Ratunek w połączeniu
W ciągu najbliższych tygodni dojdzie we Wrocławiu do połączenia dwóch dużych szpitali. Fuzja ma je uratować przed bankructwem.
Okręgowy Szpital Kolejowy i Wojewódzki Szpital im. J. Babińskiego to dwa szpitale, które znajdują się obecnie w najtrudniejszej sytuacji finansowej. Ten pierwszy zadłużony jest na 42 mln zł, przy wartości majątku nie przekraczającej 25 mln zł. Pracuje w nim 549 osób, które opiekują się 350 pacjentami. Długi drugiego szpitala, w którym przy 766 łóżkach pracuje 955 osób, wynoszą 40 mln zł.
,Sytuacja wymaga pilnych działań" - mówi Marek Moszczyński, wicemarszałek województwa odpowiedzialny za zdrowie.
Do tej pory na Dolnym ląsku podobny eksperyment przeprowadzono w Wałbrzychu, łącząc pod jednym zarządem trzy szpitale. Po kilku miesiącach zaczęło to przynosić pożądane efekty.
,Nie przekreślamy idei połączenia naszych placówek, godzimy się na restrukturyzację, ale chcemy, by nie zaprzepaszczono naszego dorobku. Chcielibyśmy, aby wspólny szpital przeniósł się do nowych budynków, które miano wybudować w zachodniej części Wrocławia" - mówi dr Joanna Puławska, szefowa NSZZ ,Solidarność" w Szpitalu im. J. Babińskiego. Niestety, są to mało realne szanse, chociaż trzy firmy z Austrii, Niemiec i Szwajcarii przedstawiły władzom samorządowym plany budowy nowego szpitala wraz z propozycją kredytowania. ,Powód jest oczywisty: brak pieniędzy. Dlatego albo nowy szpital będzie działał w dwóch miejscach, za to z jedną dyrekcją i bez dublujących się oddziałów, albo - co jest wersją tańszą - zmieścimy wszystkie oddziały w jednym z tych szpitali" - mówi M. Moszczyński.
Według wstępnych wyliczeń, nowo powstały szpital miałby ok. 700 łóżek i zatrudniał 720 osób. Oznaczałoby to konieczność zlikwidowania 400 łóżek i zwolnienia 750 osób.
Źródło: Puls Medycyny
Podpis: Marcin Murmyło, Wrocław