więcej niż 20 zł, a na nowej liście jest sztywna cena 42 zł – wyjaśnia prezes PTD i dodaje: - Polska diabetologia – w zakresie opieki nad chorymi z cukrzycą typu 1 stojąca obecnie na światowym poziomie – zostanie cofnięta w swoim rozwoju o co najmniej 20 lat. Decyzja MZ o podniesieniu kosztów leczenia insulinami analogowymi jest zapewne – podobnie jak w przypadku nierefundowania analogów długodziałających – podyktowana dążeniem do wspierania wiodącego krajowego producenta insuliny, a obecnie także dystrybutora glukometrów, do których paski trafiły do omawianego wykazu środków refundowanych. Działanie to, skądinąd zrozumiałe z punktu widzenia Ministerstwa Gospodarki, jest niedopuszczalne oraz głęboko niemoralne i niehumanitarne, jeżeli odbywa się kosztem pogorszenia stanu zdrowia chorych na cukrzycę dzieci i młodzieży.”
Rozczarowaniem dla diabetologów i ich pacjentów jest także brak na ogłoszonej liście refundacyjnej leków inkretynowych.
Apel polityków
Nowy lista refundacyjna może okazać się niekorzystna również dla chorych na astmę i przewlekłą obturacyjną chorobę płuc oraz osób leczących się onkologiczne i psychiatrycznie.
Nic więc dziwnego, że głos w tej sprawie zabrali politycy. Włodzimierz Cimoszewicz w „Faktach po Faktach” w TVN24 zwrócił się do ministra, aby w wyszedł do ludzi i wyjaśnił zaistniałą sytuację. „Kwestie związane ze zdrowiem i zakresem opieki zdrowotnej są szalenie ważne na co dzień dla milionów ludzi i nie ma powodów, żeby wywoływać tego typu napięcie, niejasność, niepewność. Jeśli wciąż nie wiadomo, które leki będą refundowane, które będą ile kosztowały, to jest błąd władzy i błąd zarządzania i minister zdrowia powinien to szybko wyjaśnić” - mówił Włodzimierz Cimoszewicz.
O wyjaśnienia i uspokojenie sytuacji apelował też doradca prezydenta prof. Tomasz Nałęcz. Jedyna reakcji Ministerstwa Zdrowia to wypowiedź jej rzecznika, że resort „nie wyklucza opublikowania kolejnej listy w styczniu”.
Źródło: Puls Medycyny
Podpis: Agnieszka Katrynicz