PSL interweniuje ws. rekompensat na podwyżki dla medyków
Politycy PSL alarmują, że w związku z podwyżkami wynagrodzeń wielu szpitalom grozi zapaść finansowa. Apelują o pełną rekompensatę dla lecznic poniesionych nakładów na ten cel.

Poseł Andrzej Grzyb (PSL) zwracał uwagę na czwartkowej (25 sierpnia) konferencji prasowej w Sejmie, że w związku z decyzją ministra zdrowia o podwyżkach wynagrodzeń w szpitalach, "szpitale otrzymały niepełną rekompensatę wskazanych podwyżek ze strony ministra zdrowia, a dalej z Narodowego Funduszu Zdrowia".
– Narodowy Fundusz Zdrowia zaproponował kwoty, które nie rekompensują wysokości podwyżek. Ten brak rekompensaty jest szacowany przez samorządy nawet do 80 procent kwoty należnych wzrostów wynagrodzeń w poszczególnych szpitalach – zaznaczył poseł PSL.
Podwyżki pogrążą szpitale?
Jak mówił, "według Związku Powiatów Polskich 159 powiatowych szpitali w Polsce nie będzie w stanie w bieżącym roku w pełni sfinansować kwot podwyżek, które zgodnie z decyzją ministra zdrowia musiały być wypłacone już od sierpnia". – Ten deficyt jest tak ogromny, że grozi to zapaścią finansową wielu szpitali – dodał Grzyb.
– Na przykład w Wielkopolsce niedobór miesięczny, to jest kilka milionów złotych. Natomiast w skali całego bieżącego półrocza będzie on wynosił ponad 258 milionów złotych dla 28 szpitali powiatowych – powiedział poseł ludowców.
– W związku z tym zwracamy się do ministra zdrowia, wzywamy ministra zdrowia do korekty kwot przekazanych szpitalom powiatowym, ponieważ to grozi konsekwencjami nie tylko finansowymi, ale również społecznymi – oświadczył Grzyb.
PSL: odpowiedzialność za finansowanie opieki zdrowotnej ponosi NFZ
Zdaniem rzecznika PSL Miłosza Motyki kolejny raz rząd Prawa i Sprawiedliwości najpierw zleca zadania samorządom, a później nie zapewnia w tym celu środków. – Tak jest teraz z podwyżkami dla personelu szpitali i tak było z nauczycielami – powiedział Motyka.
Według niego "wyrok Trybunału Konstytucyjnego z 2019 roku mówi wprost, że pełną odpowiedzialność za finansowanie opieki zdrowotnej w Polsce również w placówkach prowadzonych przez samorząd ponosi Narodowy Fundusz Zdrowia, ponosi budżet państwa".
Ostatnia nowelizacja ustawy o sposobie ustalania najniższego wynagrodzenia zasadniczego niektórych pracowników zatrudnionych w podmiotach leczniczych oraz niektórych innych ustaw przewiduje, że gwarantowany poziom najniższych wynagrodzeń wzrośnie od 17 proc. do 41 proc.
O rekompensaty upominają się też dyrektorzy i medycy
W ostatnich tygodniach dyrektorzy szpitali alarmowali, że nowa wycena świadczeń nie wszystkim podmiotom zagwarantuje sfinansowanie podwyżek w ochronie zdrowia. Po otrzymaniu aneksów do umów z NFZ nie mają bowiem środków na podwyżki.
Także Ogólnopolski Związek Zawodowy Pielęgniarek i Położnych zgłaszał resortowi problemy związane z wdrożeniem ustawy. Jedną ze zgłoszonych przez pielęgniarki kwestii są zapowiedzi obniżania przez pracodawców grup zawodowych pielęgniarkom i położnym tj. nieuznawania posiadania przez nie tytułu magistra lub specjalizacji (pomimo uznawania tych kwalifikacji w roku ubiegłym i pobierania na ten cel środków z NFZ). Pielęgniarki zwracają też m.in. uwagę na dysproporcje w wysokościach wynagrodzeń pielęgniarek i położnych z poszczególnych grup oraz na zgłaszane przez ich pracodawców przypadki niewystarczających środków przekazywanych przez NFZ, które nie pozwalają nawet na wykonanie obligatoryjnych wzrostów wynagrodzeń wynikających z ustawy.
9 sierpnia NFZ poinformował, że przekaże dodatkowe 350 mln zł na sfinansowanie podwyżek minimalnych wynagrodzeń w szpitalach. – Zdecydowaliśmy się na podjęcie interwencji, by pomóc szpitalom w trudnym okresie transformacji – powiedział wiceprezes NFZ Bernard Waśko.
PRZECZYTAJ TAKŻE: Pielęgniarki o podwyżkach: chaosu można było uniknąć
Źródło: Puls Medycyny