Raz jestem menedżerem, innym razem - nie

  • Ekspert dla "Pulsu Medycyny"
opublikowano: 07-10-2009, 00:00
Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna
W coraz bardziej skomplikowanej sytuacji prawnej dotyczącej czasu pracy pracowników służby zdrowia, elektroniczny system ewidencjonowania czasu pracy przede wszystkim może ułatwiać zarządzanie medycznym personelem szpitalnym. Umożliwia elastyczne dostosowanie się pracowników do rytmu szpitalnej pracy i rzeczywistych potrzeb pacjentów, ale pod warunkiem zmiany anachronicznych regulaminów pracy. Nawet w obecnym stanie prawnym jest możliwe uelastycznienie czasu pracy lekarzy zatrudnionych na podstawie umowy o pracę, po odrzuceniu regulaminów pracy ze sztywnym czasem pracy od 7.00 do 14.35 (notabene: dlaczego dzienny czas pracy lekarza ma wynosić akurat 7 godzin i 35 minut?). Nie tylko na naszym oddziale ten sztywny czas pracy nie uwzględnia rytmu pracy oddziału szpitalnego i np. konieczności toalety noworodków czy mycia podłóg, czyli faktycznego braku dostępu do pacjentów w tym czasie (poza intensywnie leczonymi oczywiście).

Bez sensu znaczy bez dyscypliny

Przyjmowanie pacjentów "na ostro", swoisty dobowy rytm pracy oddziału i dobowe fluktuacje liczby pacjentów oraz jakości ich problemów zdrowotnych powodują, że w regulaminowym czasie pracy i godzinach dyżurowych można wydzielić czas rzeczywistej pracy i czas dyspozycyjności do wykonania rzeczywistej pracy. Do kierownika oddziału należy zorganizowanie pracy w taki sposób, aby zdrowotne potrzeby pacjentów były jak najlepiej zabezpieczone przez odpowiednią liczbę personelu lekarskiego i pielęgniarskiego.

Aktualne regulaminy pracy (przynajmniej w moim szpitalu) nie umożliwiają sprawnego zarządzania z efektywnym wykorzystaniem "zasobów ludzkich" w zależności od potrzeb. A przecież ani w interesie pracodawcy, ani w interesie pracowników nie jest pozostawanie w gotowości do wykonania pracy większej liczby pracowników niż potrzeba w danym momencie. W interesie pracodawcy jest zmniejszenie godzin pracy, gdy personel pozostaje w gotowości do wykonania pracy, a pracownicy też potrafią ocenić, czy ich dyspozycyjność jest szpitalowi potrzebna.

Badania psychologiczne wykazały, że pracownicy nie lubią pracy bezsensownej i źle zorganizowanej. Nie ma się więc co dziwić, że lekarze spóźniają się do pracy lub wychodzą ze szpitala wcześniej, jeśli widzą, że ich obecność w szpitalu nie jest potrzebna (...).

Papier wszystko wytrzyma

Prawie wszyscy lekarze szpitalni pracując na etacie i na dyżurach przekraczają ustawowo ustalony tygodniowy czas pracy i regulaminowo ustalone godziny pracy. Dotyczy to przede wszystkim lekarzy zabiegowych i dyżurnych schodzących z dyżuru, którzy przecież muszą złożyć raport z dyżuru. Moje żądanie zapisywania realnych czasów pracy asystentów (tak jak jest w rzeczywistości) musiałem wycofać, aby dyrekcja nie miała kłopotów z Państwową Inspekcją Pracy. W rezultacie wszyscy się dostosowują do biurokratycznie nadanych procedur: na papierze wszystko jest zgodne z przepisami, odgórnie dyrekcji nic nie można zarzucić, lekarze poświadczają nieprawdę co do swojego czasu pracy, a dyrekcja patrzy przez palce na ich brak dyscypliny.

Wprowadzenie elektronicznego ewidencjonowania czasu pracy zburzy ten wypracowany układ, i pewno to jest właśnie głównym powodem obaw i oporu przeciwko wprowadzeniu elektronicznego systemu. Najbardziej bałbym się dalszych biurokratycznych prób ujęcia w karby pracy lekarzy szpitalnych przez prawników (mamy 11 katedr prawa pracy w Polsce, a nikt nie potrafił sformułować prostego i spójnego prawa dotyczącego czasu pracy lekarzy szpitalnych!), polityków i urzędników. Moim zdaniem, należy się ostro przeciwstawiać nieprecyzyjnym zapisom ustaw i rozporządzeń oraz nadinterpretacji prawa pracy przez odpowiedzialne instytucje państwowe, w rezultacie czego zawsze wolny zawód lekarza spełnia się w coraz bardziej zbiurokratyzowanych warunkach.

Co robi ordynator?

Następną sprawą, którą też powinno się omówić w toku dyskusji nad ewidencjonowaniem czasu pracy lekarzy jest pojęcie ?nienormowanego czasu pracy" dotyczące osób zarządzających. Jako ordynator zarządzam wyodrębnioną zgodnie ze statutem szpitala komórką organizacyjną, jaką jest oddział szpitalny. Uważam, że cechy mojego zatrudnienia w szpitalu oznaczają, iż jestem kierownikiem wyodrębnionej komórki organizacyjnej i należę do pracowników zarządzających zakładem pracy (art. 128 § 2 pkt 2 kp). Wobec tego nie powinien mnie dotyczyć obowiązek ewidencjonowania czasu pracy (zgodnie z art. 149 § 2 kp).

Jednakże od początku mojego zatrudnienia na stanowisku ordynatora w 1996 r. pracodawca wymagał ode mnie ewidencjonowania czasu pracy, pomimo zapisanego w regulaminie pracy obowiązku pracy także w czasie nienormowanym. Jednocześnie do końca 2007 r., zgodnie z art. 1514 § 1 kp dotyczącym kadry zarządzającej, nie stosował wobec mnie prawa do nadgodzin, które przysługuje pracownikom nienależącym do kadry zarządzającej.

Po wprowadzeniu od 1 stycznia 2008 r. nowych przepisów dotyczących czasu pracy lekarzy, zakład pracy nadal wymaga ode mnie ewidencjonowania czasu pracy, a także odpracowania w innym czasie godzin normatywnego czasu pracy, które przypadają na czas obowiązkowego odpoczynku po dyżurze, co może dotyczyć (dyskusyjne!) wyłącznie pracowników medycznych nienależących do kadry zarządzającej, objętych obowiązkiem ewidencjonowania czasu pracy. Z otrzymanej przeze mnie z Państwowej Inspekcji Pracy interpretacji ww. przepisów wynika, że na potrzeby przepisów odnośnie do czasu pracy ordynator nie należy do kadry zarządzającej. Moim zdaniem, ta interpretacja jest rozszerzająca i nieuprawniona. Do kadry zarządzającej jednak ordynator należy, gdy w grę wchodzą przepisy dotyczące odpowiedzialności.

Warto też zastanowić się nad innymi korzyściami systemu elektronicznego ewidencjonowania czasu pracy, który może być ułatwieniem dla administracji szpitala oraz przy planowaniu i kontroli zmianowej pracy pielęgniarek i pozostałego personelu szpitalnego. Ponadto elektroniczne ewidencjonowanie czasu pracy szybko uwidoczni dotąd ukryte zależności pomiędzy czasem pracy a komfortem pracy, wynagrodzeniem, satysfakcją zawodową i innymi korzyściami dla pracownika.

Źródło: Puls Medycyny

Podpis: dr Tomasz Sioda, Poznań

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.